Reklama
Pod koniec przyszłego roku wzrosną ceny kursów nauki jazdy, za to zdanie egzaminu powinno być o wiele łatwiejsze
Nie będzie parkowania tyłem ani jazdy po łuku. Pojawią się za to jazda na trasie, badania psychologiczne oraz kamery w każdym samochodzie. To tylko niektóre zmiany, z którymi już za półtora roku zetkną się zdający egzamin na prawo jazdy.
- 01.07.2003 17:41

- Obecny system prowadzi do tego, że większość młodych kierowców uczy się jeździć dopiero po otrzymania prawa jazdy. Efekty są zastraszające, bo trzy czwarte wypadków drogowych powodowana jest przez osoby poniżej 24 roku życia, a wśród nich największą grupę stanowią ci, którzy prawo jazdy mają krócej niż rok. Proponowane przez nas zmiany sprowadzają się do tego, aby większy nacisk położyć na praktyczne umiejętności kierujących pojazdami - wyjaśnia Maciej Wroński z Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.
Zmiany obejmą nie tylko sam egzamin, ale także szkolenie. W ramach kursu przygotowującego do egzaminu trzeba będzie zaliczyć 30 godzin jazdy samochodem (obecnie 20). Więcej czasu zajmie także część teoretyczna, ponieważ nie będzie już zestawów testów egzaminacyjnych, których kursanci mogli nauczyć się na pamięć. - Skutkiem ubocznym będzie to, że ceny kursów nauki jazdy wzrosną. Jednak z drugiej strony kandydaci powinni być lepiej przygotowani - dodaje M. Wroński.
Co na to ośrodki szkolenia kierowców? - Ja się akurat nie boję, bo mam dużą firmę i stać mnie na wprowadzanie wszelkich nowinek, jak na przykład zakup nowych pomocy dydaktycznych. Chociaż przypuszczam, że konkurencji nie wytrzymają małe ośrodki szkoleniowe. Ale dla klientów to dobrze, bo małe firmy oszczędzają na wszystkim i nie są w stanie dobrze nauczyć - twierdzi Marian Bojar, właściciel jednaj ze szkół nauki jazdy w Zamościu.
Największe zmiany mają być wprowadzone jednak w części praktycznej egzaminu. Jazda na placu zostanie zredukowana do trzech manewrów. Pojawi się także zupełnie nowy element: jazda na trasie w terenie niezabudowanym. Wprowadzony zostanie także system punktowy, dzięki czemu nawet nie zaliczenie elementu na placu nie będzie eliminowało z dalszego egzaminu.
Z planowanymi zmianami zdążyły się już zapoznać ośrodki egzaminowania. - Niektóre manewry na placu, na przykład jazdę po łuku, można by spokojnie wyeliminować. Także system punktowy, gdzie wyżej oceniane są elementy bardziej istotne dla bezpieczeństwa ruchu, jest racjonalny. Jednak wszystko zależy od szczegółów. Tymczasem na razie mamy do czynienia tylko z ogólnymi założeniami - zastrzega Zbigniew Kubina dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Zamościu.
Z obecnego systemu egzaminowania dyrektor Kubina zadowolony nie jest, podobnie zresztą jak większość osób, które zdają egzamin w jego ośrodku. - Najgorsze są manewry na placu. To jest nikomu do niczego niepotrzebne, a trzeba sporo czasu, żeby się tego nauczyć. Poza tym 20 godzin na kursie to o wiele za mało. Gdyby ojciec nie dawał mi samochodu żeby potrenować, nie miałabym żadnych szans - uważa Joanna Sobczuk, licealistka ze Żdanowa.
Projekt ustawy o kierujących pojazdami, opracowany przez Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego przeszedł właśnie konsultacje społeczne i w najbliższym czasie zostanie skierowany przez Ministerstwo Infrastruktury pod obrady rządu. Wprowadza między innymi roczny lub dwuletni okres próbny, czyli możliwość kierowania pojazdem pod opieką drugiej osoby dla kogoś kto ukończył kurs i zdał egzamin wewnętrzny w ośrodku szkolenia, obowiązkowe badania psychologiczne dla kandydatów na kierowców, trudniejszy egzamin teoretyczny z ograniczonym czasem na odpowiedź na każde pytanie osobno oraz nowe manewry na placu podczas egzaminu praktycznego - jazda slalomem i zatrzymywanie na linii, przy likwidacji wszystkich starych, z wyjątkiem ruszania pod górę. Zmiany mają wejść w życie od 1 stycznia 2005 roku.
Reklama

Komentarze