Tak grający Motor, jak w sobotnim meczu ze Stalą Rzeszów, chcielibyśmy oglądać w każdej kolejce. Lublinianie pewnie pokonali czołowego trzecioligowca i sami awansowali w tabeli. Teraz zajmują drugie miejsce, premiowane udziałem w barażowych spotkaniach o drugą ligę. Do lidera, który awansuje bezpośrednio, Motor nadal traci tylko 3 punkty.
Po udanym występie przeciwko rzeszowskiej Stali kibice Motoru opuszczali stadion w wybornych nastrojach. Lublinianie zrehabilitowali się za bezbramkowy remis w Stalowej Woli i znowu potwierdzili, że poważnie liczą się w walce o drugą ligę.
Gospodarze sobotniej konfrontacji zaatakowali z impetem od pierwszej minuty. Dla lublinian, grających z wiatrem, nie było straconych piłek, a pressing, już pod rzeszowską bramką, zmuszał rywali do wielu błędów. Niemal każda akcja „pachniała” golem i nie musieliśmy długo czekać na efekty agresywnej, bardzo ambitnej gry Motoru. W 14 min, naciskani przez gospodarzy obrońcy Stali, nie potrafili wyekspediować piłki z własnego pola karnego. Sytuację kapitalnie wykorzystał Grzegorz Szymanek, który najszybciej znalazł się przy chwilowo bezpańskiej futbolówce. Podał do Pawła Zajączkowskiego, a ten precyzyjnym strzałem z kilkunastu merów (płasko w długi róg) nie dał szans Rafałowi Pomiankowi.
Motor poszedł za ciosem, a zaskoczeni i momentami bezradni rzeszowianie, wciąż gubili się w strefie obronnej i w środku boiska. Po kolejnym przejęciu piłki gospodarze przeprowadzili błyskawiczny atak, efektownie zakończony przez Grzegorza Szymanka. Młodzieżowiec lubelskiej ekipy (wypożyczony z Górnika Łęczna) zachował się jak rutyniarz. Nie przestraszył się defensorów Stali i technicznym strzałem (ponownie w długi róg) podwyższył prowadzenie. Było to w 19 minucie, a już po sześciu następnych, przeciwników pogrążył Michał Maciejewski. Tym razem oglądaliśmy precyzyjnie wykonany stały fragment gry. Z rzutu rożnego dośrodkował Marcin Syroka, a obrońca Motoru uderzeniem z pierwszej piłki zmusił do kapitulacji zrezygnowanego Pomianka.
W 28 min pierwszą groźną akcję przeprowadzili goście. Z 7 m strzelił Wojciech Ankowski, na szczęście prosto w ręce dobrze ustawionego Bartosza Rachowskiego. Bramkarz Motoru popisał się udaną interwencją także w 35 min, przenosząc piłkę nad poprzeczką po uderzeniu Piotra Brożka.
Wysokie prowadzenie sprawiło, że po zmianie stron Motor trochę zmienił sposób gry, częściej czekając na przeciwników na własnej połowie. Były zatem okazje do kontr, ale gospodarze już nie byli tak skuteczni. Najlepszej sytuacji nie wykorzystał Syroka. Po akcji i podaniu Zajączkowskiego znalazł się kilka metrów od bramki Stali, ale strzelił nad poprzeczką. W tej części meczu drużyna trenera Jerzego Krawczyka wyraźnie miała mniej szczęścia. W 70 min straciła gola, chociaż nie autorstwa rywali. Na listę strzelców wpisał się... Marcin Kubiak. Samobój był wynikiem nieporozumienia z Rachowskim, który wybiegł do dośrodkowania Pawła Kloca. Obrońca Motoru nie usłyszał kolegi z zespołu i próbując zgrać głową piłkę, niefortunnie umieścił ją w siatce. W 72 min uratował nas słupek, w który trafił (z 16 m) Karol Wójcik.
Artur Toruń
Motor Lublin – Stal Rzeszów 3:1 (3:0)
BRAMKI
1:0 – Zajączkowski 14 min, 2:0 – Szymanek 19 min, 3:0 – Maciejewski 25 min, 3:1 – Kubiak samobójcza w 70 min.
SKŁADY
Motor: Rachowski – Kubiak, Jaroszyński, Maciejewski, Żmuda – Syroka, Chmura,
P. Wójcik (76 Maziarz), Zajączkowski – Popławski (60 Koczon, 65 Prędota), Szymanek (82 Ławecki).
Rzeszów: Pomianek – Łuczyk (60 K. Wójcik), Popiela, Rzucidło, Woźniak – Kędzior, Kloc, Ankowski, Zajdel (65 Solarz) – Szymański (76 Włoch), Brożek.
Żółte kartki: Syroka, Ławecki – Rzucidło, Zajdel, Kędzior.
Sędziował: Marcin Wróbel (Warszawa). Widzów – 3 tys.
W opinii trenerów
Adam Domaradzki, Stal Rzeszów
- Do utraty gola zespoły badały swoje możliwości. Była to swoista próba sił. Niestety, później moi zawodnicy popełnili błędy jak trampkarze. W ciągu dziesięciu minut straciliśmy trzy gole, co ustawiło mecz. Po przerwie staraliśmy się odrobić straty, jednak Motor grał konsekwentnie, bardzo uważnie. Gdyby Karol Wójcik trafił do bramki, a nie w słupek, może jeszcze powalczylibyśmy o korzystniejszy wynik. Gospodarzom gratuluję zwycięstwa. s
Jerzy Krawczyk, Motor Lublin
- W piątek jeszcze raz dokładnie obejrzałem mecz na wideo, który jesienią rozegraliśmy w Rzeszowie. Doszedłem do wniosku, że rywalom musimy odpłacić tym samym, atakując agresywnie od pierwszej minuty. Jeżeli goście popełnili błędy, to był to wynik naszego pressingu. Cieszę się z udanego rewanżu (w pierwszej rundzie Motor przegrał ze Stalą 1:3 – red.).
Powiedzieli
Bartosz Rachowski, bramkarz Motoru
- Wybiegając do dośrodkowania krzyknąłem, ale nieporozumienia czasami się zdarzają. Marcin myślał że jestem w bramce i chciał mi podać piłkę głową. Ale generalnie możemy być zadowoleni z gry. Mam nadzieję, że mecz podobał się kibicom, a najważniejsze, że nadal jesteśmy w górze tabeli.
Paweł Zajączkowski, pomocnik Motoru, strzelec siedmiu bramek w sezonie
- Potrzebowaliśmy pewnego zwycięstwa. To powinno nas dodatkowo zmobilizować. Cieszę się z kompletu punktów i dobrej gry. Forma na razie dopisuje i oby pozostała jak najdłużej. s
Rafał Pomianek, bramkarz Stali Rzeszów
- Ręce opadają – w trzech meczach straciliśmy siedem goli. Nie wiem, co się dzieje. Gra zupełnie nam się nie klei, chociaż nie mamy słabego składu. Czasami jestem bezradny. s
Reklama













Komentarze