Podlascy celnicy szkalowani przez białoruską telewizję
Białoruska telewizja w programie regionalnym przedstawiła reportaż obwiniający polskich celników za rzekomą opieszałość przy odprawie tirów na przejściu granicznym Kozłowicze-Koroszczyn.
- 07.12.2001 16:09
Jej ekipa nawet przyjechała do terminalu samochodowego w Koroszczynie, aby pokazać, jak polscy celnicy stosują \"strajk włoski”. Okazało się, że praca polskich funkcjonariuszy jest rytmiczna. Muszą oni jednak czekać na tiry wjeżdżające zza Buga po długim oczekiwaniu najpierw w okolicy Brześcia, a później w Kozłowiczach na konwoje oraz podwójną kontrolę. Ślamazarna obsługa białoruskich celników i milicji powoduje, że oczekiwanie w tamtejszych dwóch kolejkach ciężarówek trwa dobę lub dwie, na wjazd do Polski. Średnio 12 godzin tir czeka na białoruskim terminalu. Białorusini bowiem nie zgodzili się na wspólne odprawy w olbrzymim terminalu w Koroszczynie, gdzie od początku są przygotowane dla nich wydzielone stanowiska. Agnieszka Łabędzka, rzecznik prasowy Oddziału Celnego w Kukurykach powiedziała nam, że celnicy na bieżąco odprawiają wjeżdżające do Koroszczyna ciężarówki. - Opieszałość nie wynika z naszych działań. Potwierdzają to zapisy monitoringu dokumentowane na kasetach i analiza obiegowych kart. Porównanie tej rejestracji nie daje podstaw do twierdzenia, że nasi celnicy opieszale pracują. Od razu wjeżdżające tiry są przyjmowane na terminalu - mówi Agnieszka Łabędzka.
Reklama













Komentarze