Papież czuje się lepiej
Stan zdrowia papieża polepsza się. Włoski minister zdrowia powiedział po wizycie w szpitalu, że prognozy lekarzy są optymistyczne. - Powinniśmy być spokojni - uspokajał Joaquin Navarro-Valls.
- 02.02.2005 22:03
Papież nie chciał się zgodzić na hospitalizację. Przekonał go do tego osobisty sekretarz, arcybiskup Stanisław Dziwisz. Papież pozostanie szpitalu kilka dni - poinformował rzecznik Watykanu Joaquin Navarro-Valls i zapewnił, że stan papieża nie budzi niepokoju.
\"Ubiegłej nocy kontynuowano terapię, która miała na celu poprawę funkcjonowania dróg oddechowych, co pozwoliło na stabilizację ogólnego stanu zdrowia” - głosi komunikat Watykanu.
\"Parametry kardiologiczne i oddechowe oraz metaboliczne są w tej chwili w normie. Tym samym potwierdza się diagnoza ostrego zapalenia krtani i tchawicy z epizodami spazmatycznego kaszlu, o której informowałem już wczoraj. W nocy Ojciec Święty kilka godzin odpoczywał. W czasie tego pobytu w szpitalu papieżem zajmuje się zespół lekarski pod kierunkiem profesora Rodolfo Proiettiego, ordynatora oddziału pogotowia ratunkowego” - brzmi pełne oświadczenie watykańskiego rzecznika, ogłoszone y ponaddwugodzinnym opóźnieniem.
Już we wtorek wieczorem, natychmiast po przyjeździe do rzymskiej kliniki Gemelli, papież został poddany serii badań, między innymi prześwietleniu klatki piersiowej. Rzecznik Watykanu Joaquin Navarro-Valls zaprzeczył natomiast, jakoby papież przeszedł tomografię komputerową.
Według włoskiej agencji ANSA, w Watykanie nie panuje stan alarmu w związku z przewiezieniem papieża do szpitala z powodu komplikacji pogrypowych. O. Konrad Hejmo, opiekujący się polskimi pielgrzymami w Rzymie, pojechał do kliniki Gemelli z bukietami kwiatów od Polaków.
Do Wiecznego Miasta przyjechało około 1000 polskich pielgrzymów w dwunastu grupach, zamierzających wziąć udział w środowej audiencji generalnej. Kiedy wyjeżdżali z kraju, nie wiedzieli jeszcze, że została ona odwołana z powodu grypy Jana Pawła II. Wielu z nich na wiadomość o pobycie papieża w szpitalu udało się na plac św. Piotra.
Obserwatorzy podkreślają, że wielkim błędem było to, iż chory już na grypę w niedzielę papież odmówił w otwartym oknie modlitwę na Anioł Pański. Już wtedy miał gorączkę i poważnie chore gardło. Niedzielne spotkanie z wiernymi było tymczasem wyjątkowo długie - trwało ponad 20 minut. To prawdopodobnie sprawiło, że pojawiły się komplikacje.
Wierni w Wadowicach, rodzinnym mieście papieża, modlą się o zdrowie dla Jana Pawła II od chwili, gdy dowiedzieli się, że trafił do szpitala. - Modlimy się i wierzymy, że Bóg mu pomoże - mówi ksiądz Jakub Gil. - Od rana mnóstwo ludzi przychodziło do kościoła. Zapewniamy ich, że Ojciec Święty cierpi na grypę, na którą zachorowało już wiele osób.
Reklama













Komentarze