Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Urzędnik od dawania łapówki

Prokuratura oskarżyła wczoraj Mariusza Deckerta, prawą rękę prezydenta Lublina Andrzeja Pruszkowskiego, o płatną protekcję. Szef kancelarii prezydenta obiecywał łapówkę w zamian za przekonanie radnego do głosowania za powstaniem hipermarketu.
O co prokuratura oskarża Deckerta? - W czerwcu ubiegłego roku pod pozorem dotacji na rzecz jednej z fundacji obiecał jej prezesowi 100 tys. zł. W zamian prezes miał przekonać jednego z radnych miejskich do poparcia planu zagospodarowania przestrzennego tzw. górek czechowskich - wyjaśnia rzecznik lubelskiej Prokuratury Okręgowej Andrzej Jeżyński. Na górkach kielecka spółka Echo Investment chciała wybudować hipermarket. Osobą, której Deckert miał proponować łapówkę, był działacz związany z Ligą Polskich Rodzin Arkadiusz Robaczewski, a radnym, którego miał przekonywać, Mieczysław Ryba (LPR). Deckert to szef kancelarii prezydenta Pruszkowskiego i jego partyjny kolega z Prawa i Sprawiedliwości. Kiedy w ubiegłym roku wybuchła afera z hipermarketem, prezydent wysłał go na bezpłatny urlop. Deckert wrócił z niego we wtorek. Urzędnik utrzymuje, że jest niewinny. I dlatego - jak twierdzi - zgodził się na powrót do pracy. - Jestem przekonany o swojej niewinności. Gdyby tak nie było, nie wracałbym do pracy przy prezydencie - powiedział dziennikarzom. Deckert utrzymuje, że zeznania Arkadiusza Robaczewskiego to pomówienia i nie ma innych dowodów na potwierdzenie zarzutów. - Mam poważne wątpliwości co do tego, czy prokuratura jest obiektywna - mówił wczoraj. Inaczej mówi prokurator Jeżyński: - Sprawa jest bardzo trudna dowodowo, ale zeznania prezesa fundacji są jednobrzmiące i konsekwentne. A tego o wyjaśnieniach pana Deckerta nie można powiedzieć - podkreśla. Po informacji o skierowaniu aktu oskarżenia do sądu prezydent Andrzej Pruszkowski zwołał krótką konferencję prasową. Sprawiał wrażenie zaskoczonego i zdenerwowanego decyzją prokuratora. Bronił swojego współpracownika. - Człowiek nie pracował od pół roku, a ja byłem bez szefa kancelarii. Miałem tego dosyć. W Polsce są niezawisłe sądy, które właściwie rozpatrzą tę sprawę. Czekam na to ze spokojem - powiedział prezydent. Spokojni są też na razie szefowie PiS, do którego należy Deckert. Urzędnik jest tymczasowo zawieszony w prawach członka i partia z dalszymi decyzjami w jego sprawie czeka do wyroku. Mariuszowi Deckertowi grozi do ośmiu lat więzienia. Prokuratura zastosowała wobec niego poręczenie majątkowe w kwocie 2,5 tys. zł i dozór policji. • Jak pan zareaguje na decyzję prokuratury? - Muszę najpierw zobaczyć akt oskarżenia. • Czy do ogłoszenia wyroku wróci pan na bezpłatny urlop? - Sytuacja jest dziwna, ale nerwowych ruchów nie podejmę. • Czyli dalej będzie pan pracował w Ratuszu? - Znam akta tej sprawy. Wynika z nich, że jestem niewinny, a całe oskarżenie opiera się na nieudokumentowanych zeznaniach jednego człowieka. Trzeba zapytać prokuraturę, dlaczego w ogóle powstał taki akt oskarżenia.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama