Sebastian Szałachowski, wychowanek Motoru Lublin, ostatnio występujący w Górniku Łęczna, od nowego sezonu będzie występował w barwach warszawskiej Legii. W meczach kontrolnych nowej drużyny nie mógł w pełni pokazać swoich możliwości, bowiem na drodze stawały kontuzje. Doskonałą okazję \"Szałka” miał w meczu przeciwko Bayerowi Leverkusen, jednak wstąpił w nim nieco ponad pół godziny i... opuścił boisko z rozbitą głową. - To był czysty przypadek. Obaj z rywalem wyskoczyliśmy do piłki, poczułem ból i padłem ma murawę. Na szczęście szybka pomoc lekarska pozwoliła zatamować krwotok. Skończyło się na czterech szwach - mówi piłkarz.
• Na zgrupowaniu w Austrii również odwiedziłeś gabinet lekarski.
- Dała o sobie znać pachwina. Kontuzja okazała się na tyle poważna, że nie mogłem zagrać w meczach kontrolnych. To jakiś pech i mam nadzieję, że limit już wyczerpałem.
• Trener Jacek Zieliński od początku mówił, że jesteś pewniakiem w składzie. Taka deklaracja może różnie wpłynąć na postawę piłkarza.
- Legia ma bardzo wyrównaną kadrę. Na każdą pozycję jest po dwóch dobrych piłkarzy. Przychodząc na Łazienkowską od początku chciałem grać w wyjściowej jedenastce. Nie da się ukryć, że słowa szkoleniowca działają na mnie tylko pozytywnie.
• Zostałeś bardzo ciepło przyjęty przez kibiców.
- Cieszę się, że udało mi się zaskarbić ich sympatię. Wiedząc, że mam wsparcie ze strony fanów będzie mi się grało lepiej. A atmosfera na Legii jest naprawdę fantastyczna.
• W trakcie przygotowań do sztabu szkoleniowego Legii dołączyła... pani psycholog.
- Mieliśmy z nią dwa spotkania, jeszcze w trakcie zgrupowania w Austrii. Seanse trwały po godzinie i jest to naprawdę fajna sprawa. Na pewno takie zajęcia nam nie zaszkodzą, a może niektórym chłopakom pozwolą uwierzyć, że jesteśmy w stanie zdobyć mistrza Polski.
• Wybrałeś już mieszkanie w Warszawie?
- Pod koniec tygodnia mamy z żoną je dopiero oglądać. Położone jest na strzeżonym osiedlu. Ma trzy pokoje i styl nowego budownictwa.
• Wolny czas najczęściej spędzasz z Marcinem Chmiestem.
- I z Marcinem Klattem. W trójkę dzielimy pokój w hotelu na Agrykoli. Faktycznie trzymamy się razem. To super koledzy!
• Jesteś jednym z nielicznych zawodników, którzy ograli na PlayStation Marcina Smolińskiego.
- I to dwa razy (śmiech). W wolnych chwilach grywamy, a w drużynie miłośników tej formy relaksu nie brakuje. Marcin jest zaliczany do ścisłej czołówki, więc tym bardziej się cieszę.
• Do rozpoczęcia rozgrywek pozostało niewiele czasu, jednak przed wami jeszcze sporo pracy. Jak wyglądają treningi Jacka Zielińskiego w porównaniu do zajęć trenera Bogusława Kaczmarka?
- Nie chcę się wypowiadać na ten temat, a już na pewno porównywać. Obaj trenerzy są wybitnymi fachowcami, a prowadzone przez nich zajęcia stoją na najwyższym poziomie.
• W przerwie letniej przeszedłeś do Legii, a odwrotny kierunek obrał Tomasz Sokołowski I.
- Mam nadzieję, że to początek owocnej współpracy pomiędzy Górnikiem, a Legią. Takie ruchy transferowe mogą wyjść na korzyść nie tylko klubom, ale i samym piłkarzom. Na pewno pojawienie się Tomka w Górniku wzmocni zespół.
• Już w drugiej kolejce czeka cię powrót do Łęcznej.
- Ten mecz będzie miał wiele smaczków. Do niego będę przygotowywał się szczególnie i zechcę zagrać na najwyższych obrotach. Oby tylko zdrowie dopisało.
• Na pewno na bieżąco będziemy \"pilotowali” stan twojego zdrowia, tylko odbieraj telefony, bo poszła fama, że \"obrosłeś w piórka”.
- Nic z tych rzeczy! Po prostu mam problemy z telefonem. Niebawem zmieniam aparat i czekam na kontakt.
Rozmawiał Marcin Prażmowski
Komentarze