Praca w woj. lubelskim: pielęgniarki, monterzy, brukarze, piekarze
Rąk do pracy brakuje m.in. w szkolnictwie zawodowym, służbie penitencjarnej, medycynie i pomocy społecznej. Poszukiwani są także monterzy, brukarze, ślusarze i piekarze.
- 29.04.2014 00:01

Z analiz Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Lublinie za 2013 r. wynika, że pracowników brakuje m.in. w oświacie. Ze świecą szukać nauczycieli przedmiotów technicznych i muzyki.
- To rzeczywiście duży problem - przyznaje Krzysztof Babisz, lubelski kurator oświaty. - Młodzi widzą przyszłość w wykształceniu zawodowym, ale większość, m.in. ze względu na zarobki, rezygnuje z możliwości kształcenia się na pedagoga. Rozwiązaniem byłoby, gdyby zajęcia mógł prowadzić nie tylko nauczyciel, ale też np. pracownik jakiegoś zakładu - dodaje kurator.
Nie ma chętnych do pracy w służbie penitencjarnej czy jako pomoc bibliotekarza. Problem jest też ze znalezieniem pracowników fizycznych m.in. mechaników, lakierników, czy operatorów maszyn drogowych.
W Powiatowym Urzędzie Pracy w Lublinie nie brakuje też ofert dla handlowców. - Praca agenta ubezpieczeniowego czy przedstawiciela handlowego jest coraz częściej kojarzona z wciskaniem przysłowiowego kitu. Z kolei w przypadku pracowników fizycznych może chodzić o niskie zarobki, niewspółmierne do wymagań pracodawcy - tłumaczy pracownik Centrum Aktywizacji Zawodowej PUP w Lublinie.
Poszukiwani są także monterzy, brukarze, ślusarze, pomocnicy piekarza. Znikomy jest odzew na oferty pracy w pomocy społecznej, pracy socjalnej czy opiece osobistej.
- Lista zawodów, w których jest więcej wakatów niż chętnych stale się wydłuża. Młodzi ludzie, powinni postawić na praktyki i staże. Tak zdobędą kluczowe dla pracodawcy doświadczenie - podkreśla Urszula Żalińska, naczelnik wydziału badań i analiz WUP w Lublinie. - Ważna jest także elastyczność i umiejętność wykonywania kilku zawodów.
Kryzys nie ominął też branży medycznej. Zainteresowanie zawodem pielęgniarki czy położnej ciągle spada. Powodem są głównie niskie zarobki. - Rocznie na 120 absolwentów, w zawodzie chce pracować zaledwie 20. Trudno się dziwić. W niektórych powiatowych szpitalach pensja pielęgniarki wynosi ok. 1,6 tys. zł. Tymczasem na zachodzie zarabiają 8-12 tys. zł - mówi Maria Olszak-Winiarska, przewodnicząca zarządu regionu lubelskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.
Wiele szpitali, zwłaszcza w mniejszych miastach, ma też problem ze znalezieniem lekarzy niektórych specjalizacji, m.in. anestezjologii, geriatrii czy psychiatrii.
Reklama
















Komentarze