Burmistrz nie chciał dmuchać
Na zakończenie wczorajszych obrad Rady Miasta w magistracie pojawił się... policjant z alkomatem. Okazało się, że o interwencję poprosił lider hrubieszowskiej LPR. – Obserwowałem burmistrza w czasie sesji. Co jakiś czas wychodził do swojego gabinetu i wracał na salę coraz bardziej pijany – mówi radny Józef Baczewski.
- 30.09.2004 21:47
Ale do sprawdzenia stanu burmistrza nie doszło. Franciszek Suchecki (niezrzeszony) zniknął. – Jakby był trzeźwy, to nie uciekałby osobnym wyjściem z urzędu – dodaje Baczewski, który razem z policjantem oraz kolegami z rady ruszył w pogoń. Udało im się zatrzymać burmistrza po godz. 16 na ulicy. Na miejsce przyjechał na sygnale radiowóz. Suchecki odmówił dmuchania w alkomat. Nie zgodził się na pobranie krwi do badań. Przekonywał, że skończył już pracę w urzędzie. Stróże prawa w końcu pozwolili mu odejść. To nie spodobało się Baczewskiemu i jego kolegom. Interweniowali na komendzie. – Szukaliśmy burmistrza, aby przekonać go jeszcze raz do dmuchania w alkomat, ale nie zastaliśmy go w domu – powiedział nam nadkomisarz Adam Gronkiewicz, zastępca komendanta powiatowego policji w Hrubieszowie. – Wyjaśniamy tę sprawę. Za wykonywanie czynności zawodowych po spożyciu alkoholu grozi grzywna albo areszt. Dowodami będą zeznania świadków.
Sześć lat temu Suchecki był zastępcą burmistrza Hrubieszowa. Po rozróbie w restauracji, rada odwołała go ze stanowiska. Próbowaliśmy wczoraj skontaktować się z nim, ale do wieczora nie było go w domu.
Reklama
Komentarze