Obowiązek minitoringu obiektów sportowych może zmusić piłkarzy Motoru i żużlowców TŻ Sipma do wyprowadzenia się z lubelskiego stadionu przy Al. Zygmuntowskich, którego gospodarzem jest Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji. MOSiR przez dwa lata nie wygospodarował środków, aby dostosować obiekt do ustawowych wymogów, które prawdopodobnie zaczną obowiązywać od 1 maja tego roku.
Artur Toruń
23.03.2005 22:27
Przypomnijmy, że na podstawie rozporządzenia o organizacji imprez masowych wojewoda i komendant wojewódzki policji mogą wskazać obiekty, które muszą być monitorowane (na stadionach powinny być kamery i mikrofony, rejestrujące wszystko, co się dzieje podczas zawodów). Wojewoda lubelski wyznaczył w 2003 roku cztery obiekty: stadion Górnika Łęczna, OSiR Zamość, lubelską halę MOSiR i stadion MOSiR. W hali założono monitoring (tylko kamery), natomiast stadion piłkarsko-żużlowy dopuszczono do użytku warunkowo, na dwa lata. Dziś wiadomo, że gospodarz lubelskiego obiektu nie zdąży zainstalować monitoringu, a wojewoda nie jest skory do przełożenia terminu. Co to oznacza dla TŻ i Motoru? Kluby znalazłyby się w trudnej sytuacji. Musiałyby same zadbać o monitoring, a to duże koszty (około 10 tysięcy zł za mecz), albo rozgrywać spotkania na innych stadionach.
– Mamy umowę z MOSiR na korzystanie z boiska przy Alejach Zygmuntowskich do końca kwietnia i w tej chwili nie wiem, co dalej zrobimy – powiedział Waldemar Paszkiewicz, prezes Motoru. – Może przeniesiemy się na inny stadion, gdyż nie wyobrażam sobie gry przy pustych trybunach. Rozmawiamy z Łęczną i z Lewartem Lubartów. Zaczniemy też kampanię, mającą na celu odzyskanie boiska przy Kresowej. Chcemy długoletniej dzierżawy tego obiektu, który byłby naszą bazą, także szkoleniową. To skandal, że w wojewódzkim mieście nasze grupy młodzieżowe nie mają gdzie trenować, a okazuje się też, że nie ma gdzie rozgrywać mistrzowskich meczów.
– My także rozważamy przeprowadzkę, jazdę na innym torze – stwierdził Jarosław Siwek, dyrektor TŻ Sipma. – Być może przeniesiemy się do Warszawy. W ostateczności damy sobie spokój i zawiesimy działalność na rok. Pozostaje jeszcze jedno rozwiązanie – dofinansowanie budżetowymi pieniędzmi monitoringu naszych imprez. Sami nie udźwigniemy kosztów, dosyć wysokich jak na nasze możliwości.
Marian Drabko, dyrektor MOSiR, opieszałość w działaniu tłumaczy brakiem pieniędzy i planowaną przebudową stadionu przy Al. Zygmuntowskich. Zapewnia także, że w ostateczności monitoring i nagłośnienie zostaną założone do lipca, najpóźniej do sierpnia. Procedury przetargowe zostały uruchomione. Dyrektor Drabko wierzy także, że wojewoda, widząc rozpoczęte działania, złagodzi swoje stanowisko, dając Miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji więcej czasu.
– Z instalacją monitoringu chcieliśmy wstrzymać się do czasu rozpoczęcia przebudowy stadionu – powiedział dyrektor MOSiR. – Niedawno rozstrzygnęliśmy przetarg na opracowanie dokumentacji modernizacji obiektu, wygrany przez Biuro Projektowe Anny Kasprzyk z Warszawy. Sądziłem, że stadion będziemy unowocześniać stopniowo, ale skoro przepis zmusza nas do szybszego działania, to ostatecznie założymy monitoring najpóźniej do sierpnia. Już mamy na to zgodę prezydenta Andrzeja Pruszkowskiego. Uważam, że nic by się nie stało, gdyby przesunięto termin. Dlaczego wcześniej nie podjęliśmy takiej decyzji? Uważaliśmy, że są pilniejsze wydatki na tym stadionie.
•••
Na całym zamieszaniu wokół stadionu mogą stracić przede wszystkim kibice i sportowcy. Przekazanie piłkarzom boiska przy Kresowej nie rozwiąże problemu żużlowców, którzy musieliby wynieść się z Lublina. Problem jest poważny i w tej chwili wiele zależy od dobrej woli i porozumienia władz województwa i miasta. Do sprawy wrócimy w jutrzejszym wydaniu Dziennika. •
Komentarze