Bezbramkowym remisem z Cracovią zainaugurowali rundę wiosenną ekstraklasy piłkarze łęczyńskiego Górnika. \"Zielono-czarni” zdobyli tym samym pierwszy w tym sezonie punkt w meczu wyjazdowym.
18.03.2005 22:22
Przed wczorajszą konfrontacją szkoleniowcy obu drużyn zwrócili się do arbitra głównego z prośbą o przełożenie meczu. Trudne warunki atmosferyczne - padający deszcz i silny wiatr, nie były na tyle mocnym argumentem, aby Antoni Fijarczyk przychylił się do opinii trenerów i ostatecznie zezwolił na grę. A ta mogła się podobać, szczególnie w pierwszej połowie.
Pierwszy celny strzał oddali łęcznianie, a konkretnie Sławomir Nazaruk, który po indywidualnej akcji uderzył wprost w dobrze ustawionego Marcina Cabaja. Sto dwadzieścia sekund później Andrzej Kubica zdobył gola, jednak napastnik Górnika był na pozycji spalonej i bramka nie została uznana. Gospodarze po raz pierwszy poważnie zagrozili bramce Andrzeja Bledzewskiego w 9 minucie. Z rzutu wolnego uderzył Łukasz Skrzyński, piłkę wybił Bledzewski, dopadł do niej Marcin Bojarski, jednak napastnika gospodarzy w porę zablokowali obrońcy Górnika i skończyło się na rzucie rożnym. W pierwszym kwadransie inicjatywa bez wątpienia należała do podopiecznych trenera Bogusława Kaczmarka. Niestety, Kubica i Sławomir Nazaruk nie potrafili skutecznie zakończyć akcji. Inna sprawa, że sporo szczęścia miały \"Pasy”, których, po uderzeniu Grzegorza Wędzyńskiego z rzutu wolnego, uratowała poprzeczka. W 37 minucie gospodarze mieli najdogodniejszą sytuację do zdobycia gola, ale strzelającego na raty Tomasza Moskałę powstrzymał Bledzewski. Na trzy minuty przed zakończeniem pierwszej połowy nie popisał się Kubica, który po ograniu Cabaja zamiast uderzać piłkę do bramki, próbował wymusić rzut karny, za co ujrzał żółty kartonik. - Karny jak najbardziej był. Każdy ma prawo do swojej oceny tej sytuacji - przyznał później rosły napastnik Górnika.
Kubica bez wątpienia mógł zostać bohaterem meczu, jednak jego niefrasobliwość i zbyt kombinacyjna gra nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. Napastnik Górnika jeszcze dwukrotnie zdołał ograć bramkarza gospodarzy, jednak nie umieścił piłki w siatce. Po zmianie stron tempo gry trochę spadło, a do głosu częściej dochodziła Cracovia. W 72 minucie Łukasz Skrzyński dośrodkował do Moskały, a były piłkarz Groclinu przeniósł piłkę obok bramki Górnika. W ostatnich sekundach na listę strzelców mógł wpisać się Kazimierz Węgrzyn, jednak wychowanek Łady Biłgoraj, grający wczoraj 350 mecz w ekstraklasie, minimalnie przestrzelił. Jeszcze w 93 minucie swojej szansy szukał aktywny Moskała, jednak jego strzał w krótki róg sparował Bledzewski.
Obszerna relacja, kulisy meczu w Krakowie, rozmowy i zdjęcia w poniedziałkowym dodatku sportowym.
(map)
Komentarze