Podczas XLI sesji Rady Miasta, emocji nie brakowało. Radni toczyli wielowątkową debatę o kondycji finansowej samorządu i bolesnej rezygnacji z inwestycji drogowej (na którą miasto pozyskało 170 milionów złotych dotacji, ale w budżecie zabrakło 80 milionów wkładu własnego). Sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy rozpoczęto ósmy punkt porządku obrad.
Projekt oznaczony drukiem nr 357 dotyczył ustalenia wynagrodzenia prezydenta Jakuba Banaszka w związku z obowiązującymi od marca nowymi przepisami dla miast na prawach powiatu. Prowadząca obrady przedstawiła zawiłości prawne, informując, że na nową pensję złożą się: wynagrodzenie zasadnicze, dodatek funkcyjny, dodatek specjalny (30 procent sumy wynagrodzenia zasadniczego i funkcyjnego) oraz dodatek za wieloletnią pracę (10 procent wynagrodzenia zasadniczego). Na wyliczaniu procentów referat się zakończył.
Po otwarciu dyskusji nikt z radnych nie zabrał głosu. Nie padło publiczne zestawienie nowej pensji z dotychczasową ani żadne kwoty wprost. Głosowanie przebiegło równie błyskawicznie. Uchwałę poparło 13 radnych, a 9 wstrzymało się od głosu. Choć wynik głosowania pokazuje rezerwę niemal połowy sali, żadna z wstrzymujących się osób nie zdecydowała się publicznie uzasadnić swoich wątpliwości.
Z punktu widzenia prawa i procedur wszystko odbyło się poprawnie. Projekt zyskał pozytywną opinię komisji, a radni mieli czas zapoznać się z dokumentami w kuluarach. Problem leży jednak w transparentności. Z perspektywy wyborcy oglądającego transmisję, radni po cichu podjęli decyzję o publicznych pieniądzach, ukrywając jej faktyczny, złotówkowy wymiar w procentach i paragrafach.
W skali budżetu Chełma wynagrodzenie prezydenta nie decyduje o wielkich inwestycjach. Nie ma też nic zdrożnego w aktualizowaniu pensji zgodnie z nowym prawem. Jawność samorządu to jednak coś więcej niż transmitowanie podnoszonych rąk – to prawo obywatela do pełnej informacji. Tym razem, aby poznać realne zarobki prezydenta Banaszka, chełmianie zamiast usłyszeć je od radnych, będą musieli samodzielnie przekopać się przez urzędowe biuletyny.


Komentarze