Reklama
Papież pozdrowił wiernych
Wbrew wszelkim oczekiwaniom i pesymistycznym głosom tych, którzy wątpili do ostatniej chwili, czy Jan Paweł II pokaże się w oknie swego szpitala podczas południowej modlitwy Anioł Pański, uczestniczył w niej od początku do końca.
- 06.02.2005 20:50
Wcześniej agencje informowały, że Jan Paweł II spędził kolejną spokojną noc. Wczoraj wstał na krótko z łóżka i siedział w fotelu. Zażyczył też sobie nawet na śniadanie rogalika i cappuccino. Zdaniem specjalistów jest to ewidentny znak, że wraca do zdrowia. Prasa przytacza wypowiedź watykańskiego sekretarza stanu kardynała Angelo Sodano, który powiedział, że nie ma powodu do niepokoju.
Jeszcze kilka minut przed godziną 12 trwały spekulacje, czy papież będzie w stanie podnieść się ze szpitalnego łóżka i ukazać się wiernym, zgromadzonym przed kliniką Gemellego oraz oglądającym przekaz na telebimach tysiącom ludzi na placu Świętego Piotra.
Tymczasem pojawił się w oknie zanim arcybiskup Leonardo Sandri rozpoczął lekturę jego rozważań poprzedzających modlitwę. W oknie siedział przez całą modlitwę, a następnie udzielił wszystkim błogosławieństwa.
Papież bardzo słabym, zmęczonym głosem powiedział powoli: W imię Ojca, Syna i Ducha Świętego, a następnie dodał: Dziękuję.
Po udzieleniu błogosławieństwa Jan Paweł II jeszcze dłuższą chwilę patrzył na wiernych.
Wszyscy zwracają uwagę na zawarte w rozważaniach przed modlitwą zdanie, które stanowi kolejne potwierdzenie decyzji papieża o kontynuowaniu swej posługi mimo chorób i słabości.
Także tu, w szpitalu, wśród chorych, których ogarniam serdeczną myślą, nie przestaję służyć Kościołowi i całej ludzkości – zapewnił papież.
Reklama













Komentarze