Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Domowa troska

Wyruszają w miasto o ósmej. Z kuferkiem w ręku co dwie godziny pukają do innych drzwi. Zarabiają mało, pracują więcej niż powinny, ale alternatywa bezrobocia nie daje im innych szans
- Jak dowiedziałam się w trakcie negocjacji, że kasa chorych proponuje nam o pięć złotych mniej za wizytę niż w ubiegłym roku, załamałam się - mówi Barbara Soćko, pielęgniarka zajmująca się w Białej Podlaskiej domową opieką długoterminową. - Zgodnie z umową mamy obsługiwać po czterech obłożnie chorych pacjentów dziennie, ale w praktyce przekraczamy ten plan. To ciężka fizyczna praca, a wynagrodzenie jest marne - podkreśla. Bezrobotna pielęgniarka z wyższym wykształceniem dwa lata temu postanowiła spróbować pracy na własną rękę. Zatrudniła koleżanki po fachu - obecnie są cztery, po jednej w Parczewie, Międzyrzecu, Terespolu i Białej. Zarabiają po 800 złotych miesięcznie po odliczeniu kosztów, czyli opłat za czynsz, z tytułu ubezpieczenia, za telefony i paliwo. Domowa opieka jest niezbędna ludziom z przewlekłymi schorzeniami i niepełnosprawnym. Polega głównie na pielęgnacji i częściowej rehabilitacji pacjentów. W grę wchodzi głównie mycie, pionizowanie, pomoc w karmieniu. Trzeba też zająć się rodziną, nauczyć najbliższych, jak mają postępować z osobą obłożnie chorą. Nagłe zdarzenie wytrąca ludzi z równowagi. Przychodzą do biura pielęgniarskiego niemalże w żałobie. Jesteśmy świadkami takiej rozmowy. - Moja mama złamała nogę w biodrze. Ma osiemdziesiąt sześć lat i chorobę Alzhaimera. Nie zgodziłam się na operację - mówi kobieta, zaraz po przekroczeniu progu gabinetu. Przyniosła od lekarza skierowanie na opiekę domową. - Źle pani zrobiła, mama może już nigdy nie chodzić. Operacja jest konieczna - wyjaśnia pielęgniarka. Klientka przez następnych kilka minut opowiada, jak strasznie jej mama cierpi. Z bólu prawie się nie rusza. Jej opiekunkę pociesza wiadomość, że jedna z sióstr zajmie się chorą. Będzie przekonywała rodzinę, że hospitalizacja jest niezbędna. Psychologiczne umiejętności bardzo się pielęgniarkom przydają. Każdemu cierpiącemu trzeba wykazać maksimum zainteresowania. Zniecierpliwienie jest szybko wyczuwane i odbierane jako lekceważenie. Trzeba być zdecydowanym. Wahanie się może być potraktowane jako objaw niefachowości. - Pacjent jest u siebie, czuje się pewnie i ma swoje oczekiwania, inaczej niż w przychodni czy szpitalu. Dla nas to jest większa odpowiedzialność - zauważa B. Soćko.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama