Podlasie Biała Podlaska - Orlęta Łuków
7:0 (0:0)
Bramki: Werstak (cztery), Wej, Batsjuta, Laszuk.
Podlasie (I połowa): Stężała - Chmiel, Jarzynka, Szendel, Filipek, Grula, Kopytiuk, Kwiecień, Więcierzewski, Kurkowski; (II połowa): Liczewski - Storto, Jarzynka, Różański, Jakubiec, Laszuk, Wej, Batsjuta, Szendel, Pacholarz, Werstak.
Orlęta: Lisiewicz (Pawłowski) - Kowalczyk, Kurek,
Izdebski, Leszkiewicz, Wryk, K. Ozygała, Nowicki, P. Ozygała, Skrzymowski.
Prawdziwy festiwal strzelecki urządzili sobie w Klonownicy piłkarze Podlasia, którzy rozgromili Orlęta Łuków. - Na ten mecz pojechaliśmy, bo... nie wypadało odmawiać. Zaprezentowaliśmy się bez pięciu podstawowych zawodników. Ponadto dwóch zagrało z kontuzją. Niestety, sił wystarczyło jedynie w pierwszej połowie - powiedział po meczu Przemysław Tryboń, trener łukowskiej jedenastki. Po zmianie stron worek z bramkami rozwiązał Białorusin Dimitr Werstak, który w tym meczu czterokrotnie zmusił do kapitulacji Bartłomieja Pawłowskiego. - Trudno nie być zadowolonym, skoro wygrywa się tak okazale. Można tylko żałować, że opóźnia się inauguracja rundy wiosennej - podsumował trener Podlasia Leszek Cicirko.
Stal Stalowa Wola - Janowianka Janów Lubelski 4:4 (2:2)
Bramki dla Janowianki: Jabłoński (dwie), Góreczny, Bieńko.
Janowianka: Kielarski (Tokarz, Wąsik) - Dąbek, Krzysztoń, Oczkowski (Drozd), Gąszczyk (P. Sobótka, A. Sobótka), Góreczny, Brytan, Bieńko, Dycha (Sadowski), Stelmach, Jabłoński.
Tym razem podopiecznym trenera Dariusza Brytana przyszło rywalizować z III-ligową Stalą Stalowa Wola. Na boisku rywala Janowianka zaprezentowała się korzystnie i po zaciętym meczu zremisowała 4:4. Jedną z bramek dla naszego czwartoligowca strzelił testowany Tomasz Bieńko (Łada Biłgoraj). - Do poniedziałku zawodnik ma dać odpowiedź, czy chce grać u nas. Myślę jednak, że skorzysta z naszej propozycji - poinformował trener Brytan. Warto zauważyć, że przeciwko \"stalówce” szkoleniowiec Janowianki dał szansę gry trzem bramkarzom, a najkorzystniejsze wrażenie zostawił po sobie Wojciech Tokarz, który jako jedyny zachował czyste konto. (map)
Orlęta-Spomlek Radzyń Podlaski - Motor Lublin 0:1(0:0)
Bramka: Ławecki 65.
Spomlek: Dadasiewicz, Łysek, Pietroń, Gołociński, Ślusarczyk, Jurak, Pliszka (46 Sobiech), Matjan (46 Góral), Piotrowicz, Giza, Kowalczuk (46 Korneluk).
W meczu kontrolnym rozegranym w piątek w Radzyniu Podlaskim Orlęta-Spomlek uległy Motorowi Lublin 0:1. Bramka dla gości padła w 65 min. Dośrodkowanie z rzutu rożnego Marcina Syroki wykorzystał Jakub Ławecki. W zespole prowadzonym przez Krzysztofa Rześnego wystąpił testowany pomocnik z Białorusi - Sasza Matjan. (wam)
Tylko cztery dni trwał strajk w Lubliniance. W środę piłkarze wrócili do zajęć, po tym jak norweski inwestor wypłacił im część pieniędzy. Na razie uregulowane zostały zaległości z poprzedniego roku.
Przypomnijmy, że w sobotę 5 marca zawodnicy i pracownicy Lublinianki postanowili zastrajkować. Nie godzili się z panującą sytuacją w klubie. Podstawowym problemem było notoryczne spóźnianie się z wypłatami. Oprócz tego, jak twierdzą piłkarze, w klubie brakowało podstawowego, niezbędnego do treningów sprzętu, właściwego przygotowania obiektów i odpowiedniej bazy szkoleniowej. Katastrofalna sytuacja odbija się także na szkoleniu grup młodzieżowych, funkcjonujących jedynie dzięki wielkiemu zaangażowaniu i woli rodziców.
Przed tygodniem na Wieniawie pojawił się Mariusz Szarecki, prokurent SSA Lublinianka. Doszło do rozmów, najpierw z zawodnikami, później z kierownictwem klubu. - Wszystko przebiegało w bardzo spokojnej atmosferze - mówi Waldemar Wiater, trener piłkarzy z Wieniawy. -Tego samego dnia po południu spotkałem się z chłopakami. Doszliśmy do wniosku, że wznowimy zajęcia. To była decyzja piłkarzy. Optymistycznie do całej sprawy podchodzi też kierownik klubu Waldemar Wójcik. - Powinno być dobrze - stwierdzi krótko. Wszyscy pracownicy i piłkarze otrzymali zaległe pieniądze, które SSA była im winna. Zawodnikom wypłacono stypendia i premie meczowe, swoje pensje otrzymali też pracownicy. Na początku kwietnia na konto Lublinianki ma wpłynąć kolejna transza pieniędzy. Pozwoli to na uregulowanie zaległości za ten rok.
Teraz piłkarzom problemy stwarza pogoda. Do skutku nie doszedł kolejny zaplanowany sparing. Przed tygodniem nie odbył się mecz z rezerwami Górnika Łęczna, teraz z Ładą Biłgoraj. Podopiecznym trenera Wiatra plany pokrzyżowały obfite opady śniegu. Zamiast tego zawodnicy trenowali w hali. W zajęciach nie uczestniczyło dwóch piłkarzy: Maciej Kleszcz oraz Krzysztof Gralewski (obaj zachorowali). (wam)
W sobotnim meczu kontrolnym hetman II pokonał Echo Zawada 3:1 (2:0). To było pierwsze spotkanie zespołu pod wodzą nowego szkoleniowca Radosława Witkowskiego, który na tym stanowisku zastąpił Wiesława Wieczerzaka.
• Dlaczego doszło do zmiany trenera? - zapytaliśmy Radosława Witkowskiego.
- Było to spowodowane zmianami w zarządzie klubu. Wiesław Wieczerzak, dotychczasowy szkoleniowiec, objął funkcję dyrektora Hetmana i raczej nie byłby w stanie pogodzić wszystkich obowiązków. Poza tym, już wcześniej były takie przymiarki, rozmawialiśmy o objęciu przeze mnie tej posady. Tylko że miało to nastąpić dopiero w czerwcu.
• Długo pan się zastanawiał nad propozycją?
- Nie, nawet pięciu minut mi to nie zajęło. Nie ma co ukrywać, że dla mnie jest to awans i krok do przodu. Jeśli chcę się dalej rozwijać, to praca z drugą drużyną na pewno mi w tym pomoże.
• Podjął się pan bardzo trudnego zadania, bo Hetman po rundzie jesiennej zajmuje ostatnie miejsce w tabeli.
- Mimo to wierzę w utrzymanie. Pierwszy zespół dysponuje szeroką kadrą i będę mógł korzystać z jej zawodników. Zresztą u siebie też chcę dodatkowo poszerzyć skład o chłopaków z rocznika 1986, których do tej pory prowadziłem. Myślę, że Świercz, Juras, Irla, Hałas i Kuźnicki powinni dostać takie szanse. Do bezpiecznej strefy brakuje nam trzech punktów. Postawiono przede mną zadanie utrzymania czwartej ligi i podjąłem się tego. Trzeba też ogrywać młodzież z silniejszymi rywalami i na lepszych boiskach niż w \"okręgówce”.
• Na samym początku pracy udało się pokonać w sparingu Echo Zawada.
- W pierwszej połowie byliśmy zdecydowanie lepsi, stworzyliśmy wiele groźnych sytuacji. Sam Piotrek Lipiec miał chyba cztery, z czego dwa razy trafił w słupek. Później dokonałem kilku zmian. Teraz, w czwartek lub sobotę, mamy zmierzyć się z Ładą Biłgoraj.
Artur Ogórek
Hetman II Zamość - Echo Zawada
3:1 (2:0)
Bramki dla Hetmana: Lalik, Lipiec, Kusiak.
Hetman II: Kiecana - Burak, Kondrakiewicz, Marczewski, J. Sowa, Grela, Kostrubała, Kita, Sawicki, P. Lipiec, Lalik oraz Szkamruk, Mączka, Głąb, Jakubczak, Kuźnicki, Kusiak.
Zastanawialiśmy się nawet nad odwołaniem sparingu, bo warunki do gry były fatalne. Mogliśmy strzelić z dziesięć goli, ale śnieg skutecznie w tym przeszkadzał. Raz, nawet z jednego metra, nie udało się kopnąć piłki do siatki - powiedział chełmski trener Wojciech Stopa. Ale pomimo to jego podopieczni zdołali dwukrotnie pokonać rywali. Oba gole były zasługą zawodników sprowadzonych w przerwie zimowej - Sławomira Tatysiaka i Sebastiana Koguta, poprzednio występujących w Granicy Dorohusk.
W 15 min na bramkę strzelił Tatysiak, a do odbitej piłki dopadł Bartłomiej Mazurek i zza \"szesnastki” uzyskał prowadzenie. Natomiast w 50 min dośrodkował Kogut, a Jakub Turewicz popisał się celną \"główką”. W Chełmiance zabrakło kontuzjowanych Adama Mazurka i Tomasza Sąsiadka oraz Krzysztofa Klempki (o czym informowaliśmy w ubiegłym tygodniu), który nieoczekiwanie podjął decyzję o powrocie do Orionu Niedrzwica. - To już przesądzone - wyjaśnia szkoleniowiec ChKS. - Nie przeczę, że jestem tym faktem rozgoryczony i zaskoczony. Przez dwa miesiące Krzysiek trenował z nami, wszystko było pod niego ustawione, bo jest wartościowym zawodnikiem. To nam skomplikowało sprawę. Niestety, zostaliśmy \"wykołowani”.
Celem gospodarzy jest utrzymanie w czwartej lidze, Start do niej aspiruje. ChKS zwyciężył, ale chełmski szkoleniowiec ma nad czym pracować. - Chodzi o grę defensywy - dodaje Wojciech Stopa. - Przeszliśmy z występowania w trójce na ustawienie w czwórce i musimy ciągle to doskonalić. W dodatku nie mogę dysponować optymalnym składem. Brakuje mi dwóch obrońców - Adama Mazurka i Tomka Sąsiadka. Nawet, jeśli start rundy rewanżowej zostanie przesunięty, to i tak nie będę mógł z nich skorzystać w pierwszych meczach. Oby już więcej kontuzji nie przyplątało się do moich piłkarzy. Na 19 marca mamy zaplanowany sparing z Lublinianką.
(ogor)
ChKS Chełmianka - Start Krasnystaw
2:0 (1:0)
Bramki: B. Mazurek (15), Turewicz (50).
Chełmianka: Bisko (60 Szlichtyng) - Brzozowiec (46 Świadysz), Grzywna, Kalinowski (60 Wójcik), Misiura (46 Kogut), D. Wieczorek (46 Kodeniec), Ruszkiewicz (46 Gwardiak), Łobaczuk (55 T. Wieczorek), Krawiec (46 Słomka),
B. Mazurek (46 Turewicz), Tatysiak (60 Dumin).
Start: Fik (70 Wróbel) - Konrad Sawa, Ciechan, Bąk, Bielak (75 Burcon), Suski, Rachwał, Kamil Sawa (75 Demczuk), Krystian Sawa, Strószczak, Czajka (80 Dziura).
Piast Tyczempy to \"etatowy” sparingpartner tej zimy piłkarzy Tomasovii Tomaszów Lubelski. Przedstawiciele podkarpackiej V ligi już po raz czwarty sprawdzali formę podopiecznych trenera Tomasza Orłowskiego i po raz trzeci z murawy schodzili przegrani.
Od pierwszych minut zdecydowaną przewagę uzyskali zawodnicy z Tomaszowa. Pierwsza bramka padła w 12 min, a na listę strzelców wpisał się Janusz Świderek, który otrzymał prostopadłe podanie od Marcina Włodarskiego i nie zmarnował sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy. Po 25 minutach było już 2:0, a bramkę strzelił Paweł Zatorski. Asystę zaliczył Świderek, który również był współautorem trzeciego gola dla przyjezdnej jedenastki. W 64 min Świderek dośrodkował z lewej strony boiska wprost na głowę Jacka Paszkiewicza, a ten mając przed sobą tylko bramkarza rywali dopełnił formalności. Nieco wcześniej gospodarze zdobyli bramkę kontaktową.
Tomasovia mogła pokusić się o bardziej okazalszą wygraną, jednak szwankowała skuteczność. Doskonałej sytuacji nie wykorzystał Grzegorz Anioł, a Łukasz Barycza strzelił w poprzeczkę. - Mimo to nie mam zastrzeżeń do postawy swoich zawodników. Brakowało nieco płynności w grze, ale grę utrudniała nie najlepsza nawierzchnia boiska - powiedział po meczu trener Orłowski. Szkoleniowiec Tomasovii najbardziej zadowolony był z postawy Świderka, który w jego opinii jest piłkarzem nieobliczalnym i jak najszybciej powinien grać w wyższej klasie niż IV liga. Powodem do zadowolenia jest postawa napastników, którzy w meczach kontrolnych zdobywają gole jak na zawołanie. Drugie z rzędu trafienie zaliczył Zatorski, a po dwóch meczach bez gola przebudził się Paszkiewicz, który już w piątek w wewnętrznej gierce zespołu, przez wyjazdem na mecz z Piastem, zademonstrował popis skuteczności.
(map)
Piast Tuczempy
- Tomasovia
Tomaszów Lubelski
1:3 (0:2)
Bramki dla Tomasovii: J. Świderek, Zatorski, Paszkiewicz
Tomasovia: Waśkiewicz (46 W. Bartoszyk) - Bilewicz (46 Korzeń), Korkosz, Saramak, Włodarski, Zatorski, G. Anioł, Głuszko
(46 Wapenskij), Barycza, J. Świderek, Paszkiewicz.
Drugiej z rzędu porażki w meczu kontrolnym doznali piłkarze Czarnych Dęblin. Tym razem musieli uznać wyższość piątoligowej Unii Bełżyce. Mimo że był to tylko sparing, nerwy puściły Rafałowi Drykowi, który nie dograł; nawet do końca pierwszej połowy.
Muszę przyznać, że gospodarze stanęli na wysokości zadania i bardzo dobrze przygotowali boisko – komplementował po meczu trener Czarnych Marek Sadowski. Okazuje się, że wysiłki organizatorów, którym zależało na tym, aby mecz doszedł do skutku, nie poszły na marne. Gospodarze już po trzech minutach prowadzili 2:0. Dwukrotnie Kamila Styżeja pokonał Rafał Samolej. Napastnik gospodarzy, już w pierwszej akcji, sfinalizował dokładne podanie Dominika Malesy, a sto dwadzieścia sekund później wykorzystał niezdecydowanie obrońców Czarnych i strzałem z sześciu metrów umieścił piłkę w siatce. Szybko zdobyte gole ustawiły pierwszą połowę i pozwoliły gospodarzom kontrolować przebieg gry. Jedenastka z Dęblina bramkę kontaktową zdobyła w 30 minucie za sprawą Sebastiana Skrzypka. Zawodnik pozyskany w przerwie zimowej z Legionu Tomaszowice pewnie wykorzystał rzut karny, podyktowany za faul na Wojciechu Kępce.
Kiedy wydawało się, że nic ciekawego już się nie wydarzy, „pokazał się” Rafał Dryk. Obrońca Czarnych wślizgiem sfaulował jednego z zawodników gospodarzy. Decyzja o przerwaniu gry tak rozsierdziła zawodnika przyjezdnych, że w niecenzuralnych słowach zaczął wyrażać sprzeciw w kierunku arbitra, który bez wahania sięgnął po czerwony kartonik.
W drugiej połowie zarysowała się przewaga gości, którzy za wszelką cenę dążyli do zmiany wyniku. Gospodarze czekali na okazje do kontry. Z pomocą miejscowym przyszedł Michał Papajewski; niefortunnie wybijając piłkę z własnego pola karnego... przelobował Artura Kępkę. W końcówce meczu podopieczni trenera Sadowskiego zdołali zniwelować straty. Honorowego gola zdobył Bartłomiej
Januszko.
Po meczu sporo powodów do zadowolenia miał trener gospodarzy Henryk Kamiński, który przeciwko Czarnym wystawił praktycznie wszystkich zawodników. Zabrakło jedynie Jacka Hołysza, trenującego z Polesiem Kock. – Najważniejsze, że po meczu z Avią Świdnik wyciągnęliśmy wnioski – dzielił się swoimi uwagami trener Unii. – Wówczas również prowadziliśmy, jednak nie potrafiliśmy utrzymać korzystnego rezultatu. Teraz było inaczej, a to za sprawą dobrej gry w obronie. Mecz mógł się podobać, bo toczony był w szybkim tempie. Losy spotkania ustaliła bramka samobójcza, która podcięła skrzydła rywalowi – zakończył trener Kamiński. Kolejnym sparingowym rywalem Unii będzie Stal Poniatowa. Mecz rozegrany zostanie w najbliższą sobotę w Bełżycach. (map)
Unia Bełżyce – Czarni Dęblin 3:2 (2:1)
Bramki: Samolej (1, 3), Papajewski (64 samobójcza) – Skrzypek (30 z karnego), Januszko (87).
Unia: Gajosiński – Czępiński, T. Kamiński, Malesa, K. Zieliński, Wężyk, Perduta, Ptaszyński, Samolej, Stawowy, K. Dudek oraz Rumiński, Kufrejski, Pietras, P. Kamiński, Sidor, Plewka.
Czarni: Styżej – Wieleba, Łukasiewicz, Dryk, Luty, Przybysz, Skrzypek, Iwanowski, Białek,
A. Sadowski, W. Kępka oraz A. Kępka, Januszko, Kramarz, Papajewski.
Komentarze