Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Były policjant przed sądem. Winę miał na siebie wziąć kuzyn

Niebawem rozpocznie się proces policjanta, który odpowie za spowodowanie kolizji i ucieczkę. Przysłał też na miejsce swojego kuzyna, który miał wziąć na siebie winę. Kłamstwo szybko wyszło na jaw, a mundurowy stracił pracę
Były policjant przed sądem. Winę miał na siebie wziąć kuzyn
Grzegorz G. służył w I Komisariacie w Lublinie. We wrześniu ubiegłego roku spowodował stłuczkę. Miał wolny dzień i jechał swoim oplem vectrą ul. Głęboką, w stronę ul. Narutowicza. Uderzył w tył renault kangoo, które zatrzymało się na czerwonym świetle przed przejściem dla pieszych. W rezultacie kangoo wjechało w stojącego przed nim daewoo matiza. Grzegorz G. wysiadł z samochodu i zaproponował, żeby uczestnicy kolizji zjechali na pobocze. Zabrał tablicę rejestracyjną, która odpadła z jego vectry, a po chwili odjechał. Kangoo i matizem jechały dwie kobiety. Zeznały później, że sprawca stłuczki wyglądał na pijanego. Poruszał się chwiejnie, mówił przesadnie wolno i dokładnie ważąc każde słowo. Kuzyn się przyznał Po kilkunastu minutach od zdarzenia, na miejsce kolizji ponownie podjechał opel vectra. Za kierownicą siedział jednak inny mężczyzna. Radosław N. przekonywał policjantów, że to on spowodował stłuczkę. Szybko jednak przyznał się, że było inaczej. Wyjaśnił, że Grzegorz G. to jego kuzyn. Poprosił go o wzięcie winy na siebie, bo bał się konsekwencji. Po ponad dwóch godzinach policjant zgłosił się do lubelskiej komendy miejskiej. Trzykrotnie zbadano tam jego trzeźwość. Wyniki wynosił od 1,2 do 1,5 promila. Biegły obliczył promile W sprawie powołano biegłego, który obliczył, że w czasie kolizji sprawca miał od 1,6 do 2 promili alkoholu w organizmie. Akt oskarżenia przeciwko Grzegorzowi G. trafił już do Sądu Rejonowego Lublin Zachód. Grozi mu do 2 lat więzienia. Jeszcze podczas przesłuchania w prokuraturze, 33-latek przyznał się do spowodowania kolizji. Zaprzeczył jednak, by prowadził po alkoholu. Stwierdził, że wypił tylko 300 ml wódki, ale po kolizji. Był bowiem bardzo zdenerwowany. Policjant odmówił składania dalszych wyjaśnień. Przyznał się tylko, że poprosił kuzyna o wzięcie winy na siebie, bo ze względu na swój zawód obawiał się konsekwencji. Grzegorz G. został zwolniony ze służby w grudniu ubiegłego roku.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama