Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

IDEA EKSTRAKLASA • Pierwsza porażka Górnika w rundzie wiosennej. Gol Pawła Bugały

W dziesiątym meczu rundy wiosennej Górnik stracił miano niepokonanego. Lech z Pawłem Bugałą w składzie zwyciężył przekonująco 3:0. A „Buła” przypomniał się łęczyńskim fanom strzeleniem gola, już dla „Kolejorza”.
Lech w środę przegrał w Pucharze Polski z Legią i to w dramatycznych okolicznościach. Jednak zmęczenie nie okazało się piętą achillesową gospodarzy, którzy do początku nadawali ton wydarzeniom na boisku. – Górnik jest zespołem będącym w naszym zasięgu. Co prawda znajdującym się na fali, ale mu potrafimy grać w piłkę. Paweł Bugała? To spokojny człowiek, który wcale nie jest żądny rewanżu – zapowiadał przed pierwszym gwizdkiem Czesław Michniewicz, szkoleniowiec „Kolejorza”. W sobotę roli głównej wystąpił Piotr Reiss, bezlitośnie wykorzystujący błędy łęcznian i strzelający piękne bramki. Po raz pierwszy uczynił to już po kwadransie. Wiadro pomyj wylano na głowę Jarosława Popieli, który w porę nie wybił piłki, tracąc ją w efekcie. I za chwilę „Reksio” kopnął technicznie zza pola karnego, po słupku do siatki. Jednak nie doszło by do tego, gdyby nieco wcześniej Anto Petrović nie zdecydował się na podanie do tyłu do Popieli, który na karku miał już dwóch rywali. Modelowe „wsadzenie na konia”... Poznańska lokomotywa wciąż parła do przodu. Próbkę umiejętności zademonstrował Marcin Wachowicz, który najpierw strzelił z rzutu wolnego w boczną siatkę, a później był jeszcze bliższy celu, przymierzając w poprzeczkę. Ripostą Górnika była dynamiczna i odważna akcja najaktywniejszego Grzegorza Bronowickiego, występującego tym razem na prawej pomocy, zakończona uderzeniem obok słupka. Tuż przed przerwą Lech podwyższył prowadzenie. Rafał Lasocki zagrał piłkę w poprzek pola karnego i niepilnowany z lewej strony Reiss, znowu miał czas, aby dokładnie przymierzyć w długi róg. Atut Górnika – kontry, został definitywnie wytrącony z dłoni. Rezultat ustalono w 59 min, kiedy Zbigniew Zakrzewski podał do Bugały, który prawą nogą kopnął piłkę między nogami Bartosza Jurkowskiego. Wcześniej w meczach wyjazdowych „zielono-czarni” stracili tylko jednego gola. W Poznaniu aż trzy. Po zmianie stron Górnik miał więcej z gry, ale szukanie długimi piłkami Andrzeja Kubicy było zbyt czytelne dla miejscowej obrony. Groźnie pod bramką Waldemara Piątka znowu zrobiło się za sprawą Bronowickiego, gdy Zakrzewski o mały włos nie skierował piłki do swojej bramki oraz po strzale Sławomira Nazaruka. Jednak najlepszą okazję miał Sebastian Szałachowski, który spudłował w sytuacji sam na sam. (ogor)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama