Kiedy wczoraj rano strażacy wezwani do gaszenia pożaru w jednym z mieszkań przy ul. Dąbrowskiego w Zamościu weszli do środka, uderzyła ich chmura dławiącego, brunatnego dymu. Marian S. i jego żona Barbara leżeli martwi na łóżku. Lekarze nie mogli już w niczym pomóc. Ich zdaniem śmierć nastąpiła w skutek zaczadzenia.
– Nic nie słyszałam. Zmarli pewnie we śnie. Dopiero rano, jak ich znajomy podniósł alarm, dowiedziałam się, że oboje nie żyją – opowiada pani Halina, najbliższa sąsiadka.
Pożar wybuchł nad ranem w niedzielę. Od kuchenki elektrycznej, którą małżeństwo dogrzewało mieszkanie, zajęła się kołdra. Ogień rozprzestrzenił się na drewnianą podłogę.
– Można się było spodziewać, że prędzej czy później dojdzie do tragedii. Blok jest bardzo stary i nie ma c.o. Mamy tylko piece węglowe. O wypadek nietrudno – mówią mieszkańcy.
Data dodania:
23.12.2001 21:08
ZOBACZ TAKŻE
Reklama
ALARM 24
Reklama
CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?
Reklama
Reklama

Komentarze