Reklama
Do Francji, wio!
Czegoś takiego jeszcze nie było. Z Bychawy, wyruszy wozem konnym, polsko-francuska wyprawa, która po 17 tygodniach dotrze do francuskiego La Chapelle. Majowym „Marszem ku sercu Europy” żyje cała lubelska gmina.
- 27.01.2005 22:03
Współpraca Bychawy i francuskiego miasteczka trwa od stanu wojennego. Polacy wyjeżdżą co roku do zagranicznych przyjaciół. A oni przyjeżdżają do nich. Uczniowie Gimnazjum nr 1 już przygotowują się do kwietniowego przyjazdu rówieśników. Jednak o wiele większe emocje budzi w gminie majowy „Marsz ku sercu Europy”. To dopiero będzie wydarzenie. Najpierw goście z Francji przyjadą do Bychawy. Stąd, w polsko-francuskim korowodzie, wyruszą w powrotną drogę. Powrót będzie oryginalny. Pojadą zadaszonym wozem konnym. To pomysł Francuzów, którzy uznali, że koń ciągnący bryczkę najlepiej będzie symbolizował polską tradycję.
– Myśleliśmy, że to oni przyjadą konno do nas – śmieje się Monika Głazik, odpowiedzialna za promocję Bychawy. – Nasi francuscy przyjaciele przekonali nas jednak, że to oni są sercem Europy. I że do nich powinniśmy zmierzać.
Inicjator konnej podróży Jean-Paul Minier, od lat gości w swoim domu mieszkańców Bychawy. Często też przyjeżdża na Lubelszczyznę. Podczas ostatniej wizyty wybrał konia, który wyruszy w drogę do Francji. – A później zostanie na stałe w La Chapelle – planuje Jean-Paul. – Będzie nam służył w imprezach kulturalnych i festynach.
Konia sprzedał Dariusz Rachwał z Woli Gałęzowskiej. Do maja zwierzę będzie w gospodarstwie pana Dariusza.
– Jest młody – zachwala Dariusz Rachwał. – Na pewno podoła w drodze. Umie chodzić w zaprzęgu. Ale i pod siodłem również.
Aby zachować siły, koń potrzebuje dziennie około 6 kg owsa, trochę siana, paszy i wodę. Takiej ilości prowiantu nie uda się zabrać w drogę. Trzeba będzie uzupełniać zapasy w drodze.
Obecnie, najważniejszą sprawą jest znalezienie wykonawcy furgonu. Na razie polska strona ogląda przesłane przez Francuzów projekty zaprzęgu, zastanawiając się, gdzie złożyć zamówienie na jego wykonanie. Trzeba też rozplanować przedsięwzięcie oraz zdobyć wymagane zgody odpowiednich służb publicznych.
Trasa wiedzie przez małe wioski, z dala od głównych dróg. Podzielono ją na 17 tygodniowych etapów, liczących średnio 160 km. W Polsce postoje przewidziano w Iwaniskach, Koniecpolu, Turawie i Srebrnej Górze. Dalej trasa wiedzie przez Czechy i Niemcy, aż do położonego nad rzeką Erdre – La Chapelle. Organizatorzy liczą na sponsorów, którzy zechcą dofinansować ich projekt i dołączyć do wyprawy
Reklama













Komentarze