Manipulacyjne opłaty za dyplom
Siedlecka Akademia Podlaska pobierała od swoich absolwentów o 20 zł więcej, niż pozwalają na to przepisy.
- 14.08.2002 13:40
- Kiedy chciałam odebrać dyplom w dziekanacie, zostałam poinformowana, że oprócz 50 złotych muszę uregulować opłatę manipulacyjną w wysokości 20 złotych - mówi Beata Z. z Łukowa, absolwentka historii na siedleckiej uczelni, którą co roku kończy kilkaset osób z woj. lubelskiego, głównie Łukowa, Radzynia i Białej Podlaskiej.
Kiedy sprawa doliczania opłaty manipulacyjnej w wysokości 20 złotych wyszła na jaw i opisały ją lokalne gazety, rektor rozesłał pisma do dziekanatów, w których zabronił pobierania opłat. Na ten temat z nikim na uczelni nie udaje się porozmawiać: - Rektora nie ma, rzecznik jest na urlopie, nikt inny nie może udzielać informacji - usłyszeliśmy w rektoracie.
Lubelskie uczelnie wyższe zapewniają, że nie pobierają dodatkowych opłat. - Na naszej uczelni nie dochodzi do takich sytuacji. Studenci płacą tyko stawki wymagane przez ministerstwo - mówi rzeczniczka UMCS Elżbieta Mulawa-Pachoł.
To samo mówi rzecznik KUL Agnieszka Bieńkowska. Jej zdaniem studenci płacą tylko za to, co muszą, nawet na studiach wieczorowych i zaocznych w ośrodkach zamiejscowych. - Na naszej uczelni dyplomy są wypisywane przez plastyczkę, którą do tego zatrudniamy, studenci nie płacą za to dodatkowo ani grosza. Muszą zapłacić tylko 50 złotych - poinformowano nas w dziale organziacji studiów Akademii Rolniczej.
Reklama












Komentarze