Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Przebaczam mu

Biegli lekarze sądowi uznali, że ze względu na zły stan zdrowia „Kat Zamojszczyzny” nie może być sądzony
Komisja lekarska powołana przez Sąd Rejonowy w Zamościu zbadała stan zdrowia Mieczysława W., byłego oficera UB, oskarżonego przez Instytut Pamięci Narodowej o maltretowanie 26 więźniów, przesłuchiwanych w 1946 r. Na wieść o tym, że nie może być sądzony ze względu na częste niedokrwienia mózgu Edward Kudyk ps. „Prędki” – jedna z ofiar tych przesłuchań, powiedział: – Ja mu przebaczam. „Prędki” były dowódcą plutonu AK w Pniówku koło Zamościa, ma dziś 84 lata. 6 miesięcy 1946 r. spędził w areszcie Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Zamościu. Był przesłuchiwany do utraty przytomności; bity, kopany, porażany prądem, przypalany papierosami. Po latach chciał jedynie spojrzeć swojemu oprawcy w oczy. Proces Mieczysława W. miał się rozpocząć w lutym tego roku, ale oskarżony się nie stawił. Nie pojawił się w sądzie także w kolejnych terminach, toteż sąd skierował go na komisję lekarską. W poniedziałek – jak powiedziała nam Urszula Zwolak – rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Zamościu, sąd rozważy możliwość bezterminowego zawieszenia postępowania. – Ta sprawa ciągnie się już 56 lat. Jestem katolikiem i przebaczam. Sam stoję na krawędzi życia. Ale po co był cały ten hałas? Od razu można było to tak załatwić. Od początku byłem na to przygotowany – dodaje Edward Kudyk.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama