Po stronie górników opowiedział się poseł Bartłomiej Pejo, który apeluje o pilną interwencję rządu. Zarząd spółki zapewnia, że jest otwarty na dialog i zapowiada spotkanie ze związkowcami na 3 listopada.
W poniedziałek, 26 października, organizacje związkowe działające w Lubelskim Węglu Bogdanka ogłosiły rozpoczęcie protestu. Przedstawiciele strony społecznej zdecydowali się pozostać w budynku zarządu spółki. Jak tłumaczą, jest to odpowiedź na wielomiesięczne problemy, brak konkretnych rozstrzygnięć i rosnącą niepewność dotyczącą przyszłości jednej z najważniejszych firm województwa lubelskiego.
Pod wspólnym oświadczeniem podpisały się NSZZ „Solidarność”, Związek Zawodowy Górników w Polsce, Związek Zawodowy „Przeróbka” oraz Związek Zawodowy „Kadra”.
– Nie protestujemy przeciwko Bogdance. Protestujemy w obronie Bogdanki, jej pracowników, bezpieczeństwa pracy i przyszłości całego zakładu – mówi Jacek Świrszcz, przewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce (ZZG) w LW „Bogdanka” S.A
Związkowcy: Dość pustych deklaracji
Jednym z głównych zarzutów jest, zdaniem związkowców, brak rzeczywistego dialogu społecznego. Przedstawiciele pracowników twierdzą, że od miesięcy otrzymują odpowiedzi zawierające ogólne zapewnienia o gotowości do rozmów, jednak bez konkretnych decyzji.
Wskazują również na przerzucanie odpowiedzialności za przyszłość kopalni pomiędzy zarządem, właścicielem i stroną rządową.
– Dialog nie polega na wymianie korespondencji i powtarzaniu wyuczonych formułek. Dialog musi prowadzić do decyzji, uzgodnień i rozwiązywania problemów – napisali w oświadczeniu związkowcy.
Kolejną kwestią są wynagrodzenia. Związkowcy przekonują, że pracownicy ponoszą finansowe konsekwencje problemów spółki, na które nie mają wpływu. Przypominają sytuację z poprzedniego roku, gdy niewielkie odchylenie od planu technicznego miało negatywnie wpłynąć na wynagrodzenia załogi.
Ich zdaniem zwiększanie wydobycia i stawianie pracownikom coraz większych wymagań powinno przekładać się również na poprawę warunków płacowych.
– Nie wyrażamy zgody, aby pracownicy byli traktowani jako najłatwiejsze źródło oszczędności – zaznaczają związkowcy.

Fot. FB/Bartłomiej Pejo
Pejo: Bogdanka to gospodarcza perła Lubelszczyzny
Protestujących poparł poseł Bartłomiej Pejo, który od dłuższego czasu podejmuje temat przyszłości lubelskiego górnictwa. Parlamentarzysta zwraca uwagę na brak spójnej strategii dla kopalni, problemy ekonomiczne oraz narastający konflikt społeczny.
– Bogdanka to gospodarcza perła Lubelszczyzny, tysiące miejsc pracy i ważny filar bezpieczeństwa energetycznego Polski. Górnicy nie domagają się przywilejów. Domagają się szacunku, uczciwych zasad i wiarygodnej odpowiedzi na pytanie, co dalej z ich zakładem. Stoję po ich stronie i nie odpuszczę tej sprawy – deklaruje Bartłomiej Pejo.
Poseł wskazuje, że jednym z najważniejszych problemów jest relacja kosztów wydobycia do cen sprzedaży węgla. Jego zdaniem bez uporządkowania tych kwestii trudno mówić o stabilnej przyszłości przedsiębiorstwa.
– Jeżeli koszty wydobycia przewyższają cenę sprzedaży, nie da się budować przyszłości kopalni kolejnymi komunikatami o dialogu. Potrzebne są konkretne decyzje dotyczące warunków sprzedaży węgla, finansowania inwestycji i miejsca Bogdanki w polskiej energetyce. Nie można oczekiwać, że za błędne decyzje i brak strategii zapłacą pracownicy oraz cały region – podkreśla parlamentarzysta.
Pejo przypomina, że wcześniej powołał zespół parlamentarny do obrony lubelskiego węgla, składał interpelacje i organizował konferencje prasowe dotyczące sytuacji kopalni.
W jego ocenie obecny protest jest konsekwencją wielomiesięcznego braku przekonujących odpowiedzi na pytania o przyszłość zakładu.
Związki chcą konkretnego planu. Nie wierzą w deklaracje dotyczące 2049 roku
Zarówno związkowcy, jak i poseł domagają się przedstawienia realnej strategii funkcjonowania Bogdanki w kolejnych latach.
Organizacje pracownicze oczekują od zarządu spółki, Grupy Enea oraz rządu programu obejmującego perspektywę lat 2030–2035 i następnych.
Chcą wiedzieć, jakie są możliwości dalszej eksploatacji obecnych złóż, czy planowane jest udostępnianie nowych zasobów oraz jakie inwestycje będą konieczne, aby utrzymać zdolności produkcyjne kopalni.
Kwestionują przy tym wiarygodność ogólnych deklaracji dotyczących funkcjonowania Bogdanki do 2049 roku, jeżeli nie towarzyszą im konkretne plany inwestycyjne i kadrowe.
– Nie interesują nas kolejne prezentacje, deklaracje i ogólne zapewnienia o znaczeniu Bogdanki. Oczekujemy programu działań, harmonogramu, źródeł finansowania i wskazania osób odpowiedzialnych za jego realizację – dodał Jacek Świrszcz.
Ich zdaniem konieczne jest także określenie roli Bogdanki w Grupie Enea i krajowym systemie bezpieczeństwa energetycznego.

Fot. FB/Bartłomiej Pejo
Apel do rządu o pilną interwencję
Związkowcy domagają się pilnego spotkania z osobami posiadającymi rzeczywiste kompetencje decyzyjne. Wprost wskazują na ministra aktywów państwowych Wojciecha Balczuna.
Podobny apel kieruje do władz państwowych Bartłomiej Pejo, który krytykuje brak bezpośredniego zaangażowania przedstawicieli rządu w rozwiązanie problemów kopalni.
– Dialog społeczny nie może być pustą formułką w pismach prezesów. Premier i odpowiedzialni ministrowie powinni przyjechać do Bogdanki, usiąść z pracownikami przy jednym stole i przedstawić plan wraz z terminami oraz wskazaniem osób odpowiedzialnych za jego realizację. Załoga ma prawo wiedzieć, na czym stoi – zaznacza Pejo.
Przedstawiciele organizacji pracowniczych zapowiadają pozostanie w budynku zarządu, wskazując, że dotychczasowe metody prowadzenia rozmów nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.
Zarząd Bogdanki odpowiada. Spotkanie 3 listopada
Do sytuacji odniosły się również władze Lubelskiego Węgla Bogdanka. Zarząd przekazał, że termin spotkania z przedstawicielami organizacji związkowych został ustalony jeszcze przed rozpoczęciem protestu. Rozmowy mają odbyć się 3 listopada.
– Zarządowi zależy na dialogu i wzajemnym zrozumieniu, dlatego podczas spotkania zamierza rzeczowo omówić zgłaszane postulaty i wspólnie ze stroną społeczną poszukiwać możliwych rozwiązań – czytamy w stanowisku spółki.
Związkowcy przypominają, przyszłość Bogdanki ma znaczenie nie tylko dla samych górników. Od działalności kopalni zależą również tysiące rodzin, firmy współpracujące z zakładem i istotna część gospodarki regionu.


Komentarze