Odmłodzony trzydziestolatek
Dla Doroty i Mariusza własne, prawie 70-metrowe mieszkanie, było spełnieniem ich marzeń. Choć budynek, w którym lokal ten się znajduje, ma już 30 lat, ich mieszkanie jawi się supernowocześnie. Podczas jego urządzania zastosowali wszelkie dostępne obecnie technologie.
- 05.02.2002 19:38

Wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu od wielkiego wyburzania. Czteropokojowe dotąd mieszkanie podzielone było niezliczonymi ścianami i ściankami na małe wnętrza. Wyrzuciliśmy wszystkie ściany, które wyrzucić się dało. Teraz mamy już tylko trzy pokoje: gabinet, czyli mój pokój do pracy, sypialnię, salon z aneksem kuchennym oraz dużą łazienkę, po przeróbce połączoną z ubikacją – opowiada Mariusz.
Łamany przedpokój prowadzi od drzwi wejściowych jednocześnie prosto do salonu i kuchni. Po drodze napotykamy na dekoracyjny filar. Gdy omijamy go z lewej strony – trafiamy do kuchni, gdy z prawej – znajdujemy się w salonie z dużym oknem i otulonymi roletami drzwiami balkonowymi.
Dorota i Mariusz upodobali sobie zimniejsze kolory. Jeśli nie liczyć pistacjowo-kremowej sypialni, w ich mieszkaniu zdecydowanie dominuje kolor niebieski. Z kolei w perłowym w tonacji gabinecie kolor niebieski daje o sobie znać w błękitnej wykładzinie.
Trudno natomiast nie zwrócić uwagi na niebieskie panele podłogowe wyścielające największą przestrzeń mieszkania, na nietypowe ściany w przedpokoju, o fakturze zwanej kalafior, z niebieskimi paćkami. Podobno jest to jeden z pomysłów szwagra-budowlańca. On też wymyślił ozdobne zabudowy w łazience, glazurą w rybki upodobnioną do akwarium. Tu także są niebieskie akcenty.
Od pół roku lokatorem tego niebieskiego raju (dla ocieplenia – z akcentami moreli) jest również kot syjamski imieniem Oskar. Niemal zawsze... okupuje miseczki z jedzeniem.
Skoro o jedzeniu mowa – przyjrzyjmy się kuchni. Mariusz rozrysował ją bardzo dokładnie. M.in. po to, by zlewozmywak znalazł się akurat na wprost okna. „O ileż przyjemniej zmywać teraz naczynia” – mówi.
Meble kuchenne wykonane są z drewna bukowego. Może to one narzuciły ostateczny wygląd indywidualnym w stylistyce drzwiom do sypialni, łazienki i gabinetu, pokrytym bukową okleiną?
Salon czeka na meble.
– Nie wszystko – mówi Mariusz – można było zdziałać od zaraz. Od kwietnia ub. roku na urządzenie naszego mieszkania wydaliśmy ok. 45 tys. zł. Mimo to wiele jest w nim jeszcze do zrobienia. Jego urządzanie przerodziło się obecnie w naszą najradośniejszą pasję. Tak, jak chwile spędzane tu razem...
Reklama
















Komentarze