Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ukarani, bo upomnieli się o swoje

40 spośród ponad 500 pracowników szpitala \"miejskiego” w Zamościu święta musiało sobie przygotować za połowę pensji. Dostali mniej, bo zdecydowali się z pomocą komornika wyegzekwować swoje zaległe trzynastki.
Tym, którzy do komornika nie poszli, pensje okrojono tylko o 20 proc. To zresztą nic nowego, bo pracownicy zamojskiego szpitala już od roku nie dostają tyle ile powinni. - Wypłaciliśmy tylko połowę pensji, ale naprawdę nie wynika to z naszej złośliwości - przekonuje Mariusz Paszko, główny specjalista ds. ekonomicznych. - Komornik sukcesywnie zabiera nam pieniądze z konta, więc na więcej nas nie stać. Paszko twierdzi, że ci, którzy dostali tylko połowę poborów są i tak w lepszej sytuacji niż pozostała część personelu. - Przecież mają jeszcze trzynastkę, od 900 do 3 tys. zł. - Pracownicy nie dostali jeszcze trzynastek. Komornik ma dopiero egzekwować należności - mówi Jolanta Panas, przewodnicząca szpitalnej \"Solidarności” i zapowiada, że zaraz po świętach dyrekcja może się spodziewać oficjalnego pisma w tej sprawie. Według Państwowej Inspekcji Pracy, praktyki stosowane przez szpital są niezgodne z prawem. Szefowie placówki niewiele sobie jednak z tego robią. - Gdybyśmy nie wypłacali niższych wynagrodzeń, nie byłoby za co kupić leków - kwituje Paszko. Sytuacja szpitala \"miejskiego” w Zamościu jest tragiczna. Jego długi już przekroczyły 20 mln zł. Dyrekcja wystąpiła do władz miasta z wnioskiem o likwidację placówki w celu jej dalszej restrukturyzacji. Szpital zostanie przekształcony w niepubliczny zakład medyczny albo połączony ze szpitalem \"papieskim”. (maw)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama