Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Chorzy bez pomocy

Osobom z poważnymi chorobami krwi zamknięto poradnię hematologiczną w szpitalu przy al. Kraśnickich w Lublinie. Leczyło się w niej kilkaset osób.
– Dwie lekarki, pracujące w poradni, zwolniły się – wyjaśnia Teresa Pięcińska, kierownik tej przychodni. – Całe województwo obdzwoniłam w poszukiwaniu hematologów. Nie ma. To bardzo ciężka specjalizacja, na którą nie ma chętnych. Do poradni codziennie przychodziło ponad 50 pacjentów. Teraz są odsyłani do poradni hematologicznej przy ul. Staszica, jedynej w Lublinie, i jednej z nielicznych w województwie. – Mamy wielu swoich pacjentów, dlatego tych z Kraśnickiej zapisujemy w kolejki – mówi dr Małgorzata Wach, zastępca kierownika Kliniki Hematoonkologii przy ul. Staszica. – Niektórzy nie chcą czekać 6–10 tygodni na wizytę i rezygnują. Wiem, że to długo, i że tak nie powinno być, bo schorzenia hematologiczne to poważna sprawa. Ale nie mamy wyjścia. Przychodnia z Kraśnickiej próbowała namówić lekarzy ze Staszica do pracy chociaż na jakąś część etatu. – Mam etat i trzy czwarte do zaproponowania – mówi dr Pięcińska. – Kto pójdzie do pracy za 1000 zł na rękę za cały etat? – pyta dr Wach ze Staszica. W przyszłym tygodniu z urlopu wraca prof. Anna Dmoszyńska, wojewódzki konsultant ds. hematologii, która być może rozwiąże problem. (step)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama