O wielkim szczęściu w nieszczęściu może mówić rowerzysta z podlubelskiego Piotrkowa, który wybrał się na przejażdżkę z krzesłem. Przewrócił się i metalowa noga mebla przebiła mu głowę. Rowerzysta przeżył.
Grzegorz Praczyk
27.06.2005 22:10
- W ciągu moich 20 lat pracy w zawodzie nie spotkałem się z podobnym przypadkiem. To absolutny cud - mówi dyrektor szpitala w Bychawie, Piotr Wojtaś. W niedzielę około godz. 7.30 bychawskie pogotowie ratunkowe dostało wezwanie do mężczyzny leżącego przy drodze w miejscowości Piotrków II. - Na miejsce natychmiast pojechała karetka. Okazało się, że leżący na ziemi człowiek ma głowę przebitą nogą od krzesła - opowiada Wojtaś. Policjantom udało się ustalić, że 54-letni mężczyzna jechał rowerem i wiózł metalowy mebel. Nagle przewrócił się tak nieszczęśliwie, że noga od krzesła wbiła mu się w jamę ustną, przebiła mózg i przeszła na wylot. - Ściągnęliśmy na miejsce strażaków. Odpiłowali oni nogę od reszty krzesła i śmigłowiec zabrał rannego do lubelskiego szpitala. Mężczyzna nie mógł mówić, ale cały czas był przytomny - opowiada Wojtaś. 54-latek najprawdopodobniej przed jazdą rowerem pił - lekarze wyczuli od niego zapach alkoholu. Ranny trafił do szpitala przy al. Kraśnickiej w Lublinie, gdzie przeszedł wyjątkowo skomplikowaną operację. Lekarze usunęli 11-milimetrowej średnicy pręt z jego głowy. - Pacjent żyje, jego stan jest ciężki - usłyszeliśmy wczoraj w szpitalu. Na razie nie wiadomo, czy 54-latek, jeśli wyzdrowieje, będzie mógł funkcjonować normalnie. Na razie nie ma z nim kontaktu, bo po operacji utrzymywany jest w stanie śpiączki.
Komentarze