Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Tuzin pięknych wierzchowców

Jazda konna to coraz modniejsza forma wakacyjnego wypoczynku, a nowe kluby wyrastają jak grzyby po deszczu. Ośrodek Eugeniusza Kuprysia ma ponad dwudziestoletnią tradycję, był jednym z pierwszych na Podlasiu.
Tuzin pięknych wierzchowców
Żeby pojeździć, trzeba najpierw osiodłać konie. Na zdjęciu Eugeniusz Kupryś i Justyna Niczyporuk
Położony na odludziu za wsią Kostomłoty (na trasie Terespol-Kodeń), tuż nad Bugiem, nęci turystów ciszą i urodą nieskażonej przyrody. Chętni mogą wynająć pokoje w stylowym drewnianym domu z werandą. Wśród dwunastu koni każdy znajdzie wierzchowca dla siebie. Atrakcją są araby, które wyróżniły się na wystawach w Białce i Janowie Podlaskim. W stajni stoi Dżemlik - ogier profesora Ludwika Maciąga, znanego malarza i miłośnika tych pięknych zwierząt, zachwyconego urokiem Podlasia. Można tutaj spotkać wielu stałych bywalców: - Lubię tu przyjeżdżać, bo Kostomłoty mają swój klimat. Bardzo mi odpowiada sposób, w jaki traktuje się ludzi i zwierzęta - mówi Justyna Niczyporuk, od kilku lat odwiedzająca ośrodek nie tylko w lecie. Serdeczność gospodarza zjednuje mu przyjaciół. Uczy on zarówno podstaw jazdy konnej, jak i opieki nad zwierzętami. Nowicjusz, zanim dosiądzie wierzchowca, musi opanować sztukę czyszczenia, siodłania i obchodzenia się z czworonogami. Po kilku lekcjach na placu zwanym ujeżdżalnią można wyruszyć w teren. Wędrówka leśnymi ścieżkami i pławienie koni w rzece to przeżycia, których się długo nie zapomina.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama