Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Psy zagryzły mężczyznę. Dzisiaj ruszył proces ich właściciela

Dzisiaj przed Sądem Okręgowym w Zielonej Górze rozpoczął się proces Piotra M., którego psy zagryzły człowieka - 46-letniego kierowcę ciężarówki z Puław. Byłemu policjantowi grozi dożywocie.
Psy zagryzły mężczyznę. Dzisiaj ruszył proces ich właściciela
Proces właściciela psów toczy się przed Sądem Okręgowym w Zielonej Górze

Źródło: Google Maps

Do śmierci 46-letniego Marcina z Puław, na skutek ataku sfory agresywnych psów, doszło w październiku zeszłego roku. Kierowca ciężarówki podczas przerwy spędzanej na parkingu przy drodze ekspresowej S3 w okolicach Zielonej Góry, poszedł do pobliskiego lasu na grzyby. Tam dopadły go trzy owczarki belgijskie, które uciekły z pobliskiej strzelnicy. 

Agresywne i wygłodniałe

Zwierzęta zadały swojej ofierze ponad 50 głębokich ran. Marcin zdołał wezwać pogotowie, ale ratunek nadszedł zbyt późno. Do szpitala puławianin trafił z wielonarządową niewydolnością, głęboką hipotermią i zaburzeniami świadomości. Jego ciało było w takim stanie, że konieczna była amputacja kończych, wszystkich czterech. Mimo wysiłków zielonogórskich lekarzy, mężczyzna zmarł. 

W związku z tym, co się stało, aresztowany został właściciel owczarków belgijskich, były policjant, Piotr M. Prokuratura zarzuca mu spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym, za co grozi od pięciu lat więzienia do dożywocia. 55-latek odpowie również za znęcanie się nad psami.

Według śledczych teren strzelnicy, gdzie miały przebywać owczarki, nie był właściwie zabezpieczony, a same czworonogi zachowywały się agresywnie. To z kolei mogło być skutkiem niewłaściwych warunków bytowych. Prokuratura oceniła, że miały zapewnionej odpowiedniej opieki ani wyżywienia. 

Żeby mienie było chronione

Pod koniec czerwca przeciwko właścicielowi psów skierowano akt oskarżenia. Proces ruszył w poniedziałek, 26 października. 

- Jak zakładałem strzelnicę, nie planowałem mieć psa, ale po rozmowach ze znajomymi, stwierdziłem, że dzięki psu na strzelnicy, mienie bedzie chronione - tłumaczył dzisiaj zasiadający na ławie oskarżonych Piotr M. którego cytuje Gazeta Lubuska. 

Jak relacjonują obecni na sali dziennikarze, M. wysłuchał aktu oskarżenia z pochyloną głową. Sąd zgodził się, by odpowiadał ze zdjętymi kajdankami. Rodzina ofiary w rozprawie nie oczestniczy. Bliskich Marcina rezprezentuje pełnomocnik. 

Rozprawę prowadzi sędzia Aleksandra Demkowicz. Oskarżonego broni mec. Tytus Jabłoński, który zawnioskował o wyłączenie jednego z biegłych z powodu "powiązania" z prozwierzęcą organizacją. Wniosek obrony odrzucono. 

Areszt przedłużony

Dodajmy, że proces miał ruszyć pod koniec września. O odroczenie pierwszej rozprawy zawnioskowała obrona argumentując to brakiem możliwości zapoznania się M. z materiałem dowodowym. Sąd zgodził się na odroczenie rozprawy do 26 października. Przedłużył jednocześnie areszt właściciela psów do stycznia przyszłego roku.


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama