Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lubelskie zrywa współpracę z obwodem lwowskim. Stawiarski: Nigdy nie przeprosili za ludobójstwo

Sejmik Województwa Lubelskiego jednogłośnie zdecydował o zerwaniu umowy partnerskiej z obwodem lwowskim. To reakcja na decyzję ukraińskich samorządowców o ustanowieniu 2027 roku rokiem UPA i Romana Szuchewycza. - Nie ma naszej zgody na honorowanie zbrodniarzy. Ludzi, którzy mordowali z zimną krwią - mówił marszałek Jarosław Stawiarski.
Lubelskie zrywa współpracę z obwodem lwowskim. Stawiarski: Nigdy nie przeprosili za ludobójstwo

Źródło: Łukasz Frączek/UMWL

20 października Lwowska Rada Obwodowa zdecydowała, że rok 2027 zostanie tam poświęcony Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej dowódcy Romanowi Szuchewyczowi i Ołehowi Olżyczowi, działaczowi Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Inicjatorem uchwał był deputowany Światosław Szeremeta. Decyzja ukraińskich samorządowców w Polsce wywołała narodowe oburzenie. Premier Donald Tusk nazwał ją niemądrą i szkodliwą dla Ukrainy. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podpisał wniosek o wpisanie Szeremety na listę osób niepożądanych w Polsce.

22 października poseł Przemysław Czarnek i przedstawiciele władz województwa lubelskiego zapowiedzieli zerwanie współpracy z obwodem lwowskim, jeśli ukraińscy radni nie wycofają swoich uchwał. Partnerstwo obu regionów obowiązuje od 16 czerwca 2004 roku i obejmuje współpracę gospodarczą, handlową, naukową, techniczną i kulturalną. Wicemarszałek Piotr Breś poinformował o zawieszeniu kontaktów do czasu zmiany stanowiska strony ukraińskiej. Wyznaczył też termin ultimatum na poniedziałek 26 października, kiedy zebrał się Sejmik Województwa Lubelskiego. Władze regionu zapowiedziały możliwość zawieszenia współpracy z siedmioma innymi obwodami Ukrainy.

Strona ukraińska nie uchyliła formalnie kontrowersyjnych uchwał, choć informacja o ich przyjęciu zniknęła ze strony internetowej Lwowskiej Rady Obwodowej. Wiceminister spraw zagranicznych Marcina Bosacki twierdzi, że współpracownicy prezydenta Wołodymyra Zełenskiego zapewnili polskie władze, że uchwała nie wejdzie w życie. 

Spór wywołał również poważną polityczną dyskusję w samym Lublinie. Radni PiS domagali się zawieszenia partnerstwa miasta ze Lwowem, ale Rada Miasta odrzuciła wniosek o wprowadzenie ich projektu do porządku obrad. Prezydent Krzysztof Żuk sprzeciwił się zrywaniu kontaktów. Wskazywał, że kontrowersyjne uchwały przyjęły władze obwodu, a nie miasta Lwowa. Uwaga przeniosła się więc na sesję Sejmiku Województwa Lubelskiego, która odbyła się 26 października.

Marszałek Stawiarski o okrucieństwie Ukraińców

Marszałek Jarosław Stawiarski podczas sesji Sejmiku Województwa Lubelskiego zmienił propozycję z zawieszenia współpracy na rozwiązanie umowy partnerskiej z obwodem lwowskim i wygłosił bardzo mocne przemówienie.

- Ta uchwała ma pokazać, że nasze stanowisko wobec tego, co dzieje się we Lwowie, jest jednoznaczne. Nie ma naszej zgody na honorowanie zbrodniarzy. Ludzi, którzy mordowali z zimną krwią i nawoływali do mordowania Polaków, Żydów, Romów i Ormian na Kresach Wschodnich. Nasza uchwała ma przede wszystkim wymiar symboliczny. Nie zmienia relacji gospodarczych. Nie dotyczy transportów zboża z Ukrainy, wymiany handlowej ani zobowiązań, które mogłyby pociągnąć za sobą konsekwencje finansowe. Jest symbolicznym sprzeciwem wobec honorowania ludzi, którzy mordowali naszych braci, siostry i sąsiadów tylko dlatego, że byli Polakami - zaczął Stawiarski.

Przypomniał, że zbrodnie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej były ludobójstwem ze szczególnym okrucieństwem.

- W relacjach polsko-ukraińskich brakuje jednej rzeczy: prawdy historycznej. Inaczej patrzylibyśmy na te wydarzenia, gdyby po stronie ukraińskiej istniała gotowość do obiektywnego spojrzenia na historię. Na to, co wydarzyło się na Kresach, ale również na wcześniejsze konflikty, sięgające XVII wieku i powstania Chmielnickiego. Dlaczego musimy o tym głośno mówić? Ponieważ nasi sąsiedzi z Ukrainy nigdy nie wypowiedzieli tego prostego słowa: „przepraszam” - stwierdził 63-letni polityk.

Zwrócił uwagę, że Roman Herzog, prezydent Niemiec, potrafił przeprosić Polaków za zbrodnie popełnione przez Niemców w czasie II wojny światowej, a Borys Jelcyn, prezydent Rosji, oddać hołd ofiarom zbrodni katyńskiej.

- Tymczasem we Lwowie, tak bliskim nam historycznie i geograficznie, postanowiono uczcić ludzi odpowiedzialnych za potworne zbrodnie. Ludzi, którzy mordowali dzieci, kobiety i starców, dopuszczali się niewyobrażalnego okrucieństwa. Ukraińcy mają prawo budować swoją tożsamość narodową. Nie będzie jednak naszej zgody na budowanie jej na kulcie ludzi, którzy nawoływali do mordowania Polaków. Którzy chcieli, aby przez kolejne pokolenia Polacy bali się spoglądać na wschód. Aby Ukraina była etnicznie czysta, a Polaków na tych ziemiach już nie było - kontynuował Stawiarski. 

Marszałek odczytał makabryczne fragmenty opracowań opisujących metody tortur stosowane przez ukraińskich nacjonalistów wobec Polaków.

- Można czytać te opisy i epatować straszliwym okrucieństwem. Ale najważniejsze jest obudzenie sumień. Sumień nas wszystkich, także tych, którzy dzisiaj rządzą Ukrainą. Jeżeli nasi sąsiedzi nie rozliczą się z tą przeszłością, nie przyznają do zbrodni i nie przeproszą, trudno będzie mówić o prawdziwym pojednaniu. Pamiętajmy, że ofiarami nie byli żołnierze. Były nimi dzieci, kobiety, starcy i młodzi chłopcy. Mordowano ich tylko dlatego, że byli Polakami. Młodych chłopców traktowano jako potencjalnych przeciwników, którzy w przyszłości mogliby podjąć walkę. Nie chcę dzisiaj rozstrzygać, czy zamordowano sto tysięcy, sto pięćdziesiąt tysięcy, czy jeszcze więcej osób. Przywoływane są różne szacunki, również dotyczące ofiar innych narodowości. Skala tych zbrodni była ogromna. Dlatego proszę państwa o poparcie tej uchwały. Ma ona znaczenie symboliczne, ale właśnie dlatego jest tak ważna. Nie możemy godzić się na gloryfikowanie sprawców ludobójstwa dokonanego na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej - puentował marszałek Jarosław Stawiarski. 

Zgodni radni

Zgodzili się z nim wszyscy radni Sejmiku Województwa Lubelskiego.

- Uchwała Lwowskiej Rady Obwodowej dotyka mnie szczególnie. Zawsze byłem zwolennikiem współpracy z Ukrainą i udzielania jej pomocy. Zwłaszcza w obecnej sytuacji, kiedy pomocy potrzebują ukraińskie dzieci, matki, żołnierze i cały naród. Nigdy jednak nie godziłem się na przemilczanie tego, co wydarzyło się w latach 1943–1944. Ofiary ludobójstwa, ich rodziny i cały naród polski wołają o prawdę. Prawda może nas wszystkich wyzwolić. Chodzi o każdego człowieka. O każde dziecko, każdą matkę, każdą osobę starszą, bezbronną i niewinną. Nie zgadzam się na oddawanie czci sprawcom tych zbrodni. Chciałbym powiedzieć narodowi ukraińskiemu: nie zabraniamy wam patriotyzmu. Jest on szczególnie potrzebny teraz, kiedy walczycie o swoją niezależność i niepodległość. Ale nie szukajcie go w banderyzmie. Apeluję do Polaków i Ukraińców, abyśmy dążyli do zgody i pojednania. Wierzę, że kiedyś to nastąpi. Że przyjdzie opamiętanie i będziemy mogli wspólnie budować nowoczesne relacje oraz przyszłość naszych narodów w Europie. Dlatego proponowałem, aby nasze działania podzielić na dwa etapy. Najpierw zawiesić współpracę. Jeżeli uchwały nie zostaną wycofane, dopiero wówczas zerwać umowę. Rozumiem jednak stanowisko zarządu i radnych, którzy opowiadają się za rozwiązaniem współpracy już teraz. Chciałbym jedynie, abyśmy pozostawili szansę tym, którzy po drugiej stronie granicy myślą podobnie jak my. Abyśmy mogli kiedyś wrócić do stołu, do dialogu, współpracy i pojednania - mówił radny Zbigniew Wojciechowski z klubu PiS.

- Uważam, że tę uchwałę należy poprzeć. Doskonale pamiętamy koniec lutego 2022 roku. Polska otworzyła szeroko nie tylko swoje granice. Przede wszystkim Polacy otworzyli drzwi swoich domów i swoje serca, aby pomóc Ukraińcom uciekającym przed wojną. Dlatego tak bardzo dziwi decyzja o gloryfikowaniu osób, które mordowały Polaków, nawoływały do mordowania i były odpowiedzialne za ludobójstwo. Dziwi to również w kontekście gestów, jakie w ostatnich miesiącach wykonywała strona polska wobec Ukrainy, w tym gestów prezydenta Karola Nawrockiego. Tymczasem okazuje się, że mimo świadomości popełnianych błędów ukraińscy samorządowcy nadal podejmują podobne decyzje - dodawał Marek Kos z klubu Trzecia Droga Polska 2050-PSL.

- Dzisiejsza uchwała jest jedną z najważniejszych, jakie powinniśmy podjąć jako władze województwa. Nie jesteśmy przeciwni narodowi ukraińskiemu. Współczujemy Ukraińcom, którzy doświadczają wojny. Ale to, co wydarzyło się we Lwowie, woła o pomstę do nieba. Nie ma pojednania bez prawdy - oznajmiła Zofia Woźnica, przewodnicząca klubu Koalicji Obywatelskiej. 

Niepokojące sygnały

- Jako przedstawiciel Konfederacji oczywiście poprę tę uchwałę. Ale chcę przypomnieć, że dla mnie niewiele zmieniło się w podejściu Ukrainy do tych zbrodniarzy. Tak było dzisiaj, rok temu i dwa lata temu. Pan marszałek bardzo dokładnie przedstawił tę historię. Zgadzam się z jego słowami. Chciałbym jednak przypomnieć, że w 2024 roku ochoczo przegłosowaliście państwo przeznaczenie stu tysięcy euro na bursę na Ukrainie. Nie wiem, co się tam dzieje. Być może portret Bandery już tam wisi albo dopiero zawiśnie. Być może obecna uchwała będzie pewnym prztyczkiem w nos dla władz ukraińskich. Moim zdaniem zawiesić można byłoby na przykład działalność hubu na lotnisku Rzeszów-Jasionka. Tymczasem tutaj wykonujemy jedynie symboliczny gest. Cieszę się, że przyszła refleksja. Późno, ale lepiej późno niż wcale - mówił radny Krzysztof Frejowski z klubu Konfederacji.

- Wszyscy wiemy, jak głosowaliśmy w sprawie pomocy Ukrainie. Nie chciałbym jednak, abyśmy dzisiaj wracali do tamtego głosowania i wzajemnie się rozliczali. Stoimy przed sytuacją, która wymaga od nas wspólnego stanowiska. W relacjach polsko-ukraińskich oczekuje się od nas przebaczenia i gotowości do pojednania. Tymczasem po drugiej stronie wciąż brakuje odpowiedniej refleksji. Chcę podkreślić, że pamięć o zbrodniach na Wołyniu była obecna w naszej dyskusji od dawna. Niezależnie od tego, po której stronie politycznego sporu siedzimy i jakie ugrupowanie reprezentujemy. Przede wszystkim jesteśmy Polakami. Wszyscy znamy tę historię i wszyscy o niej pamiętamy. Jestem przekonany, że nie będzie wśród nas zgody na podobne działania - ripostował Jarosław Kwasek z klubu PiS.

- Mówię z pozycji byłego wojewody, który od lutego 2022 roku bardzo aktywnie uczestniczył w organizowaniu pomocy Ukrainie. Pierwszy niepokojący sygnał pojawił się we wrześniu 2023 roku. Prezydent Wołodymyr Zełenski, występując na forum ONZ, zarzucił niektórym europejskim przyjaciołom Ukrainy odgrywanie solidarności w politycznym teatrze. Te słowa dotyczyły Polski. Zostałem odznaczony ukraińskim Orderem „Za Zasługi” III stopnia. Po tamtym wystąpieniu, kiedy pojawiła się propozycja wręczenia mi odznaczenia, odmówiłem jego przyjęcia. Byłem również uczestnikiem negocjacji podczas protestów przewoźników i rolników. Już wtedy można było dostrzec po stronie ukraińskiej dążenie do uzyskiwania własnych korzyści, nawet kosztem sąsiada, który tak szeroko otworzył się na Ukrainę. Liczyliśmy, że rosyjska agresja stanie się momentem przełomowym, że Ukraina uzna prawdę o zbrodni wołyńskiej. Niestety, tak się nie stało. Dlatego nie wyobrażam sobie innej decyzji niż zerwanie umowy. Nie oznacza to końca pomocy Ukrainie. Możemy ją nadal realizować we współpracy z Kościołem czy organizacjami pozarządowymi - przekonywał Lech Sprawka z klubu PiS.

Gwałt na języku

- Z jednej strony jest mi przykro, że musimy dzisiaj podejmować taką uchwałę. Z drugiej cieszę się, że polski samorząd wreszcie reaguje na haniebne decyzje podejmowane przez organy samorządowe na Ukrainie. My, samorządowcy, trochę uciekaliśmy od tej odpowiedzialności. Wydawało nam się, że takie sprawy powinny być rozstrzygane na poziomie parlamentów i ministerstw spraw zagranicznych. Tymczasem ukraińskie społeczeństwo i ukraińskie samorządy muszą zrozumieć, czym dla Polaków jest Wołyń i kim byli banderowcy. Światosław Szeremeta już w 2017 roku został uznany w Polsce za osobę niepożądaną. Teraz ponownie podejmuje podobne działania, doskonale wiedząc, jak zostaną odebrane w naszym kraju. To jest plucie nam w twarz. Dosyć apeli, dosyć stanowisk. Zerwanie umowy powinno być dopiero początkiem. Mam nadzieję, że po drugiej stronie granicy pojawi się refleksja. Ale musimy się temu uważnie przyglądać - stwierdził Michał Mulawa z klubu PiS.

- Strona ukraińska miała czas do poniedziałku na zmianę swojej decyzji. Nie zrobiła tego. Dlatego cały nasz klub zdecydował, że należy wykreślić zapis o zawieszeniu współpracy i zastąpić go rozwiązaniem umowy. To jest zasadnicza przyczyna tej zmiany. Docierają już do mnie wiadomości, że inne samorządy czekają na naszą uchwałę i przyglądają się naszym działaniom. Mam nadzieję, że dzisiejsze głosowanie będzie jednomyślne. Że wszyscy poprzemy rozwiązanie umowy o współpracy z obwodem lwowskim - dodał Krzysztof Gałaszkiewicz, przewodniczący klubu PiS.

- Za takimi postaciami jak Roman Szuchewycz stoi określona ideologia. Jest ona niezwykle groźna, również z punktu widzenia przyszłości Ukrainy. Chciałbym zwrócić uwagę na naszą dotychczasową postawę. Po stronie polskiej było bardzo wiele delikatności wobec Ukrainy. Nie tylko w kwestiach historycznych. Przypomnijmy choćby gwałt na języku polskim. Zaczęliśmy mówić „w Ukrainie”, a nie „na Ukrainie”. Zmienialiśmy nazewnictwo potraw, na przykład pierogów ruskich. Były to gesty mające pokazać naszą wrażliwość i szacunek wobec Ukraińców. Przytoczę przykład z własnych stron. W Wysowej planowano postawić pomnik Kazimierza Pułaskiego. Część społeczności łemkowskiej sprzeciwiła się temu przedsięwzięciu. Ówczesny wojewoda małopolski nie wyraził zgody na budowę pomnika. A więc w Polsce, z szacunku dla wrażliwości części społeczności, zrezygnowano z upamiętnienia naszego bohatera narodowego. Tymczasem na Ukrainie honoruje się człowieka odpowiedzialnego za zbrodnie na niewyobrażalną skalę. Musimy reagować adekwatnie i stanowczo - nie miał wątpliwości Mieczysław Ryba, przewodniczący Sejmiku Województwa Lubelskiego z klubu PiS.

- Niestety, ostatnie wydarzenia na Ukrainie, a szczególnie decyzje podjęte we Lwowie, pokazują, że Ukraińcy nie zawsze wyciągają wnioski z własnej historii. XX wiek był czasem wielkiego okrucieństwa i wielu zbrodni. Doświadczył ich również naród ukraiński. Przypomnijmy Wielki Głód w latach trzydziestych, który pochłonął miliony istnień ludzkich, oraz kolejne dziesięciolecia sowieckiego zniewolenia. Po upadku komunizmu ruszyliśmy wspólnie w stronę Europy, wolności i demokracji. My, Polacy, pokazaliśmy, że potrafimy wyciągać wnioski z historii. Szczególnie po rozpoczęciu rosyjskiej agresji w lutym 2022 roku. Otworzyliśmy własne domy i udzieliliśmy pomocy naszym sąsiadom. Niestety, obawiam się, że uchwała Lwowskiej Rady Obwodowej nie jest wyłącznie gestem symbolicznym. Jej konsekwencje dotyczą nie tylko naszych wzajemnych relacji, ale również niezależności i przyszłości samej Ukrainy. Te gesty nie licują z europejskimi wartościami i wpychają Ukrainę w objęcia Rosji. Nasza uchwała jest upomnieniem Ukrainy, ale również próbą udzielenia jej pomocy - podsumowywał Paweł Kurek z klubu Trzecia Droga Polska 2050-PSL.

Zerwana umowa partnerska

- Nie ma zgody na gloryfikowanie zbrodniarzy. Uchwała Lwowskiej Rady Obwodowej o ogłoszeniu roku 2027 rokiem UPA i Romana Szuchewycza uderza w pamięć niewinnych ofiar. Każde państwo i każdy naród, który szanuje pamięć pomordowanych, musi w takiej sytuacji reagować. Uchwała Sejmiku Województwa Lubelskiego jest właśnie takim głosem sprzeciwu. Pamięć ofiar Wołynia nie podlega negocjacjom. Decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej nie służy pojednaniu. Jak podkreślał marszałek województwa, nie jest to uchwała, która zamyka wszystkie możliwości współpracy. Jest przede wszystkim symbolem. Ale ten symbol musi mocno wybrzmieć. Mam nadzieję, że uchwała zostanie przyjęta ponad politycznymi podziałami - zamknęła dyskusję posłanka Bożena Lisowska z Koalicji Obywatelskiej.

Wszyscy obecni na sesji radni Sejmiku Województwa zagłosowali za zerwaniem umowy partnerskiej z obwodem lwowskim.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama