Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Krasnystaw

Referendum na życzenie i wojna na ikony. Kiedy lokalna polityka pęka w sieci

Ratuszowe korytarze ustąpiły miejsca cyfrowej arenie, a język dyplomacji – bezpośredniej konfrontacji. Gdy burmistrz Krasnegostawu stracił cierpliwość do internetowych krytyków i rzucił rękawicę w postaci wyzwania na referendum, w regionie rozgorzała dyskusja o granicach debaty publicznej i kulturze wypowiedzi lokalnych liderów.
Daniel Miciuła Rafał Zwolak
Burmistrz Daniel Miciuła zaproponował referendum i zadeklarował, że ponownie podda się ocenie mieszkańców

Źródło: Daniel Miciuła - Burmistrz Krasnegostawu/fb, Rafał Zwolak Prezydent Miasta Zamość

Rękawica rzucona z klawiatury

Basen źle zrobiony, lód za miękki, most w złym miejscu, a darmowa komunikacja miejska prowadzona ze złą trasą. W Krasnymstawie lista zarzutów wobec działań ratusza pęczniała z każdym tygodniem. Burmistrz Daniel Miciuła postanowił odpowiedzieć bez dyplomatycznego gorsetu. W emocjonalnym wpisie na Facebooku prześmiewczo punktował pretensje internautów, używał prowokacyjnych określeń i oficjalnie wezwał swoich krytyków do założenia komitetu referendalnego, deklarując chęć ponownego poddania się ocenie mieszkańców.

Wystąpienie włodarza natychmiast spolaryzowało opinię publiczną. Część mieszkańców uznała postawę burmistrza za autentyczną i odważną próbę przełamania anonimowej narracji. Jak to często bywa, zdania były podzielone. Druga część dyskutantów skrytykowała jednak samą formę: wielu komentujących uznało, że osobie sprawującej urząd nie przystoi zniżać się do poziomu internetowych pyskówek i posługiwać się protekcjonalnym językiem.

W poszukiwaniu zatartych granic

Na tle krasnostawskiego spięcia wyrosła jednak znacznie poważniejsza diagnoza systemowa, na którą uwagę zwrócił prezydent Zamościa, Rafał Zwolak. Wstrzymując się od prostej oceny zachowania kolegi po fachu, nakreślił grubą linię między prawnie chronionym prawem do krytyki a słowną agresją. Samorządowiec zaznaczył, że wolność słowa nie daje przyzwolenia na poniżanie i bezkarne groźby, apelując o wypracowanie spójnego standardu ochrony przed hejtem, który docelowo ma chronić każdego obywatela, nie tylko polityka.

Starcie w Krasnymstawie to pigułka współczesnego sporu samorządowego. Z jednej strony mamy do czynienia z rosnącą frustracją urzędników wystawionych na nieustanny ostrzał w sieci, z drugiej – z oczekiwaniem zachowania zimnej krwi i powagi urzędu. Pytanie, czy prowokacyjny ruch Miciuły uzdrowi lokalny dialog, pozostaje otwarte. Na ten moment kości zostały rzucone, a sprawdzian z politycznej odwagi przenosi się z wirtualnego świata na realną scenę.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama