Reklama
Targowisko zamiera
Bez względu na warunki atmosferyczne kupcy wychodzą na targowisko. Taki ich los. Mówią, że przetrzymają nawet najtęższy mróz, ale brak klientów, to dopiero klęska
- 07.12.2001 16:23
- Może pod koniec tygodnia ruch się zwiększy. Specjalnie dobieram tańsze artykuły, żeby zachęcić ludzi do zakupów. Nowości zawsze chwytają, ale teraz jest ogólnie w handlu bardzo słabo - twierdzi Agnieszka ze stoiska ze świątecznymi ozdobami. Przychodzi na plac targowy przed ósmą. Rozkłada towar i wyczekuje zainteresowanych jego kupnem. Niestety większość tylko ogląda kolorowe bombki, łańcuchy, stroiki i pyta o cenę. W tym roku, z konieczności, w modzie będą skromnie przystrojone drzewka. Za to bożonarodzeniowy stół tradycyjnie musi być zastawiony. - W ciągu dwóch tygodni poszło u mnie sto pięćdziesiąt półlitrówek, jest całkiem nieźle - mówi sprzedawca oleju lnianego tłoczonego na zimno. Przyjeżdża tu codziennie wraz z żoną z Łukowa. Można u nich też dostać świeże jaja. - Oleju z lnu używam do wigilijnych potraw. Na co dzień jest zbyt drogi. Raz w roku dadaję go do kapusty i śledzi. Podobno jest niezastąpiony, jak ktoś cierpi na bóle żołądka - oznajmia kupująca starsza pani. Zwyczaje handlujących rosyjskojęzycznych są stałym bywalcom bazaru dobrze znane. Przed bramą wita ich szpaler Białorusinów, za wejściem kłębi się tłum, niezmiennie wypowiadających te same słowa. Liczą na większy obrót z racji świąt. - Gdy strażnicy miejscy ich kontrolują, chowają się, gdzie popadnie. Wpadają do mnie, że niby coś kupują, ale klienci to z nich żadni. Przeliczają ceny na kalkulatorze i rezygnują. W zasadzie nie przeszkadzają mi, ale trochę zasłaniają budkę. Chyba się przeniosę w inny punkt - planuje Danuta, u której można się zaopatrzyć w szalik, czapkę lub ciepły sweterek. Bazarowym handlem trudni się od sześciu lat. - Jest ciężko, tyle mogę powiedzieć. Każdego dnia to samo, rano rozstawiaj, po południu sprzątaj i zwóź towar do domu. Dzień krótki, mało co utargujesz, ale do innej pracy nikt mnie w tym wieku nie przyjmie - tłumaczy kobieta. Doświadczenie i rozsądek podpowiadają jej, że kryzys trzeba przeczekać. Jest przekonana, że lepsze czasy kiedyś muszą przyjść.
Reklama













Komentarze