Meblotap nadal w ekstraklasie!
Koszykarki chełmskiego Meblotapu AZS PWSZ pomyślnie zakończyły sezon ekstraklasy. Akademiczki pozostały w krajowej elicie, a sukces zapewniły sobie wczoraj, wygrywając na wyjeździe ostatni, decydujący mecz z Ostrovią 62:54. W całej morderczej rywalizacji z ostrowską ekipą chełmianki okazały się lepsze o punkt.
- 20.03.2005 22:16
Zawodniczki obydwu drużyn walczyły nie tylko o ligowy byt, ale także o najbliższą przyszłość żeńskiej koszykówki w swoich klubach. Obronną ręką wyszły akademiczki, chociaż przez cały sezon borykały się z wieloma problemami. Dlatego cały zespół - z trenerami Todorem Mołłowem i Sławomirem Deptą na czele - zmagający się nie tylko z rywalkami, ale także z przeciwnościami losu, zasłużył na gromkie brawa za niezwykle ambitną grę do ostatniej sekundy. - Jestem dumny z postawy naszych koszykarek i bardzo cieszę się z pozostania w ekstraklasie - powiedział Robert Żołnierowicz, dyrektor AZS. - Na pewno będziemy zastanawiali się nad przyszłością zespołu. W kolejnym sezonie chcemy odgrywać poważniejszą rolę w ekstraklasie.
Po dwóch zwycięstwach w Chełmie (przed tygodniem) Meblotap jechał do Ostrowa z jednopunktową przewagą. Przysłowiową kropkę nad \"i” mógł postawić już w sobotnim spotkaniu, jednak nasze akademiczki uległy gospodyniom. O sobotniej porażce zadecydowała bardzo słaba skuteczność w rzutach za 2 pkt (25 procent). Chełmianki nie wykorzystywały nawet najlepszych podkoszowych okazji do zdobywania punktów. - Trudno mi wytłumaczyć naszą indolencję pod koszem rywalek - wspominała Agnieszka Pazur, kapitan Meblotapu AZS. - Pudłowałyśmy z najbliższej odległości. Na pewno nie lekceważyłyśmy gospodyń. Wręcz przeciwnie - bardzo chciałyśmy zakończyć rywalizację już w sobotę. Może zabrakło nam opanowania przy wykańczaniu akcji. Dopiero w ostatniej kwarcie zagrałyśmy \"z zębem”, ale było za późno na odrobienie strat. Wieczorem, w hotelowym pokoju, nie rozmawiałyśmy o porażce. Dopiero rano przeanalizowałam naszą grę z Darią Cybulak. Wyciągnęłyśmy właściwe wnioski.
W niedzielę na parkiet wyszedł zupełnie \"inny” Meblotap. Chełmianki od pierwszej minuty grały energicznie, walczyły o każdą piłkę. Dopingowane przez grupę najwierniejszych kibiców narzuciły swoje warunki. Lauren Bull i Ludmiła Zdziesińska dzielnie rywalizowały pod tablicami. Świetnie wspierane przez pozostałe akademiczki - Agnieszkę Pazur, Darię Cybulak, Natalię Marczankę i Marinę Sazonienko - uzyskały lekką przewagę, której skutecznie broniły. Po trafieniach Pazur i Bull przyjezdne wygrywały 18:12. W kolejnej odsłonie Meblotap nadal kontrolował sytuację, chociaż musiał
\"bić się” o każdą piłkę. - Sędziowie pozwolili na ostrą grę, dlatego czasami dochodziło do walki wręcz - komentowała boiskowe wydarzenia Agnieszka Pazur.
W 15 min kapitalną akcję przeprowadziła Cybulak, podała do dobrze ustawionej pod koszem Zdziesińskiej, która zdobyła 27 punkt dla Meblotapu. W 18 min było 24:31, po trafieniach Bull i Marczanki. Na początku ostatniej odsłony akademiczki prowadziły dziewięcioma punktami (41:50). Gospodynie próbowały zmusić nasze koszykarki do błędów, broniąc agresywnie na całym boisku. W 39 min Ostrovia zbliżyła się na 5 pkt (52:57), ale chełmianki nie straciły głowy. Marczanka popisała się skuteczną akcją, później celnie rzuciła z linii rzutów wolnych, podobnie jak Zdziesińska, i na 28 sekund przed finałowym gwizdkiem arbitra było 52:61. Dopiero wtedy na twarzach akademiczek pojawiły się uśmiechy, a prawdziwy wybuch radości nastąpił po końcowej syrenie.
- Jesteśmy bardzo szczęśliwie - dodała kapitan Meblotapu. - W autokarze na pewno nie będziemy spały. Czeka nas siedmiogodzinna zabawa. A na początku tygodnia spotkamy się jeszcze raz. Za kilka dni niektóre zawodniczki wyjadą do swoich rodzinnych domów, dlatego chcemy jak najszybciej uczcić nasz sukces jeszcze raz.
(tor)
Reklama













Komentarze