Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Bo chciał zasiłek

Pięćdziesięciokilkuletnim podopiecznym tomaszowskiego ośrodka pomocy społecznej zajęła się wczoraj miejscowa policja. Według kierowniczki MOPS, mężczyzna chciał okupować jej gabinet. Ojciec schorowanej rodziny twierdzi, że przyszedł po decyzję o przyznaniu zasiłku na leczenie.
Choroby szpiku kostnego, serca, nerek, niedokrwistość, astma oskrzelowa, wada wzroku i choroba wieńcowa razem wzięte dotknęły czteroosobową rodzinę z Tomaszowa Lubelskiego. Leczenie kosztuje. Pani Małgorzata cierpi na chorobę szpiku kostnego. Od czterech lat co dwa tygodnie poddawana jest transfuzji krwi. To trzyma ją przy życiu. Dochodzą do tego leki, bez których chora nie mogłaby normalnie funkcjonować. Miesięcznie małżeństwo ma w sumie 1330 zł. – Po świętach zwróciłem się do opieki społecznej o specjalny zasiłek na leczenie – mówi pan Marian. – Wczoraj poszedłem zapytać, dlaczego nie otrzymałem jeszcze żadnej decyzji. Zostałem wyprowadzony z ośrodka przez policjantów. Poszedłem do domu. Pół godziny później otrzymałem decyzję odmowną z datą z poprzedniego dnia. Jak nam powiedziano w tomaszowskim MOPS, mężczyzna przyszedł po odbiór decyzji, ale była ona na etapie przygotowywania. Policję wezwano zaś dlatego, że nie chciał on opuścić gabinetu kierowniczki. – Jeżeli ten pan nie zgadza się z ostatnią decyzją, może odwołać się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego – mówi Małgorzata Litkowiec, kierownik MOPS w Tomaszowie Lub.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama