Gratulacje dla akademiczek
Koszykarki chełmskiego Meblotapu AZS PWSZ przez cały poniedziałek przyjmowały gratulacje za wygraną rywalizację z Ostrovią i pozostanie w ekstraklasie. Akademiczki sprawiły swoim kibicom bardzo miłą niespodziankę.
- 21.03.2005 20:44
Mimo wielu kłopotów organizacyjnych klubu, potrafiły skutecznie obronić się przed spadkiem, a jednocześnie dostarczyły nam wiele sportowych wrażeń.
Walka z przeciwnościami losu dodatkowo zmobilizowała nasze koszykarki, a i kibice z większą uwagą śledzili zmagania chełmsko-lubelskich akademiczek. A zespół rzeczywiście dokonał nie lada sztuki. Do ligowej rywalizacji przystąpił bez przygotowań, skład kompletowano już w trakcie sezonu. Początek rozgrywek praktycznie był polem doświadczalnym dla poznających się koszykarek oraz trenerów Todora Mołłowa i Sławomira Depty. Działaczom AZS nie udało się uzupełnić drużyny wysoką zawodniczką. Snezana Mirkov nie zdała egzaminu i szybko opuściła Polskę, a inne centerki nie mogły dotrzeć do Chełma. Wśród niższych koszykarek także były roszady. Tylko do końca grudnia grała Anna Szyćko. Amerykanka Kimya Murray także wcześniej rozstała się z zespołem. Jej miejsce zajęła Shaquala Williams, ale i ona nie dotrwała do końca sezonu. Na szczęście więcej wytrwałości miały pozostałe zawodniczki: Agnieszka Pazur, Daria Cybulak, Natalia Marczanka, Marina Sazonienko, Lauren Bull i Ludmiła Zdziesińska. Wszystkie walnie przyczyniły się do obronienia ekstraklasy. Dla każdej z nich miniony sezon był niezwykle ważny, chociaż największe znaczenie miał dla Agnieszki Pazur, która do gry powróciła po ponaddwuletniej przerwie (leczyła ciężką kontuzję kolana). Niektórzy skazywali wychowankę AZS na sportową emeryturę, jednak Agnieszka nie poddała się, udowadniając, że w koszykówce nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.
Akademiczki nie zawiodły, uchroniły AZS przed spadkiem i teraz klub oraz całe koszykarskie środowisko muszą zrobić wszystko, aby wysiłek zawodniczek nie poszedł na marne. Kolejnej prowizorki chełmsko-lubelska ekipa raczej nie wytrzyma.
AZS może doczekać się powrotu lepszych czasów. Zdecydowanie gorsze nastroje panują w Ostrowie, który już stracił żeńską ekstraklasę, a jest duże prawdopodobieństwo, że pożegna się jeszcze z zawodową ligą koszykarzy. - Nie wiemy, jaka będzie przyszłość sekcji koszykarek, ale raczej przystąpimy do gry w pierwszej lidze - powiedział Sławomir Kowalczuk, wiceprezes Ostrovii. - Zespół na pewno będzie inny, oparty na młodych zawodniczkach. Bardzo przeżyliśmy porażki z Meblotapem, ale musimy przyznać, że w decydujących meczach chełmianki były lepsze. Nie spodziewałem się, że stracimy jednopunktową przewagę, którą wyrobiliśmy sobie po sezonie zasadniczym.(tor)
Reklama













Komentarze