Amerykanin Lance Armstrong (Dicovery Channel) wygrał po raz siódmy kolarski Tour de France, przyjeżdżając w peletonie na metę ostatniego, 21. etapu na Champs Elysees w Paryżu. Niedzielny etap „przyjaźni” z Corbeil-Essonnes do Paryża (144,5 km), wygrał Kazach Aleksander Winokurow (T-Mobile), awansując dzięki temu na piąte miejsce w końcowej klasyfikacji generalnej.
Losy wyścigu ostatecznie rozstrzygnęły się podczas sobotniej jazdy na czas w Saint Etienne, na przedostatnim etapie tegorocznego Tour de France.
Na pagórkowatej trasie długości 55,5 km Armstrong wyprzedził dwóch kolarzy ekipy T-Mobile – o 23 sekundy Niemca Jana Ullricha oraz o 1.16 Kazacha Aleksandra Winokurowa.
Amerykanin odniósł dopiero pierwsze zwycięstwo indywidualne nie tylko w tym wyścigu, ale i w sezonie 2005 (nie licząc triumfu jego ekipy w czasówce drużynowej na początku Tour de France). Bardzo dobrze wypadł w sobotę Włoch Ivan Basso, który jeszcze do niedawna ponosił duże straty w jeździe na czas. Na pierwszym punkcie pomiaru czasu (17 km) był najszybszy, a na mecie uzyskał piąty wynik i stosunkowo łatwo obronił pozycję wicelidera wyścigu.
Dramat przeżywał natomiast trzeci w klasyfikacji generalnej Duńczyk Michael Rasmussen. Przewrócił się już na początku próby, kilka razy zatrzymywał się z powodu problemów technicznych, zmienił rower, a na koniec upadł po raz drugi. Kosztowało go to prawie 8 minut straty do Armstronga i miejsce na trzecim stopniu podium w Paryżu. W niedzielę stanie na nim Ullrich.
Teksańczyk odniósł 22. zwycięstwo etapowe w Tour de France i tego bilansu raczej już nie poprawi (daleko mu do rekordu Belga Eddy’ego Merckxa – 34 wygrane), gdyż już wcześniej zapowiadał, że w ostatnim dniu wyścigu, zakończy karierę.
Reklama













Komentarze