Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Jedenastu pokonało dziewięciu

Wygrana 5:0 w Wodzisławiu podziałała na wyobraźnię. Outsider GKS Katowice jeszcze przed pierwszym gwizdkiem skazany został na pożarcie. I faktycznie, Górnik Łęczna zainkasował trzy punkty i to w dość przekonujących rozmiarach. Jednak goście nawet bez dwóch usuniętych zawodników wcale nie ustępowali podopiecznym Bogusława Kaczmarka.
Polonia Warszawa - Wisła Płock 1:4 (0:1) Bramki: Grzegorz Jakosz (73) - Ireneusz Jeleń (29, 75), Mitar Peković (56), Wahan Geworgian (87). Żółte kartki: Piotr Stokowiec, Benjamin Imeh (Polonia), Mitar Peković, Marcin Wasilewski (Wisła). Sędziował: Zdzisław Bakaluk (Warmińsko-Mazurski). Widzów: 3000. Groclin Dyskobolia - Amica Wronki 4:0 (2:0) Bramki: Bartosz Ślusarski (39 głową, 42), Adrian Sikora (77), Marek Sokołowski (82). Żółte kartki: Marek Sokołowski (Groclin), Maris Smirnovs (Amica). Sędziował: Krzysztof Słupik (Tarnów). Widzów: 4000. Lech Poznań - Zagłębie Lubin 2:0 (1:0) Bramki: Maciej Scherfchen (41), Piotr Reiss (51). Żółte kartki: Zbigniew Zakrzewski, Zbigniew Wójcik (Lech), Andrzej Szczypkowski (Zagłębie). Sędziował: Marek Mikołajewski (Płock). Widzów: 9000. Górnik Zabrze - Cracovia Kraków 1:0 (0:0) Bramka: Michał Chałbiński (55). Żółte kartki: Joao Paulo, Felix Filipe (Górnik). Sędziował: Marcin Borski (Warszawa). Widzów: 5000. Legia Warszawa - Odra Wodzisław 0:1 (0:0) Bramka: Jan Woś (55). Żółte kartki: Marcin Malinowski, Piotr Rocki (Odra). Sędziował: Leszek Gawron (Rzeszów). Widzów: 6000. Wisła Kraków - Pogoń Szczecin 1:1 (0:1) Bramki: Tomasz Frankowski (86 głową) - Claudio Milar (26). Żółte kartki: Maciej Żurawski, Marcin Baszczyński, Maciej Stolarczyk (Wisła), Tomasz Parzy, Radek Divecky, Tomasz Kuchar, Claudio Milar, Przemysław Kazimierski (Pogoń). Czerwone kartki: Mauro Cantoro (74 za uderzenie przeciwnika, Wisła), Radek Divecky (74 za drugą żółtą, Pogoń). Sędziował: Tomasz Pacuda (Wrocław). Widzów: 9000. Górnik Łęczna - GKS Katowice 4:2 (0:0) 1. Wisła Kraków 17 43 13-4-0 50-11 2. Groclin 18 34 11-1-6 35-20 3. Legia Warszawa 18 32 9-5-4 24-14 4. Amica Wronki 16 28 8-4-4 21-17 5. Wisła Płock 17 27 8-3-6 26-24 6. Cracovia Kraków 17 25 7-4-6 22-15 7. Polonia Warsz. 18 22 6-4-8 21-36 8. Zagłębie Lubin 17 22 5-7-5 24-26 9. Górnik Łęczna 17 20 6-2-9 23-26 10. Górnik Zabrze 16 20 5-5-6 21-18 11. Pogoń Szczecin 17 19 5-4-8 21-33 12. Odra Wodzisław 17 17 5-2-10 16-25 13. Lech Poznań 16 15 4-3-9 19-30 14. GKS Katowice 17 8 2-2-13 18-46 19 kwietnia: Cracovia - Zagłębie Lubin; 20 kwietnia: Amica Wronki - Odra Wodzisław, Górnik Łęczna - Wisła Kraków (18.30), Lech Poznań - GKS Katowice, Górnik Zabrze - Wisła Płock. Jan Furtok bardzo dobrze rozpracował gospodarzy, w których składzie wyjściowym zabrakło nie w pełni dysponowanego Cezarego Kucharskiego. Rywale zagęścili środek pola, do ataku desygnując tylko szybkiego i rychliwego Dawida Plizgę, od czasu do czasu wspieranego przez Grzegorza Górskiego. Na bokach Artur Andruszczak i Wojciech Krauze skutecznie uprzykrzali życie Sławomirowi Nazarukowi i Sebastianowi Szałachowskiemu, a Paweł Pęczak \"przyczepił się” do Andrzeja Kubicy. Te pociągnięcia katowickiego szkoleniowca sprawiły, że siła ofensywna Górnika została poważnie zneutralizowana i pod bramką Mateusza Sławika nie działo się nic ciekawego. Groźnie było tylko po strzałach z 16 m Remigiusza Jezierskiego i z kąta Kubicy oraz \"główce” Grzegorza Wędzyńskiego. Ten ostatni w 29 min zastąpił Anto Petrovicia, który nabawił się kontuzji. - Najpierw miałem kłopoty z certyfikatem, potem z chorobą, a z Odrą i Katowicami nie mogłem dograć z powodu urazu. Nie wiem, czy wystąpię przeciwko Wiśle, ale może w końcu wszystko będzie dobrze - stwierdził Chorwat. Przed przerwą GKS nie przejawiał ochoty do atakowania i poza uderzeniem piłki głową Plizgi, trudno było odnotować coś interesującego. Po zmianie stron dali wreszcie o sobie znać Nazaruk z Szałachowskim. Sławek dośrodkował z lewej strony, błąd popełnił Sławik i \"Seba” z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Za chwilę drugą żółtą kartkę ujrzał Łukasz Wijas (przed tygodniem strzelił sobie \"swojaka”...) i zrobiło się jeszcze radośniej. Niepotrzebnie. Sygnałem ostrzegawczym była akcja Plizgi, ale kapitalną paradą popisał się Andrzej Bledzewski. W 60 min tuż obok słupka kopnął Andruszczak. Pomimo osłabienia GKS wcale nie ustępował miejscowym, lecz w 70 min z boiska został usunięty kolejny ich piłkarz - Pęczak. Wykorzystał to Szałachowski, który podał na wolne pole do Kubicy, a ten spokojnie objechał bramkarza i strzelił do pustej siatki. Jednak zamiast następnej euforii była... konsternacja. Plizga przebiegł pół boiska z Łukaszem Madejem \"na plecach”, zwiódł trzech obrońców, podał do Grzegorza Kmiecika i tym razem Bledzewski już musiał skapitulować. Trzeciego gola osłabieni katowiczanie stracili po ładnym, precyzyjnym strzale z 18 m Wędzyńskiego. \"Gieksa” była osłabiona, ale nie poddała się. W 86 min tuż przed \"szesnastką” sfaulowany został Plizga i kiedy Górnik celebrował formowanie muru Krzysztof Markowski, nie czekając na gwizdek, wykorzystał gapiostwo. Na szczęście za moment Grzegorz Bronowicki minął trzech defensorów i zza pola karnego zdobył swojego pierwszego gola w ekstraklasie. Mniej powodzenia miał Madej, bo po jego uderzeniu piłka odbiła się od poprzeczki. - Wiedzieliśmy, że z GKS będzie ciężka przeprawa - komentuje Andrzej Kubica. - Chcieliśmy wygrać 1:0, a udało się 4:2, więc jest bardzo dobrze. Rywali trzeba pochwalić za ambicję. GKS na zbyt dużo nam nie pozwolił, ale w środę z Wisłą Kraków będzie innym mecz. Nie jesteśmy na straconej pozycji, musimy tylko zagrać konsekwentniej taktycznie. Górnik Łęczna - GKS Katowice 4:2 (0:0) BRAMKI 1:0 - Sebastian Szałachowski (49), 2:0 - Andrzej Kubica (72), 2:1 - Grzegorz Kmiecik (78), 3:1 - Grzegorz Wędzyński (83), 3:2 - Krzysztof Markowski (87), 4:2 - Grzegorz Bronowicki (88). SKłADY Górnik: Bledzewski - Grzegorz Bronowicki, Jurkowski, Popiela, Siklić - Szałachowski (77 Madej), Nikitović, Petrović (29 Wędzyński), Nazaruk - Jezierski (61 Kucharski) - Kubica. GKS: Sławik - Pęczak, Markowski, Bartnik - Andruszczak, Widuch, Wijas, Czerwiec, Krauze (57 Kmiecik) - Górski - Plizga. Czerwone kartki: Łukasz Wijas (51 min za drugą żółtą), Paweł Pęczak (70 min za drugą żółtą) - obaj GKS Katowice. Żółte kartki: Bartosz Jurkowski, Velijko Nikitović (Górnik) - Paweł Pęczak, Łukasz Wijas (GKS). Sędziował: Tomasz Cwalina (Pomorski ZPN). Widzów: 5500. - W drugiej połowie udało nam się strzelić gola, potem drugiego i... zabrakło konsekwencji w obronie. GKS grając w dziewięciu strzelił nam dwa gole. Nie powinniśmy do tego dopuścić. Ale najważniejsze są trzy punkty, z których jesteśmy bardzo zadowoleni. • Jednak po gładkim zwycięstwie w Katowicach bardzo męczyliście się z Katowicami. - Nic dwa razy się nie zdarza. Nie jest łatwo utrzymać taką formę. Ale z Wisłą możemy sprawić niespodziankę. Wyeliminujemy błędy i powinno być dobrze. • Zostałeś wybrany na najlepszego piłkarza Górnika i w nagrodę otrzymałeś tort. Sam go zjesz? - Podzielę się z kolegami z drużyny. • Razem ze Sławomirem Nazarukiem tym razem nie bardzo mogliście poszaleć na skrzydłach... - Trener GKS znał nasze dobre punkty. Na pewno widział mecz z Odrą i go przeanalizował. • Zdobyłeś gola i zaliczyłeś asystę. Czujesz się bohaterem meczu? - Wszyscy wygraliśmy. • Mocne słowa padły w przerwie ze strony trenera? - Tak. • Zacytuj. - (śmiech) Nie będę, ale były ostre. Dlatego szybko strzeliliśmy bramkę w drugiej połowie. (śmiech) • Dlaczego po golu od razu podbiegłeś do kibiców, a nie na przykład do trenera? - Już wcześniej miałem takie założenie. Kibice zawsze byli ze mną, od kiedy jestem w Górniku Łęczna. Chciałem im za to podziękować. • Dosyć długo trzeba było czekać na twojego gola na boiskach ekstraklasy. W drugiej lidze szło to łatwiej. - Też byłem trochę podłamany nieskutecznością. Teraz gram w obronie i ciężej jest o strzały na bramkę rywali. Chociaż, jak widać, można zrobić to z powodzeniem. • \"Skuter” będzie zazdrościł, że akurat tobie pierwszemu udało się wpisać na listę strzelców? - Na pewno nie. W drugiej lidze to jemu udała się ta sztuka szybciej, a teraz mnie. Kiedy brat Piotrek wróci po kontuzji, to jeszcze nieraz zdobędzie gola. • Dziwnie wyglądało spotkanie z Katowicami... - Zagraliśmy bardzo nerwowo. Chcieliśmy szybko zdobyć gola, aby \"ułożyć” sobie mecz. Spodziewaliśmy się trudnego przeciwnika, ale udało się wygrać. • Jednak to, że GKS bez dwóch piłkarzy potrafił wbić wam dwa gole, nie przynosi chluby. - No nie. Popełniliśmy proste błędy, które nie powinny się zdarzyć. Przeanalizujemy je i wyciągniemy wnioski. • Przy stracie gola z rzutu wolnego, sędzia rzeczywiście nie pokazał na gwizdek, pozwalając grać bez sygnału? - Nie wiem, bo byłem odwrócony plecami do arbitra i ustawiałem mur. To był przedziwny gol, dlatego uważam, że tylko jeden gol dla gości był normalny. • Katowiczanie mieli dużo pretensji do sędziego za dwie czerwone kartki. - Uważam, że już w pierwszej połowie arbiter powinien sięgać po kartki i karać nimi GKS. Więc niech nie narzekają. • Katowice to najsłabszy zespół w ekstraklasie, zasługujący na degradację? - Tak, zdecydowanie. Mają młody zespół, więc będą wszędzie walczyli, pokazywali charakter. Ale piłkarsko to nie jest \"wielka drużyna”. - Graliśmy to, co potrafimy. Broniliśmy się skutecznie do momentu, kiedy sędzia zdecydował, że trzeba dwóch zawodników usunąć. Grając w dziewięciu strzeliliśmy dwie bramki, tak więc Górnik Łęczna nie ma za bardzo z czego się cieszyć. Ograł w jedenastu dziewięcioosobowy zespół. Uważam, że te kartki były nam pokazane na wyrost, pochopne i krzywdzące. I zdecydowały, że ten mecz tak się potoczył. • Trener Jan Furtok irytował się, kiedy przed meczem padały stwierdzenia, że jest on dla Katowic ostatnią szansą. - Dla nas każdy mecz jest ostatnią szansą. Jednak aż tak bardzo w ten sposób nie podchodzimy do tego, bo w GKS występują młodzi chłopcy i taka presja wiąże im nogi. Oni mają sobie spokojnie grać, choć jesteśmy na straconej pozycji. Chodzi o to, aby z każdego meczu wyciągali naukę i to będzie procentowało w przyszłości. Jest im przykro, bo po takim meczu czują się skrzywdzeni. W szatni po prostu płakali. I nie dziwię im się. • Pogodził się już pan degradacją? - Nie, ale nasza sytuacja była wiadoma od początku. • Gdyby nie decyzje sędziego, to nie przegralibyście w Łęcznej? - Przynajmniej zremisowalibyśmy. • Na wiosnę Katowice nie zdobyły nawet punktu... - Punktów musimy szukać w każdym spotkaniu. Wisła Kraków i Groclin były wyraźnie lepsze od nas i zasłużenie wygrały. Jednak Polonii sprezentowaliśmy zwycięstwo, strzelając gola samobójczego. W Łęcznej w jedenastkę też nie bylibyśmy gorszym zespołem. Skutecznie uprzykrzał życie Andrzejowi Kubicy. Jednak w 62 min ujrzał pierwszą żółtą kartkę, a 8 minut potem drugą, za faul na Sławomirze Nazaruku. - Biegliśmy ze Sławkiem Nazarukiem bok w bok i razem się przepychaliśmy - tłumaczy Paweł Pęczak. - To nie był faul na żółtą kartkę. • Sytuacja miała miejsce jeszcze na połowie Górnika. Może trzeba było zrezygnować? - Z reguły nigdy nie odpuszczam na boisku. Według mnie i kolegów z drużyny to nie kwalifikowało się aż na taką karę. • Górnik wygrał zasłużenie? Nie. Gdybym tylko nie został wyrzucony z boiska, to inaczej by to wyglądało. Na pewno nie zdobyłby tak łatwo goli. • Pana pojedynki z Andrzejem Kubicą były ozdobą meczu. - Cieszy mnie taka opinia. Miałem przydzielone indywidualne krycie i mam nadzieję, że wywiązywałem się z tego poprawnie. Oczywiście do czasu. Po czerwonej kartce osłabiłem zespół. Graliśmy przyzwoicie i myślę, że nawet w dziesięciu poradzilibyśmy sobie z Łęczną. • Jest pan o pół głowy niższy od Andrzeja Kubicy. Jak się walczy z takim zawodnikiem? - Andrzej jest bardzo silnym zawodnikiem i miałem z nim bardzo duże problemy. Ale jakoś sobie radziłem, bo dopóki grałem, bramki nie strzelił. • Lech wygrał z Zagłębiem i straciliście dystans. - Niestety. Ale teraz jedziemy do Poznania zagrać o wszystko. Nie mamy nic do stracenia, trzeba zakasać rękawy. Szkoda tylko, że szczeście nie jest po naszej stronie. Wychowanek Jana Furtoka. W listopadzie skończy dopiero 20 lat. Bardzo zdolny, jeden z najlepszych piłkarzy w drużynie gości (o ile nie najlepszy), współautor obu goli, filigranowy. Jednak jako najmłodszy w zespole musiał taszczyć z szatni do autobusu worek z piłkami, większy od siebie. • Graliście ambitnie, ale zdobyć to punktów nie pozwoliło. - Nic nam to nie dało, niestety, nikt nam nie pomaga. • Na przykład sędzia? - Lepiej nic nie mówić, aby później nie było konsekwencji. Jednak grać w dziewiątkę, to jest już przesada. • Mimo to zdobyliście dwa gole. - Gdyby nas było dziesięciu, to jeszcze byłaby szansa nawet na korzystny dla nas remis. Bez dwóch zawodników taktycznie nie mieliśmy już takich możliwości. • Rundę wiosenną traktujesz jak promocję swojej osoby? - Nie, traktuję ją jako próbę utrzymania klubu. Każdy z nas chce Katowic w pierwszej lidze. • To realne? - Tak. • Jeśli tak dalej będziesz grał, to w czerwcu będziesz mógł przebierać w ofertach. - Pożyjemy, zobaczymy. • Górnik Łęczna? - Nie było takiej oferty. A gdyby była to i tak bym jej nie przyjął. Z GKS mam kontrakt do 2008 roku i chcę go wypełnić. • Nawet w drugiej lidze? - Przecież po roku może być awans. ŁKS Łódź - MKS Mława 0:0 • Jagiellonia Białystok - Górnik Polkowice 2:0 (0:0). Bramki: Jacek Chańko (46), Robert Speichler (90 karny) • Szczakowianka Jaworzno - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:2 (0:1). Bramki: Robert Chudy (84) - Jarosław Bujok (43 głową), Adam Kompała (61) • Korona Kolporter Kielce - RKS Radomsko 3:1 (1:1). Bramki: Grzegorz Bonin (29), Dariusz Kozubek (46), Adam Czerkas (89), dla RKS - Radosław Kowalczyk (1) • Kujawiak Włocławek - Zagłębie Sosnowiec 0:2 (0:1). Bramki: Wojciech Małocha (13), Mariusz Ujek (82) • Ruch Chorzów - Widzew Łódź 1:3 (1:1). Bramki: Rafał Wawrzyńczok (8) - Rafał Pawlak (25 głową, 68), Damian Świerblewski (80). Czerwone kartki: Michał Smarzyński (55 za faul), Mariusz Śrutwa (58 za dyskusje z sędzią; obaj Ruch), Świerblewski (86 za drugą żółtą, Widzew) • GKS Bełchatów - KSZO Ostrowiec 0:0 • Arka Gdynia - Piast Gliwice 2:0 (1:0). Bramki: Krzysztof Sobieraj (25), Dariusz Patalan (78) • Radomiak Radom - Świt Nowy Dwór Mazowiecki 0:2 (0:1). Bramki: Marcin Konopka (10), Piotr Bajera (60). 1. GKS Bełchatów 21 47 39-19 2. Korona Kielce 21 42 35-25 3. Arka Gdynia 21 41 32-16 4. Widzew Łódź 21 36 26-19 5. Podbeskidzie 21 35 22-22 6. Kujawiak 21 34 27-20 7. Jagiellonia 21 32 31-20 8. Zagłębie 21 29 29-32 9. KSZO Ostrowiec 21 28 26-26 10. Świt Nowy Dwór 21 28 17-14 11. ŁKS Łódź 21 27 32-25 12. Szczakowianka 21 27 29-21 13. Ruch Chorzów 21 25 22-30 14. Górnik Polkowice 21 24 17-30 15. Piast Gliwice 21 19 15-28 16. MKS Mława 21 18 18-28 17. Radomiak 21 13 14-32 18. RKS Radomsko 21 11 23-49 19-20 kwietnia: Górnik Polkowice - ŁKS Łódź, MKS Mława - Kujawiak Włocławek, Zagłębie Sosnowiec - Arka Gdynia, Piast Gliwice - Korona Kielce, RKS Radomsko - GKS Bełchatów, KSZO Ostrowiec - Szczakowianka Jaworzno, Podbeskidzie Bielsko-Biała - Radomiak Radom, Świt Nowy Dwór Mazowiecki - Ruch Chorzów, Widzew Łódź - Jagiellonia Białystok.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama