Amerykańska firma McDonald\'s najprawdopodobniej nie uruchomi swojej restauracji na terenie \"starego” szpitala w Zamościu
Blisko milion dolarów chciała zainwestować w Zamościu firma McDonald\'s, a przy okazji stworzyć kilkadziesiąt miejsc pracy i pomóc zadłużonemu szpitalowi. Do inwestycji najpewniej nie dojdzie. Dlaczego? Władze miejskie twierdzą, że decyzję blokuje konserwator zabytków.
- 03.05.2003 09:36
To już drugie podejście amerykańskiej firmy. Dwa lata temu była już nawet uchwała Rady Miasta, która pozwalała na budowę obiektu handlowego na rogu ulic Peowiaków i Piłsudskiego (teren starego szpitala). Jednak wojewoda uchwałę unieważnił, ponieważ była podjęta wbrew opinii wojewódzkiego konserwatora zabytków. - To miejsce znajduje się w strefie podlegającej ochronie konserwatorskiej. Plany McDonalda przewidywały wycinkę drzew, przebudowę chodników i ogólnie dużą ingerencję w układ przestrzenny zespołu szpitala - wyjaśnia Grażyna Żurawicka, dyrektor zamojskiego oddziału Państwowej Służby Ochrony Zabytków.
W styczniu amerykańska firma wystosowała do prezydenta Zamoyskiego list z prośbą o ponowne rozpatrzenie wniosku. Jej przedstawiciele byli nastawieni optymistycznie. - Wprowadziliśmy w projekcie architektonicznym zmiany, dzięki którym struktura architektoniczna pozostanie nienaruszona. Powinno to zadowolić konserwatora zabytków. Korzystne dla miasta będzie to, że budowę zlecamy zawsze miejscowej firmie. Poza tym będziemy w stanie zatrudnić około 60 osób - przekonywał Krzysztof Kłapa, rzecznik prasowy McDonald\'s Polska.
Okazało się, że tym razem amerykanie też odejdą z kwitkiem. - Z tego co wiem konserwator zabytków podtrzymał swoją decyzję z przed dwóch lat, czyli McDonalda w starym szpitalu nie będzie - mówi Artur Wypych, b. zastępca dyrektora Wydziału Planowania Przestrzennego Urzędu Miasta w Zamościu.
Inaczej sprawę postrzega konserwator. - Dla nas sprawa McDonalda w Zamościu nie istnieje. Do naszego urzędu nie wpłynął żaden wniosek, wobec tego nie mogliśmy wystawić opinii - twierdzi G. Żurawicka.
Jak było naprawdę? - Z tego co wiem prezydent rozmawiał z panią Haliną Landecką, czyli wojewódzkim konserwatorem zabytków i panią Żurawicką. Z rozmowy wynikło, że nie wyrażą zgody, więc wniosek nie był nawet kierowany do konserwatora - mówi Zbigniew Jendrzejczak, b. dyrektor Wydziału Planowania Przestrzennego.
Procedury przewidują jednak co innego. - Lokalizacja niektórych obiektów wymaga zgody wojewódzkiego konserwatora zabytków. Jednak jego decyzja nie jest ostateczna i w ciągu miesiąca można się od niej odwołać do generalnego konserwatora zabytków. Gdy decyzja zostanie utrzymana w mocy jest jeszcze sądownictwo administracyjne, jednak to już długotrwałe i skomplikowane procedury - mówi Joanna Konieczna z Biura Prasowego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Urzędnicy z Ratusza wybrali inna drogę. - Zależy nam na inwestycji, więc na polecenie prezydenta opracowujemy propozycje innej lokalizacji w tej samej okolicy - mówi Z. Jendrzejczak.
Co na to McDonald\'s? - Inne miejsce nie wchodzi w grę. Symulacje wykazały, że w tym miejscu większość klientów stanowiłyby osoby przejeżdżające przez miasto. Jednocześnie nie jest to daleko od centrum, więc przychodzili by też turyści - wyjaśnia K. Kłapa.
Reklama
Komentarze