Wcześniej był bialskopodlaskim komendantem wojewódzkim Państwowej Straży Rybackiej. Teraz pełni funkcję komendanta posterunku PSR w Białej Podlaskiej. Skończył studium geodezyjne, akademię rolniczą a potem studia podyplomowe w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Mimo wykształcenia rolniczo- geodezyjnego pracuje w straży rybackiej, bo kocha przyrodę. Jego posterunek obejmuje swoim działaniem tereny Białej Podlaskiej, Radzynia, Parczewa, Sławatycz, Terespola, Łukowa, Sarnak. Jego praca przy szczupłości etatowej (łącznie z nim na posterunku pracuje czterech strażników) daje efekty dzięki współpracy ze społeczną strażą rybacką. Jej oddziały działają w każdym powiecie.
Kłusowników szukają wieloma metodami: - Zdarza się, tak jak było w listopadzie, że na nasz widok kłusownik wskoczył do łodzi i próbował uciec - mówi. - Teraz kłusownicy są coraz bardziej sprytni. Postęp im sprzyja, kiedyś kłusownictwo było bardziej chaotyczne, łatwiej było je tępić, teraz mamy do czynienia z nowoczesnymi i dobrze wyposażonymi kłusownikami. Używają komórek, noktowizorów, nowych samochodów, a ostatnio nawet głuszą ryby prądnicami. Na wodzie zastawiają siatki, drgawice, sprzęt i różne pochodne tego typu - opowiada komendant.
Dowodzona przez niego straż rybacka ma terenowy samochód, na dachu którego wozi łódkę, noktowizor, broń palną, miotacze gazu, kajdanki. Być może już niebawem jej praca będzie jeszcze bardziej efektywna, bo swoim zasięgiem obejmie też sprawdzanie nielegalnych myśliwych.
Reklama













Komentarze