Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Piłkarska III liga

• Lewart Lubartów – Hetman Zamość 3:1 (Szczawiński 1, Pisarczyk 10, Mitura 65 – Iwanicki 55) • Wisła II Kraków – Motor Lublin 0:1 (Zajączkowski 9) • Pogoń Leżajsk – Górnik Wieliczka 1:1 (Kowalczyk 10 – Skiba 55) • Pogoń Staszów – Sandecja Nowy Sącz 0:2 (Kandyfer 7, Florian 83) • Stal Rzeszów – Tłoki Gorzyce 0:0 • Stal Stalowa Wola – Polonia Przemyśl 1:0 (Ożóg 58 z karnego) • Heko Czermno – Hutnik Kraków 2:1 (Kanarski 43, Matuszczyk 84 - Jasiak 69) • Kmita Zabierzów – Wierna Małogoszcz 2:0 (Bagnicki 58, P. Gawęcki 89) 1. Heko 19 40 34-22 2. Motor 19 37 29-12 3. Tłoki 18 34 30-15 4. Stal Rz. 19 33 28-22 5. Górnik 19 31 27-17 6. Kmita 19 30 30-24 7. Hetman 19 26 21-30 8. Hutnik 18 24 23-15 9. Pogoń L. 19 23 22-17 10. Wierna 18 23 24-28 11. Wisła II 19 21 20-23 12. Sandecja 18 18 17-26 13. Lewart 18 18 16-25 14. Pogoń St. 19 18 13-30 15. Stal St.W. 18 17 13-22 16. Polonia 19 14 9-28 20 kwietnia (środa): Motor Lublin – Kmita Zabierzów • Hetman Zamość – Pogoń Leżajsk • Górnik Wieliczka – Lewart Lubartów • Polonia Przemyśl – Hutnik Kraków • Tłoki Gorzyce – Wierna Małogoszcz • Sandecja Nowy Sącz – Heko Czermno • Pogoń Staszów – Stal Stalowa Wola • Wisła II Kraków – Stal Rzeszów. BRAMKI 1:0 - Szczawiński 1 min, 2:0 - Pisarczyk 10 min, 2:1 - Iwanicki 55 min, 3:1 - Mitura 65 min. Lewart: Karnas - Mitura, Bednaruk, Nowak - Palica (67 Brzozowski), Kaciczak (67 Onofryjuk), Szczawiński, Kaczmarski, Chrupałła (77 Bordzoł) - Klepacz, Pisarczyk (72 Serwin). SKŁADY Hetman: Tytoń - Walewski (36 Lipiec), Karpowicz, Wachowicz, Chałas - Pliżga, Szczyrba (63 Kita), Sawic (86 Waga), Szepeta - Iwanicki (70 Gałka), Albingier. Żółte kartki: Nowak, Kaciczak, Klepacz, Brzozowski (L) - Walewski, Wachowicz, Szepeta (H). Sędziował: Dariusz Gejsztorewicz (Suwałki). Widzów: 1000. Po serii dwóch przegranych po 0:1 piłkarze Lewartu wreszcie cieszyli się z trzech punktów. W derbach regionu pokonali na swoim boisku zamojskiego Hetmana 3:1. Dwie, z trzech, bramek lubartowianie zdobyli po stałych fragmentach gry. Jeszcze kibice Lewartu nie zdążyli wygodnie rozsiąść się na trybunach, a już mieli powody do powstania i radości po bramce strzelonej przez gospodarzy. Pierwsza akcja miejscowych, przeprowadzona prawą stroną boiska przez Armada Palicę, zakończyła się dośrodkowaniem na pole karne. Najpierw z tak adresowanej piłki uderzył Grzegorz Klepacz, ale jego strzał został zablokowany, jednak dobitka Rafała Szczawińskiego zatrzepotała już w siatce bramki Hetmana. Grający z determinacją o zwycięstwo lubartowianie poszli za ciosem i po 10 minutach było już 2:0. Tym razem podającym z rzutu rożnego był Szczawiński, a główką popisał się Marcin Pisarczyk. Uspokojeni szybkim prowadzeniem gospodarze oddali inicjatywę zamościanom. Ci zaś dość nieudolnie usiłowali zmienić niekorzystny dla siebie rezultat. Dwukrotnie umiejętności Mateusza Karnasa sprawdzał Tomasz Albingier. Najlepszą okazję miał jednak w 29 minucie, kiedy to jego strzał z rzutu wolnego (kilka centymetrów przed linią pola karnego), podyktowanego za przewrócenie Pawła Sawica, trafił w mur piłkarzy Lewartu. Dobitka Mariusza Pliżgi została zablokowana. W 36 minucie sędzia spotkania zmuszony został do przerwania meczu. Powodem było wbiegnięcie na płytę boiska kibiców Lewartu, uciekających przed kibicami Hetmana. Na szczęście, eskortowani przez bardzo skromną liczbę ochroniarzy zamojscy kibice, opuścili stadion. W tej sytuacji w zupełnie innym świetle jawi się puszczana na początku meczu ulubiona przez zmarłego papieża Jana Pawła II: \"Barka” i minuta ciszy w Jego intencji. Po zmianie stron do ataku przystąpili goście i zdobyli kontaktowego gola. Palicę w polu karnym \"zgubił” Jacek Iwanicki i strzałem w długi róg pokonał Karnasa. Odpowiedź gospodarzy przyszła po kolejnym stałym fragmencie gry - rzucie wolnym, wykonywanym przez Szczawińskiego. Gapiostwo zamojskich obrońców i bramkarza Przemysława Tytonia wykorzystał Tomasz Mitura (uderzenie z główki ze środka pola karnego). Jarosław Czępiński BRAMKA 0:1 – Zajączkowski 9 min. SKŁADY Wisła II: Juszczyk – Szymonik, Jacek, Kokoszka, Magiera – Husejko (58 Waksmundzki), Gajek (63 Pławiak), Kwiek, Borowczyk (76 Zontek) – Iheanacho, Omeonu (58 Smółka). Motor: Rachowski – Kubiak, Chmura, Jaroszyński, Żmuda – Syroka, Ławecki, Wójcik, Zajączkowski – Popławski (69 Prędota), Szymanek (86 Maziarz). Żółte kartki: Kokoszka, Jacek, Kwiek, Iheanacho, Omeonu (W) – Popławski, Rachowski (M). Sędziował: Piotr Szczerba z Katowic. Widzów: 600 (w tym 300 z Lublina). Piłkarze Motoru konsekwentnie dążą do II ligi, a w sobotę pokonali kolejną przeszkodę – rezerwy krakowskiej Wisły. Lublinianie mogli czuć się na boisku rywala jak u siebie, ponieważ na trybunach zasiadło ponad trzystu kibiców Motoru, czyli połowa wszystkich widzów. Drużyna trenera Jerzego Krawczyka nie zawiodła oczekiwań, chociaż nie zagrała tak efektownie, jak tydzień temu ze Stalą Rzeszów. Wszystko co najlepsze w sobotnim meczu zdarzyło się w 9 min. Paweł Zajączkowski zdobył wtedy urodziwego gola bezpośrednio z rzutu wolnego. Uderzył z 25 m i tak zakręcił piłką, że ta minęła mur i wpadła w lewe okienko bramki. Podobnie próbował odpowiedzieć Marcin Borowczyk w 22 min, ale skończyło się na rzucie rożnym. W 31 min nieźle zapowiadała się akcja Grzegorza Szymanka, który dobiegł do pola karnego i mimo asysty dwóch rywali dograł piłkę wzdłuż bramki na 6 metr, ale tam nie dosięgnął jej Marcin Popławski. Pierwszym mocniejszym akcentem żywszej drugiej połowy była kontrowersyjna sytuacja w 54 min. Robert Chmura przewrócił Iheanacho w polu karnym. Na szczęście dla Motoru, sędzia nie dopatrzył się faulu i skończyło się tylko na strachu, chociaż gospodarze mocno protestowali. Lublinianie najlepszą z nielicznych szans zmarnowali w 61 min. Lewą stroną pomknął Zajączkowski i z kąta mocno strzelił. Juszczykowi piłka wypadła z rąk, ale za chwilę naprawił błąd, zatrzymując futbolówkę po dobitce Popławskiego. W 70 min już nie na raty, ale pewnie, bramkarz Wisły złapał piłkę po kolejnym uderzeniu Zajączkowskiego. W 80 min powinien znowu się wysilić, jednak Prędota z kilkunastu metrów posłał futbolówkę ponad bramką. Wiślackie okazje były mniej klarowne – w 62 min Paweł Smółka główkował wprost w ręce Bartosza Rachowskiego, który bardziej wykazał się w 86 min, wyjaśniając sprawę podczas zamieszania pod swoją bramką. W 76 min niecelnie z woleja, obok prawego słupka, strzelił Iheanacho. Lublinianie opuszczali stadion zadowoleni, a miejscowi obserwatorzy trochę krytycznie ocenili postawę Motoru, uważając, że po wiceliderze można było oczekiwać więcej. Jedna z krakowskich gazet napisała: „Szkoleniowiec pierwszej Wisły Werner Liczka, który oglądał mecz, wiele z niego raczej nie zapamięta. Zobaczył walczącą wiślacką młodzież, a w Motorze jedną wyróżniającą się postać – Pawła Zajączkowskiego”. Dodajmy, że w składzie Motoru zabrakło Michała Maciejewskiego, który na jednym z treningów doznał kontuzji uda. W Krakowie był, jednak szkoleniowcy postanowili oszczędzać zdrowie swojego zawodnika. Na szczęście uraz nie jest poważny, dlatego za kilka dni piłkarz powinien być do dyspozycji trenera Krawczyka.(tor) Rozmowa z Pawłem Zajączkowskim piłkarzem lubelskiego Motoru Paweł Zajączkowski imponuje skutecznością, zwłaszcza na początku rundy rewanżowej. Jesienią zdobył dla Motoru 5 goli, a w czterech wiosennych meczach już trzykrotnie wpisał się na listę strzelców i w tej chwili ma najwięcej trafień w lubelskiej ekipie. • Czujesz się liderem lubelskiej drużyny? – Absolutnie nie. Cieszę się ze zdobytych goli, jednak gra cały zespół. Dzisiaj mnie dopisuje szczęście, ale za kilka tygodni do siatki mogą trafiać koledzy. • Twoje bramki to wynik tylko szczęścia? – Na razie piłka mnie szuka, a ja staram się to wykorzystać, z pożytkiem dla zespołu. Owocuje też praca na treningach. • Jesteś etatowym wykonawcą stałych fragmentów gry. Na zajęciach regularnie lokujesz piłkę w okienku bramki? – Czasami. W Krakowie nie mogłem dokładnie śledzić lotu piłki, ponieważ widoczność częściowo ograniczał mur. Ominąłem przeszkodę, a koledzy powiedzieli, że wpadło idealnie. • Werner Liczka, trener pierwszego zespołu Wisły, powiedział, że byłeś jedynym wyróżniającym się zawodnikiem... – Miło słyszeć takie słowa. Myślę, że na lepiej przygotowanym boisku wszyscy zaprezentowalibyśmy wyższą formę. Wysoka trawa i nierówności sprawiły, że nie mogliśmy pograć tak, jak lubimy, z wymianą podań dołem. • Każdy mecz przybliża was do celu, czyli do drugiej ligi... – Przed nami dwa spotkania na własnym boisku i jest okazja do ataku na pozycję lidera, ewentualnie umocnienia się na nim. Nie dopuszczamy do siebie myśli o stracie punktów, a rywale mogą się potknąć. • Powracając do twojej gry. Wszystkich mile zaskakujesz bardzo dobrą dyspozycją. Nie tylko zdobywasz gole, ale jesteś także motorem napędowym wielu akcji... – Kiedy przyszedłem do Motoru, to prawdę powiedziawszy nie doceniłem trzeciej ligi. Wcześniej występowałem w innym klubie, w drugiej lidze, otarłem się też o ekstraklasę. To było inne granie, ale nie łatwiejsze. Może dlatego dłużej dostosowywałem się do nowych warunków. Teraz wiem, że jak się nie nabiegam, to mało osiągnę. Staram się solidnie pracować, wykonuję wszystkie polecenia trenera i jestem zadowolony z efektów. Wygrywamy, odrabiamy straty i to jest najważniejsze. Rozmawiał Artur Toruń

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama