Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
ZDJĘCIA, WIDEO

Górnik Łęczna lepszy od GKS Katowice. Najniższy wymiar kary i zasłużony awans w STS Pucharze Polski

Górnik Łęczna gra dalej w STS Pucharze Polski. We wtorek zielono-czarni pokonali na swoim stadionie GKS Katowice 1:0, a gdyby wykorzystali wszystkie dogodne okazje wynik byłby jeszcze wyższy. Kibice zielono-czarnych z pewnością nie mają jednak tego za złe swoim ulubieńcom, bo najważniejsze jest to, że Łęcznianie wyrzucili za burtę zespół z PKO BP Ekstraklasy i przypomnieli o sobie całej piłkarskiej Polsce

Szatałow mocno "pomieszał"

Kiedy kibice zobaczyli wyjściowy skład Łęcznian na starcie z GieKSą mieli prawo do obaw. O ile miejsce między słupkami dla młodego Kuby Wilka nie było żadnym zaskoczeniem, to kompletna zmiana linii obrony, posadzenie na ławce Adama Dei i Bartłomieja Korbeckiego mogło już budzić wątpliwości czy Jurij Szatałow większej wagi nie przykłada do najbliższego spotkania w Betclic II Lidze przeciwko Zniczowi Pruszków niż do wtorkowej rywalizacji.

Przebieg spotkania pokazał jednak, że wybory doświadczonego szkoleniowca okazały się trafne. Łęcznianie wyszli na murawę z konkretnym planem na mecz i bardzo dobrze funkcjonowali w defensywie. GKS Katowice nie mógł stworzyć sobie żadnej stuprocentowej okazji, a po pół godziny gry popełnił katastrofalny błąd. W 32 minucie Maciej Kikolski zagrał piłkę prosto pod nogi Dawida Tkacza. Pomocnik Górnika oszukał ładnym zwodem jednego z rywali i mierzonym strzałem przy słupku trafił na 1:0. Kilka minut później Łęcznianie musieli dokonać wymuszonej zmiany. Kontuzji doznał debiutujący w Górniku Kacper Radkowski, a jego miejsce na boisku zajął Rafał Kobryń. Na szczęście nie zmieniło to obrazu gry i do przerwy gospodarze byli na prowadzeniu.

Najniższy wymiar kary

W drugiej połowie goście zaczęli osiągać zdecydowaną przewagę. Pomiędzy 63, a 65 minutą GieKSa miała swoje dwie szanse, ale za każdym razem świetnymi interwencjami popisywał się Wilk. Górnik przetrwał kluczowy moment, a w końcówce miał wiele okazji by „zamknąć mecz”. Trener Szatałow na ostatnie minuty wpuścił między innymi Korbeckiego. Ofensywny pomocnik zielono-czarnych w 84 minucie wyszedł od połowy boiska sam na sam z Kikolskim. Będąc w polu karnym minął bramkarza gości, ale wyrzucił się ze światła bramki i później uderzył niecelnie. Chwilę później groźnie strzelał Jakub Myszor, a piłka i tym razem minęła bramkę gości. Natomiast w doliczonym czasie gry Korbecki jeszcze raz mógł pokonać Kikolskiego, ale i tym razem nie trafił do siatki i mecz zakończył się wygraną drugoligowca 1:0.

Po wygranej w STS Pucharze Polski Łęcznianie wrócą do walki w Betclic II Lidze. W najbliższą sobotę, 31 października zespół trenera Szałowa w hicie kolejki zagra u siebie z liderem tabeli – Zniczem Pruszków. Początek spotkania w Łęcznej zaplanowano na godzinę 12.

Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0 (1:0)

Bramka: Tkacz (32).

Górnik: Wilk – Myszor, Radkowski (38 Kobryń), Kruk, Turek, Rogala (69 Quainoo) – Janaszek (69 Niewiarowski), Walski, Tkacz (81 Deja), Ahmedov – Antkowiak (81 Korbecki).

Katowice: Kikolski – Jorka (57 Galan), Olsen (57 Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak – Wędrychowski (57 Bartlewicz), Milewski, Wolski (75 Kowalczyk), Nowak – Szkurin (75 Kokosiński).

żółte kartki: Myszor – Milewski.

sędziował: Paweł Malec (Łódź).

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama