Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zabójczy czad

Kiedy wczoraj rano strażacy wezwani do gaszenia pożaru w jednym z mieszkań przy ul. Dąbrowskiego w Zamościu weszli do środka, uderzyła ich chmura dławiącego, brunatnego dymu. Marian S. i jego żona Barbara leżeli martwi na łóżku. Lekarze nie mogli już w niczym pomóc. Ich zdaniem śmierć nastąpiła w skutek zaczadzenia. – Nic nie słyszałam. Zmarli pewnie we śnie. Dopiero rano, jak ich znajomy podniósł alarm, dowiedziałam się, że oboje nie żyją – opowiada pani Halina, najbliższa sąsiadka. Pożar wybuchł nad ranem w niedzielę. Od kuchenki elektrycznej, którą małżeństwo dogrzewało mieszkanie, zajęła się kołdra. Ogień rozprzestrzenił się na drewnianą podłogę. – Można się było spodziewać, że prędzej czy później dojdzie do tragedii. Blok jest bardzo stary i nie ma c.o. Mamy tylko piece węglowe. O wypadek nietrudno – mówią mieszkańcy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama