Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Wywiad

„Na cmentarzach jest za dużo gwaru, a za mało wyciszenia”. Ksiądz o Wszystkich Świętych, pamięci i ekologii

– Jeśli chcemy pamiętać o naszych bliskich zmarłych, niezależnie od tego, czy jesteśmy wierzący, czy niewierzący, powinniśmy też szukać sensu: po co żyję, jakim jestem człowiekiem i co mogę jeszcze zmienić? Tych kwestii nie da się od siebie oddzielić – mówi w wywiadzie dla Dziennika Wschodniego ks. dr hab. Rafał Pastwa, prof. KUL.
Na zdjęciu ks. dr hab. Rafał Pastwa, prof. KUL.

Autor: archiwum prywatne

Czym różnią się uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny? Na co Kościół chce zwrócić naszą uwagę w tym czasie?

Te dwa dni mają zupełnie odrębny charakter. 1 listopada, czyli uroczystość Wszystkich Świętych, to dzień radosny. Kościół i wierni celebrują to, że Chrystus przez swoją mękę i śmierć prowadzi ludzi do świętości. To dzięki Niemu człowiek może osiągnąć szczęście bez końca i obcować z Bogiem. To jest nasze przeznaczenie.

Dzień Zaduszny ma inny charakter. Wspominamy wtedy wszystkich wiernych zmarłych. Nie znamy pełnej listy zbawionych. Znamy świętych, którzy zostali kanonizowani i których imiona nosimy. Natomiast 2 listopada koncentrujemy się na modlitwie za zmarłych, szczególnie za tych, którzy, jak wierzymy, potrzebują jeszcze oczyszczenia. Modlitwa jest darem, który możemy im ofiarować.

Jest też trzecia perspektywa, związana z sekularyzacją i postreligijnością. Coraz częściej do głosu dochodzi doczesność, a perspektywa życia wiecznego schodzi na dalszy plan, albo jest zupełnie pomijana. Dla człowieka może to oznaczać utratę poczucia sensu. Tymczasem te dni mogą być okazją do refleksji i przewartościowania tego, co jest w życiu istotne. Także dla osób, które mają trudności z wiarą albo są niewierzące. To refleksja nad przemijaniem, naszym stosunkiem do innych ludzi, ale też do całego stworzenia.

Skąd wzięła się tradycja odwiedzania grobów i dekorowania ich?

Niektórzy wywodzą ją nawet z czasów słowiańskich i tradycji odwiedzania żalników, czyli miejsc pochówku bliskich. Sięga ona jednak również czasów starożytnych, kiedy szczególną czcią otaczano groby apostołów i świętych, a później także męczenników. Ważne były również spotkania na modlitwie w katakumbach w okresie prześladowań.

Uroczystość Wszystkich Świętych miała kiedyś inną datę, dziś obchodzimy ją w listopadzie. W naszej szerokości geograficznej jest to jesień – czas, kiedy z jednej strony mamy być może pełną spiżarnię, a z drugiej widzimy przemijanie. Opadają liście, zmienia się pogoda, kończy się lato i przygotowujemy się do zimy.

Odwiedzanie grobów ma też wymiar społeczny. Niektórzy twierdzą, że właśnie wtedy odbywa się największa migracja Polaków, nawet większa niż na Boże Narodzenie. Ludzie przyjeżdżają z zagranicy, żeby odwiedzić groby bliskich. To bez wątpienia pewien fenomen.

Na ile kwiaty i znicze są ważne dla tych, którzy spoczywają na cmentarzach?

Poza modlitwą, która dla człowieka wierzącego jest bardzo ważna, możemy zrobić wiele innych rzeczy. Modlitwa nie zna granic czasowych ani geograficznych, dlatego można modlić się również w domu, jeśli z jakiegoś powodu nie możemy pójść na cmentarz. Są też modlitwy w kościele, wypominki, a także post czy inne wyrzeczenia ofiarowane w intencji zmarłych.

Ważna jest również pamięć: zachowywanie pamiątek, wspominanie bliskich w rozmowach i przywoływanie ich w pamięci. Dbanie o groby świadczy o naszej więzi ze zmarłymi.

W mojej rodzinnej parafii znajduje się cmentarz, na którym pochowani są żołnierze z okresu I wojny światowej – Austriacy i Rosjanie, którzy walczyli przeciwko sobie, a dziś spoczywają w jednym miejscu. Kiedy chodziłem do szkoły, uczniowie wraz z nauczycielem sprzątali te groby. To była też lekcja, by żaden grób nie został pominięty. Nie jesteśmy sędziami – sędzią jest Bóg.

Dobrze, że groby są zadbane i udekorowane kwiatami. Nie chodzi jednak o to, żeby było jak najbogaciej. Ważne są pamięć, schludność i umiar. Nie jestem specjalistą od recyklingu, więc trudno mi oceniać, które materiały są lepsze. Myślę jednak, że z czasem będziemy coraz bardziej zwracać uwagę na prostotę i odpowiedzialne wybory.

Zwróciłbym też uwagę na coś innego. W związku z 1 listopada zwiększa się ruch drogowy. Wtedy sprawdzają się nasza kultura i wiara. Powinniśmy przestrzegać przepisów, szanować innych kierowców i pieszych oraz nie parkować w niedozwolonych miejscach. To, że jedziemy na modlitwę i nie chcemy się spóźnić, nie usprawiedliwia łamania zasad ani nieuprzejmości. 

Cmentarz coraz częściej przypomina głośny plac, a przecież powinien być miejscem szczególnym ze względu na szacunek dla tych, którzy tam spoczywają.

Rodziny spotykają się na cmentarzach, rozmawiają. To raczej nieodłączny element tych dni. 

Oczywiście, życie jest silniejsze niż śmierć i pokazuje to także nasza praktyka. Nie możemy jednak zachowywać się tak głośno, żeby zakłócać komuś modlitwę albo ranić osobę, która przeżywa żałobę.

Głośne śmiechy i rozmowy, także przez telefon, mogą zaprzeczać temu, po co tam przyszliśmy. Podobnie jest z zachowaniem na drodze. Nie możemy traktować zasad wybiórczo tzn. w kościele potrafię się zachować, a na zewnątrz już nie. Ludzi wierzących, ale też tych, którzy chcą uczcić pamięć bliskich, obowiązują prawo i kultura. Jedzenie na cmentarzu czy palenie papierosów, także elektronicznych czy podgrzewanych, uważam za niedopuszczalne w tym miejscu.

Mam wrażenie, że niektóre rzeczy wymknęły się spod kontroli. Ludzie nie zwracają sobie uwagi, być może z obawy przed reakcją. To również wyzwanie dla duchownych. Pod wpływem sekularyzacji, być może z obawy przed utratą wiernych, zrezygnowano z pewnego rodzaju wychowywania ludzi, formowania sumień.

Na przestrzeni lat zauważył ksiądz profesor zmiany w zachowaniu ludzi?

Tak, zauważyłem radykalne zmiany w zachowaniu i wychowaniu. Być może za bardzo ustąpiliśmy z wymagań. Dziś dotyczą one czasem spraw formalnych, a niekoniecznie duchowych.

Czyli może za bardzo przywiązujemy wagę do tego, żeby wszystko dobrze wyglądało?

Na pewno. Z jednej strony są wymagania formalne, takie jak podpisy w książeczkach do bierzmowania czy zaliczanie różańców przed I Komunią. Z drugiej strony rozwój duchowości powinien wynikać z przekonania człowieka, a nie z przymusu.

Są miejsca szczególne, takie jak cmentarz czy świątynia. Powinniśmy szanować również miejsca kultu innych religii. Wiemy przecież, jak zachować się w teatrze, filharmonii, na uniwersytecie czy podczas wizyty w urzędzie. Istnieją pewne zasady i etykieta.

Mam jednak wrażenie, że na cmentarzach jest za dużo gwaru, a za mało wyciszenia. Być może mamy problem z wyciszeniem, bo jesteśmy ciągle stymulowani przez media, dźwięki, światło, pośpiech i obowiązki. Trudno nam wyhamować. Warto zwrócić na to uwagę podczas kazań i rozmów o przeżywaniu tych dni. A może już nie przemawia do przeciętnego człowieka perspektywa sądu i życia wiecznego?

A co z ekologią na cmentarzach? Papież Franciszek wiele mówił na ten temat. Czy Kościół zwraca dziś na to większą uwagę?

Papież Franciszek nie był pierwszym, który poruszał kwestie ekologiczne. Jan Paweł II mówił o ekologii integralnej, ale nie traktowaliśmy jej jako priorytetu. Mam wrażenie, że nadal tak jest.

Warto wrócić do kwestii formacji i kształtowania wrażliwości. Tak jak uczymy szacunku do bezimiennych grobów czy żołnierzy poległych na obcej ziemi, tak samo powinniśmy rozwijać wrażliwość ekologiczną.

Ekologia nie dotyczy wyłącznie człowieka. To, jak konsumujemy, czy korzystamy z transportu publicznego i ile ubrań kupujemy, wpływa na nasze otoczenie, a – jak powiedzieliby ludzie wierzący – na całe stworzenie. Nie jesteśmy panami wszechświata.

To trudne z ludzkiej perspektywy. 

Tak, to bardzo trudne. Nawet takie rzeczy jak hałas, głośne samochody czy fajerwerki wpływają na życie innych istot, które mieszkają w miastach i naszych miejscowościach. Świadomość się zmienia, ale wciąż brakuje delikatności i wrażliwości. Nie jesteśmy sami na świecie – są inni ludzie, zwierzęta i inne stworzenia.

Jeśli ktoś nie potrafi wprowadzić do codziennego życia nowej ascezy, odpowiedniej dla trzeciej dekady XXI wieku, na przykład nie przywiązuje uwagi do segregowania śmieci, trudno oczekiwać, że będzie odpowiedzialnie zachowywał się na cmentarzu i w innych miejscach. To wszystko jest ze sobą powiązane.

Jeśli chcemy pamiętać o naszych bliskich zmarłych, niezależnie od tego, czy jesteśmy wierzący, czy niewierzący, powinniśmy też szukać sensu: po co żyję, jakim jestem człowiekiem i co mogę jeszcze zmienić? Tych kwestii nie da się od siebie oddzielić.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama