Ratują człowieka
W sobotę zmarł z powodu wychłodzenia organizmu 36-letni chełmianin. Jak podaje policja, wcześniej widziano jak pił pod sklepem alkohol. Chociaż dopiero początek zimy, na Lubelszczyźnie jest to druga ofiara niskich temperatur i, oczywiście, bezmyślności.
- 26.10.2003 20:20
Henryk jest bezdomny od sześciu już lat. Do schroniska nie ma zamiaru iść. Nie wytrzyma panujących tam rygorów. Żyje ze zbierania butelek i puszek po piwie. To wystarczy na chleb i coś do chleba. Jak będzie mocno zimno i zabraknie pieniędzy, może wtedy zdecyduje się na przeprowadzkę. Są przecież stare kotłownie, kanały ciepłownicze, jakieś pustostany. – Schronisko to ostateczność – mówi.
Obecny dom Stanisława to waląca się latryna. Dzieli ją z innym bezdomnym. Na jego trop chełmscy strażnicy miejscy wpadli penetrując miejsca, w których koczują bezdomni.
– Taką akcję prowadzimy od kilku już lat – mówi Marek Kołtun, komendant Straży Miejskiej w Chełmie. – Pomaga nam policja, SOK oraz pensjonariusze schronisk dla bezdomnych.
W tym roku już kilka osób udało się przekonać do zamieszkania w schronisku. Wielu bezdomnych wciąż jednak koczuje w walących się budynkach, na dworcach, w drewnianych komórkach, piwnicach czy na klatkach schodowych.
– Znamy te miejsca – mówi Krzysztof Giedz, kierownik referatu. – W Chełmie bezdomnych spotkać można m.in. na ul. Kolejowej, Hutniczej czy Muzyki. – Staramy się namówić ich, by przynajmniej na czas zimy przenieśli się do schroniska. Tam mają zapewniony wikt i opierunek.
Podobne akcje prowadzone są przez strażników miejskich w innych miastach Lubelszczyzny. Np. w Zamościu prawie co noc policja dowozi do schroniska św. Brata Alberta osoby, które na razie tylko doraźnie korzystają z noclegu. Przebywa w nim już 20 bezdomnych mężczyzn. Jest jeszcze osiem wolnych miejsc. Na bieżąco kontrolowane są również najbardziej newralgiczne miejsca w Białej Podlaskiej. – Jeśli znajdujemy osobę bezdomną, kontaktujemy ją z MOPS – wyjaśnia Artur Żukowski, komendant straży miejskiej. Puławska policja bezdomnych odwozi od razu do schronisk.
W większości z nich są jeszcze wolne miejsca. Ale z dnia na dzień przybywa chętnych, którzy chcą w nich przetrwać zimę. Kierownictwa placówek zapewniają, że nie będą odsyłać nikogo z kwitkiem. Zapewnią wikt i opierunek. Tyle tylko że w mniej komfortowych warunkach.
Reklama













Komentarze