Klubowi SLD w Białej Podlaskiej nie podoba się wypowiedź
prezydenta miasta Andrzeja Czapskiego, który zasugerował,
że we władzach miejskich nie powinien znajdować się „obcokrajowiec”. Chodzi o pochodzącego z Syrii lekarza medycyny Riada Haidara, radnego SLD. Rozpętała się burza
Marek Pietrzela
08.12.2003 22:03
W piątek klub wyda specjalne oświadczenie. A jak się zaczęło? W tygodniku Polityka ukazał się tekst „Sołtys z importu” z wypowiedzią Czapskiego (Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe): „Nie jestem przeciwnikiem obcokrajowców, ale we władzach powinni znajdować miejsce rdzenni Polacy. To nie jest globalna wioska, nie żyjemy w USA”.
Czapski potwierdza, że tak powiedział. – Uważam, że w samorządzie bardziej pasują ludzie, którzy są zakorzenieni w sprawach lokalnych, mają swój historyczny rodowód. To moje prywatne zdanie. Nie mówię, że mam w tym przypadku rację. Przepraszałem pana Haidara. Nie był urażony.
Tymczasem Riad Haidar, ordynator neonatologii Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Białej Podlaskiej, jest zdumiony wypowiedzią prezydenta. – Od 32 lat jestem związany z Polską. Od kilkunastu mam obywatelstwo. Więcej dałem Polsce i Białej Podlaskiej, pracując jako lekarz z dziećmi aniżeli swojej pierwszej ojczyźnie.
Mieczysław Burdzicki, przewodniczący Klubu Radnych SLD nie kryje niesmaku. – Nikt, kto zgodnie z prawem i solidnie wykonuje swoje obowiązki, nie może być traktowany jak osoba drugiej kategorii. Dr Haidar cieszy się dobrą opinią. Został wybrany na przewodniczącego Komisji Spraw Społecznych Rady Miejskiej. Jest dobrym, szanowanym lekarzem.
A Haidar rozważa wystąpienie do organizacji międzynarodowych o obronę praw i równych szans.
52 lata. Z pochodzenia Syryjczyk. W 1981 r. został absolwentem Akademii Medycznej w Lublinie. Był jednym z organizatorów bialskiego oddziału opieki nad niemowlętami. Co roku ratują tam prawie 1300 wcześniaków.
Specjalista II stopnia z neonatologii. Z żoną Ireną, też lekarzem, ma trzech synów. Ciepło o współpracy z nim wypowiadał się niedawno w Dzienniku Jurek Owsiak.
- Z przykrością przeczytałam wypowiedź prezydenta Czapskiego. Zarówno Powszechna Deklaracja Praw Człowieka ONZ jak i konstytucja mówią o równości wszystkich obywateli wobec prawa. Każdemu przysługują prawa zawarte w deklaracji bez względu na kolor skóry, płeć, rasę czy wyznanie. Kwalifikacje, a nie pochodzenie, powinny mieć decydujący wpływ na ocenę.
Komentarze