Wykorzystali swoją szansę
PIŁKA RĘCZNA • Trener Bogdan Kowalczyk otrzymał propozycję przedłużenia współpracy
- 05.05.2005 19:56
Na kolejkę przed zakończeniem rozgrywek o mistrzostwo I ligi w piłce ręcznej, tytuł zapewniła sobie Wisła-Azoty. Beniaminek z Puław w decydującym o awansie starciu uporał się z wiceliderem tabeli KSSPR Końskie. Jutrzejsza potyczka z ASPR Zawadzkie nie będzie miała już praktycznie żadnego znaczenia dla układu tabeli, a włodarze Wisły-Puławy mogą powoli rozpocząć budowanie ekipy na ekstraklasę.
Nic więc dziwnego, że w ostatniej serii gier kilku zawodników zechce pokazać się szkoleniowcowi drużyny. Bogdan Kowalczyk nie dopuszcza bowiem myśli o tym,
że jego podopieczni mogliby oddać ostatnie spotkanie bez walki.
Inna sprawa, że nie wiadomo, czy w nowym sezonie na ławce trenerskiej zasiądzie trener Kowalczyk, któremu umowa z klubem kończy się na przełomie maja i czerwca. - Mam jedną zasadę. O kontrakcie nie rozmawiam w trakcie sezonu - ucina krótko szkoleniowiec Wisły-Azotów. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, trener dostał od zarządu klubu propozycję przedłużenia umowy. Ostateczną jednak decyzję podejmie sam, po zakończeniu rozgrywek. - Wiem, że trenerowi Kowalczykowi podoba się w Puławach. Kilkakrotnie dał nam do zrozumienia, że chce tu pracować, jednak liczymy się z tym, że w momencie pojawienia się oferty pracy z zagranicy, czy też któregoś z czołowych klubów ekstraklasy może odjeść - zaznacza Jerzy Witaszek, prezes Wisły-Azotów.
Nie jest to jedyne \"zmartwienie” sternika klubu, którego teraz czeka ciężka praca: budowanie zespołu. Komplet widzów, który zasiadł na trybunach i obserwował sobotnie starcie Wisły-Azotów, a później euforycznie fetował awans, teraz nie wyobraża sobie identycznych losów drużyny, jak przed dziesięcioma laty. Wówczas prowadzony przez Jerzego Witaszka zespół w krajowej elicie przebywał tylko sezon. Czy teraz możemy spodziewać się innego scenariusza? - Potrzebowaliśmy czasu i spokoju - nie ukrywa prezes J. Witaszek. - Wszyscy w klubie jesteśmy profesjonalistami i wiemy, co to jest sport przez wielkie \"S”. Włożyliśmy sporo pracy w stworzenie drużyny, która powalczy o awans. Nadarzyła się okazja, więc teraz należało ją wykorzystać - przyznaje prezes.
Pewności puławskiej ekipie dodaje fakt, że Wisła-Azoty od dłuższego czasu konsekwentnie buduje zaplecze kadrowe. Aktualnie szczypiorniaka trenuje młodzież w jedenastu grupach, z czego aż siedem rywalizuje w rozgrywkach ligowych. Juniorzy awansowali do
II ligi. - Zdajemy sobie sprawę,
że klasowej drużyny nie da się zbudować w miesiąc czy dwa. Zespół będzie wzmacniany systematycznie, tak aby za kilka sezonów nasza młodzież z powodzeniem rywalizowała w seniorskiej piłce ręcznej na najwyższym krajowym szczeblu - nie ukrywa aspiracji prezes beniaminka.
(map)
Szczegółowe podsumowanie ligowego sezonu za tydzień
Reklama













Komentarze