Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Żużel

Przedłużająca się zima pokrzyżowała plany treningowe wielu drużyn. Zaplanowane mecze sparingowe mogą nie dojść do skutku. Działacze szukają suchych torów na południu Europy i jednocześnie przedstawiają komisjom wymagane dokumenty, uprawniające do udziału w ligowej rywalizacji. Tak w skrócie można opisać to, co się dzieje wokół \"czarnego sportu” na niespełna miesiąc przed inauguracją sezonu 2005. Problemy nie ominęły także lubelskiego zespołu. Znowu przełożono wyjazd żużlowców TŻ Sipma, poszukujących suchego toru. Zastanawiano się nawet nad zmianą miejsca treningów. Pierwotnie zaplanowano podróż do słoweńskiego Krsko, jednak warunki atmosferyczne tam panujące nie różniły się za bardzo od tych w Polsce. Działacze lubelskiego klubu, szukając wyjścia awaryjnego, zadzwonili do Włoch. Po krótkiej rozmowie ustalono szczegóły zajęć na torze w... Lonigo. Kiedy lublinianie \"zaklepali” już sobie włoski tor, okazało się, że... w Krsko już można jeździć. - W trakcie rozmowy ze słoweńskimi działaczami dowiedziałem się, że tor w Krsko nadaje się do jazdy. Spodziewane jest też ocieplenie. Temperatura ma dochodzić do 10 stopni - powiedział Jarosław Siwek, dyrektor TŻ Sipma. W tej sytuacji kierownictwo lubelskiego klubu zdecydowało, że na zgrupowanie żużlowcy wyruszą jednak do Słowenii. Ułatwieniem w podjęciu takiej decyzji był zapewne fakt, że lublinianie nie mogli znaleźć autokaru, który zabrałby ich do Włoch. Spóźnione zgrupowanie ma się rozpocząć w najbliższą środę (wyjazd we wtorek rano) i potrwa do piątku. Do Słowenii powinni udać się wszyscy krajowi zawodnicy. Adam Pietraszko, który 19 marca startuje w lidze angielskiej, opuści kolegów trochę wcześniej. Natomiast uczestnictwo w treningach Duńczyka Jespera Jensena zależy tylko od niego. - Jeśli Jensen będzie chciał potrenować z nami w Słowenii, to przyjedzie - dodał Jarosław Siwek. Okres przed rozpoczęciem żużlowego sezonu to czas wzmożonej pracy Głównej Komisji Sportu Żużlowego. Oprócz rozpatrywania szeregu wniosków trzeba też ustalić kalendarz imprez drużynowych i indywidualnych. Podczas ostatniego posiedzenia GKSŻ wyznaczyła grupy eliminacyjne turniejów o Mistrzostwo Polski Par Klubowych oraz Młodzieżowych Mistrzostw Polski Par Klubowych. Duet lubelskich seniorów walczyć będzie na torze w Krośnie, mając za rywali miejscowe KSŻ oraz Unię Leszno, TŻ Łódź, Marmę Rzeszów i Unię Tarnów (do finału awansują dwie pary). Z kolei juniorzy będą rywalizowali w Bydgoszczy z zespołami Budleksu Polonii oraz Marmy Rzeszów, Fularu Gniezno, Kolejarza Rawicz, GTŻ Grudziądz i ZKŻ Kronopol Zielona Góra (awansują dwie pary). (kar) • Bardzo szybko, bo już w grudniu, podpisałeś kontrakt z TŻ Sipma... - Ponieważ bardzo szybko doszedłem do porozumienia z dyrekcją lubelskiego klubu. Warunki, jakie mi zaoferowano w TŻ, spełniały moje oczekiwania. • Czy to oznacza, że nie miałeś propozycji z innych klubów? - Były, tak jak przed poprzednimi sezonami. Mam nadzieję, że dzięki mojej postawie na torze na brak ofert z innych klubów nigdy nie będę narzekał. • Jak wyglądają twoje przygotowania do sezonu? - Pracuję nad wyeliminowaniem błędów, które popełniałem w minionych latach. Chcę być w pełnej dyspozycji przez cały sezon. Między innymi dlatego startuję w ligach zagranicznych. • Gdzie poza Polską będziesz się ścigał? - Będę reprezentował barwy Bysarny Visby w lidze szwedzkiej. W maju powinna się rozstrzygnąć sprawa moich startów na Wyspach. Ktoś może się nie sprawdzić i wtedy będzie szansa na zastępstwo. Szukam startów, aby utrzymać sprzęt na wysokim poziomie. Poza tym częste występy umożliwiają wnikliwszą analizę własnej dyspozycji. • Znasz zapewne sprawę Gdańska. Czy tamtejszy klub ma wobec ciebie jakieś zobowiązania? - Tak. Gdańszczanie zalegają wobec mnie z wypłatą pewnej sumy pieniędzy. Mam nadzieję, że wywiążą się z zobowiązań. Jak wiadomo Główna Komisja Sportu Żużlowego zezwoliła na przekształcenie gdańskiego klubu, jednak aby był on dopuszczony do rozgrywek, musi uregulować zaległości finansowe. Przykro byłoby, gdyby nie mogli wystartować w ekstralidze. • Co zrobisz, jeśli nie otrzymasz zaległego wynagrodzenia? - Bez wahania skieruję sprawę do Trybunału PZMot. Wystarczająco długo czekałem na rozwiązanie tej sprawy. Te pieniądze mi się należą. Zarobiłem je uczciwie, na torze. • Jakim sprzętem będziesz dysponował? - Podobnie jak w ubiegłym sezonie wystartuję na motocyklach z silnikami GM. Sprzętem opiekować się będzie Brian Andersen. Poznałem tego mechanika dzięki startom w lidze angielskiej. Mało mógłbym zdziałać, gdy nie pomoc sponsorów, dlatego zawsze staram się korzystać z okazji, aby im podziękować. Moje przygotowania i starty wspierają: Krzysztof Grzywaczewski z Kangura, Wojciech Trykacz, Mirosław Komandowski z MGK, Zdzisław Czarny z firmy Zdzichtex, Jan Żarkowski z Carreksu, Wiesław Wieleba z Seata, Janusz Nowak z Brek-Budu, Marek Wójcik z M&W Sport, Piotr Grzegorczyk oraz Techsam. • Żużel to nie tylko liga. Są też zawody indywidualne... - Nie chcę składać żadnych deklaracji. Mogę tylko powiedzieć, że będę przywiązywał szczególną wagę do zawodów indywidualnych. • W porównaniu z ubiegłym sezonem w TŻ zaszło wiele zmian kadrowych. Jaki wpływ będą one miały na wyniki drużyny? - Przed rozpoczęciem rozgrywek trudno spekulować. Dopiero, kiedy ruszy sezon, będzie można stwierdzić, na co stać poszczególnych zawodników. W ubiegłym roku mieliśmy teoretycznie mocniejszy skład, chociaż dla mnie miniony sezon nie był zbyt udany. Mam poczucie, że w kilku meczach pojechałem poniżej oczekiwań. Jeżeli utrzymamy równą formę przez cały sezon, może być ciekawie. • Kto będzie rozdawał karty na pierwszoligowych torach? - Uważam, że w tegorocznych rozgrywkach nie ma pewniaka. Walczyć będzie osiem drużyn, a bezpośrednio awansuje tylko jedna. Po zmianie regulaminu dopiero końcówka sezonu pokaże prawdziwą siłę zespołów. • Na co stać TŻ? - To będzie bardzo ciężki sezon dla zawodników i dla działaczy. Będzie to także test dla kibiców. Ich obecność i doping na zawodach są dla nas bardzo ważne. Znacznie lepiej jeździ się przy pełnych trybunach. Najważniejsze, aby wygrywać w fazie play-off, w której jeden nieudany mecz może przekreślić wszystko. Myślę, że zajęcie czwartej lokaty jest w pełni realne. Rozmawiał Karol Grzywacz Jerzy Mordel (ur. 15 kwietnia 1969) żużlową licencję uzyskał w 1987 roku. W tym samym sezonie zadebiutował w zawodach ligowych. Na torze w Świętochłowicach, w pierwszym swoim występie w barwach lubelskiego Motoru, zdobył trzy punkty. W sezonie 1990 wraz z kolegami z drużyny wywalczył brązowy medal Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostw Polski. Autorami tego sukcesu, na torze w Tarnowie, byli wychowankowie nieżyjącego już Witolda Zwierzchowskiego. Oprócz Mordela siłę tamtego zespołu stanowili: Dariusz Śledź, Robert Jucha, Tomasz Pawelec i Marek Muszyński. W tym samym roku popularny \"Ojciec” miał bardzo udany występ w finale Srebrnego Kasku, rozegranego na torze w Zielonej Górze. Lublinianin zgromadził 11 punktów i zajął miejsce tuż za podium. W 1991 roku był współautorem największego, jak do tej pory, sukcesu lubelskiej drużyny - zdobycia tytułu Drużynowego Wicemistrza Polski. Srebrną ekipę tworzyli: Hans Nielsen, Dariusz Stenka, Leigh Adams, Antonin Kasper, Marek Kępa, Jerzy Mordel, Dariusz Śledź, Marek Muszyński, Tomasz Pawelec, Jerzy Głogowski, Robert Jucha, Robert Birski, Marek Iwaniec. Sezon 1993 był dla Mordela najbardziej udany pod względem występów indywidualnych. Na torze we Wrocławiu lublinianin zajął drugie miejsce w finale Złotego Kasku (przegrał w biegu dodatkowym z Dariuszem Śledziem, reprezentującym już wtedy miejscową Spartę). 19 września 1993 roku Jurek wystąpił w finale indywidualnych mistrzostw Polski (Bydgoszcz). Z dwójki lublinian, którzy pojechali na te zawody większe szanse dawano Dariuszowi Stence. Jednak to Mordel sprawił kibicom miłą niespodziankę i z dorobkiem dziewięciu punktów zajął w tej imprezie piąte miejsce (Stenka spisał się nieco gorzej i z pięcioma \"oczkami” uplasował się na czternastej pozycji). Warto w tym momencie zwrócić uwagę na to, że sukces Jurka jest bardzo wymowny, gdyż żaden lubelski zawodnik nie zanotował w IMP lepszego występu od niego. \"Ojciec” całą swoją sportową karierę związał z Lublinem (Motor, LKŻ, TŻ). Startując w Motorze, z powodzeniem rywalizował na torach zespołów z najwyższej klasy rozgrywek. Kiedy lubelski żużel przechodził swój najtrudniejszy okres (po spadku Motoru z ówczesnej pierwszej ligi), jako jeden z niewielu pozostał w klubie. W ostatnich sezonach, pełniąc głównie funkcję zawodnika rezerwowego, kilkakrotnie pokazał kibicom \"czarnego sportu”, że na żużlową emeryturę jeszcze się nie wybiera. Mordel w minionym roku uzyskał średnią biegową 1 000 pkt. Sympatycy speedwaya czekają na jeszcze lepszą postawę swojego ulubieńca. (kar)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama