O zakończeniu poszukiwań poinformowała kapitan Marta Gaborek, oficer prasowa 2. Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej.
- Podczas sześciu dni poszukiwań niczego nie zostało znalezione. Akcję odwołano w piątek - przekazała Polskiej Agencji Prasowej.
Obiekt nieznaleziony
Każdego dnia w działaniach uczestniczyło ponad 30 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Przeczesywali okolice Zalewu Zemborzyckiego i tereny gminy Niedrzwica Duża, w pobliżu drogi ekspresowej S19. Początkowo w poszukiwaniach wykorzystywano również wojskowy śmigłowiec.
Akcja rozpoczęła się po zgłoszeniach mieszkańców, którzy w nocy z soboty 17 października na niedzielę 18 października słyszeli głośny obiekt przelatujący nad okolicami Zalewu Zemborzyckiego. Pierwsze telefony na policję wpłynęły około godziny 2.00. Do przedpołudnia funkcjonariusze odebrali jeszcze kilkanaście podobnych zgłoszeń.
Mieszkańcy nie słyszeli wybuchu. Nie odnotowano zgłoszeń dotyczących uszkodzeń budynków czy innych zniszczeń. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych informowało, że działania mają wyjaśnić pochodzenie zarejestrowanego sygnału radiolokacyjnego i zweryfikować relacje świadków. Wojsko nie potwierdziło naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Wśród rozpatrywanych hipotez znalazły się zjawiska meteorologiczne, anomalie pogodowe, a także możliwe działania przemytnicze lub prowokacyjne. Wciąż nie ustalono, co było źródłem odgłosów słyszanych przez mieszkańców.
Jedna z hipotez łączy jednak zdarzenie pod Lublinem z dronem, którego szczątki odnaleziono 18 października na Litwie. Litewskie wojsko zarejestrowało bowiem obiekt nadlatujący od strony Polski. Niewykluczone, że był to ukraiński bezzałogowiec, który zboczył z kursu wskutek rosyjskich zakłóceń elektronicznych. Polskie wojsko nie potwierdziło jednak związku obu zdarzeń ani przelotu drona przez terytorium Polski.

Komentarze