22 października Sejm odrzucił projekt zniesienia dwukadencyjności w samorządach przygotowany przez PSL. Za zmianą przepisów głosowało 213 posłów. Przeciw było 215 parlamentarzystów. 9 wstrzymało się od głosu. Premier Donald Tusk i minister finansów Andrzej Domański nie wzięli udział w głosowaniu z powodu oficjalnej wizyty w Indiach. Przeciw projektowi opowiedzieli się wszyscy głosujący posłowie PiS, Rozwoju Plus, Razem i Konfederacji Korony Polskiej, a także większość parlamentarzystów Konfederacji.
Najważniejsze okazały się jednak wyłamujące się głosy na „nie” oddane przez posłów i posłanki koalicji rządzącej, chociażby przez Klaudię Jachirę, Franciszka Sterczewskiego, Małgorzatę Tracz i Roberta Dowhana z Koalicji Obywatelskiej, Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk i Annę Żukowską z Lewicy czy Ryszarda Petru z Centrum. Od głosu wstrzymał się wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty z Lewicy. Ministra Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz po głosowaniu demonstracyjnie odeszła z rządu, argumentując, że dwukadencyjność chroni obywateli przed „politykierskimi układami”.
PSL się nie poddaje. Wicepremier Kosiniak-Kamysz zarzucił części koalicjantów niedotrzymanie obietnic złożonych samorządowcom. Premier Tusk zaproponował ponowne rozpatrzenie projektu i zadeklarował, że jest gotów szybko wrócić do głosowania.
Na ten moment Sejm wciąż nie zniósł jednak dwukadencyjności w samorządach. Oznacza to, że w 2029 roku przez Lubelszczyznę przejdzie polityczne tsunami. 140 spośród 213 obecnych wójtów, burmistrzów i prezydentów miast z województwa lubelskiego nie będzie mogło ubiegać się o kolejną kadencję. To aż 66 procent. Z urzędem pożegnać będą musieli się Krzysztof Żuk w Lublinie, Michał Litwiniuk w Białej Podlaskiej i Jakub Banaszek w Chełmie.
Żuk chce zniesienia dwukadencyjności
Podczas Kongresu Polskich Samorządów krytyczne stanowisko wobec dwukadencyjności zajął prezydent Żuk.
- Wprowadzone za rządów PiS ograniczenie kadencji sprawowania urzędu wójta, burmistrza i prezydenta miasta jest nie tylko prawnie wątpliwe w świetle jego zgodności z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej. Szkodzi również lokalnym wspólnotom, a przede wszystkim ogranicza możliwości ich rozwoju.
Mówię to jako osoba związana z samorządem od 1990 roku. Przez te lata obserwowałem, jak wiele osiągnęły gminy i powiaty. W ciągu ostatnich trzech dekad, kiedy samorządy dysponowały szerokim zakresem kompetencji, cała Polska zmieniła się na lepsze. Było to możliwe dzięki zaangażowaniu i pracy lokalnych liderów: wójtów, burmistrzów, prezydentów miast, starostów, marszałków województw, ale także radnych.
W gronie samorządowców z całego kraju i przedstawicieli korporacji samorządowych spotkaliśmy się w Warszawie na Kongresie Polskich Samorządów. Miałem przyjemność zabrać głos obok między innymi wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego oraz wiceministra funduszy i polityki regionalnej Jacka Karnowskiego. Nasze stanowisko jest jasne: wprowadzona w 2018 roku ustawa ograniczająca liczbę kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast jest niesprawiedliwa i powinna zostać zniesiona. Ogranicza prawo wyborców do decydowania o przyszłości swojego miasta, a także budzi poważne wątpliwości konstytucyjne. Wspólnie podpisaliśmy deklarację, w której wyraziliśmy nasze stanowisko w tej sprawie - napisał prezydent Lublina na Facebooku.
PiS krytykuje
Z prezydentem Żukiem w korespondencyjną polemikę za pośrednictwem mediów społecznościowych wejść postanowił Robert Derewenda, szef klubu lubelskich radnych PiS i kandydat tej partii na prezydenta Lublina w wyborach samorządowych w 2024 roku.
- Czy największym problemem Polski jest dziś ograniczenie liczby kadencji prezydentów miast? Sądząc po najnowszym wpisie Krzysztofa Żuka, można odnieść takie wrażenie. Prezydent Lublina przekonuje, że dwukadencyjność jest niesprawiedliwa, ogranicza rozwój samorządów i powinna zostać zniesiona. Krzysztof Żuk rządzi Lublinem nieprzerwanie od 2010 roku. Najwyraźniej jednak i to dla niego za mało!
Mamy dziś w Polsce znacznie poważniejsze problemy niż walka o możliwość dożywotniego sprawowania urzędów przez tych samych samorządowców. Także w Lublinie nie brakuje wyzwań: wielokrotnie składane, a wciąż niezrealizowane obietnice remontów dróg i budowy szkół oraz ogromne zadłużenie miasta.
Zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby prezydent Żuk skoncentrował się na realizacji wielokrotnie składanych mieszkańcom obietnic, wsłuchał się w głosy tych, którzy sprzeciwiają się dalszemu betonowaniu Lublina, i wreszcie zaczął zmniejszać ogromne zadłużenie miasta, zamiast zabiegać o zniesienie dwukadencyjności - napisał radny Derewenda.
Ćwierć wieku rządów prezydenta Żuka?
Krzysztof Żuk rządzi w Lublinie od 2010 roku. Wygrał cztery kolejne wybory prezydenckie: w 2010 roku zdobył ponad 54 procent głosów, w 2014 roku - ponad 60 procent, w 2018 roku - ponad 62 procent, a w 2024 roku - ponad 57 procent.
W wiosennym wywiadzie dla „Dziennika Wschodniego” mówił, że jeśli dwukadencyjność w samorządach zostanie zniesiona przez Sejm, będzie poważnie rozważał ponowny start w wyborach na prezydenta Lublina.
Gdyby więc przepisy się zmieniły, Żuk mógłby rządzić Lublinem aż do 2034 roku. To oznaczałoby niemal ćwierć wieku na stanowisku prezydenta miasta.



Komentarze