Górnik skarcił faworyta
Kibice lubelskiego Motoru liczyli na udaną inaugurację trzecioligowego sezonu. Tymczasem, drużyna, powszechnie uznawana za głównego kandydata do awansu do II ligi, przegrała w Wieliczce z tamtejszym Górnikiem 0:1.
- 07.08.2005 22:45
Faworytem meczu byli lublinianie, którzy dokonali spektakularnego, jak na trzecioligowe realia, wzmocnienia środkowej linii. Paweł Bugała i Piotr Soczewka, to przecież zawodnicy z I-ligową przeszłością. Właśnie pomoc ma być postrachem całej ligi i siłą napędową drużyny prowadzonej przez trenera Jerzego Krawczyka. Może tak się stanie, ale dopiero od kolejnego meczu. W minioną sobotę Górnik Wieliczka okazał się wymagającym przeciwnikiem, także w środkowej strefie boiska i udokumentował to golem. Gospodarze nie mieli dużo klarownych sytuacji. Wystarczyła jedna składna akcja i kapitalny strzał Konrada Cebuli, aby Górnik zainkasował komplet punktów i popsuł humory piłkarzom Motoru, którzy mimo wszystko są faworytem III-ligowych zmagań.
W pierwszej połowie Motor częściej stwarzał groźne sytuacje. W 5 min bramkarz Górnika w ostatniej chwili ubiegł Pawła Zajączkowskiego. W 16 min w dobrej sytuacji znalazł się Piotr Prędota. Strzelił obok słupka, chociaż mógł podać do lepiej ustawionego Pawła Bugały. Siedem minut później pierwszą niebezpieczną akcję przeprowadzili gospodarze. Centrę Rafała Kwiecińskiego przedłużył głową Artur Skiba i to zagranie mogło zaskoczyć Bartosza Rachowskiego (piłka minęła bramkę). W 41 min przed kolejną szansą stanął Prędota, ale strzelił mało precyzyjnie i Łukasz Paluch złapał futbolówkę.
Na początku drugiej odsłony goście ponownie zaatakowali. Najpierw Piotr Wójcik strzelił z dystnasu, jednak niecelnie, a w 53 min ładną akcję przeprowadzili Bugała z Zajączkowskim. Ten drugi podał do Tomasza Lenarta, którego uprzedził debiutujący w Górniku Tomasz Księżyc (przeszedł z II-ligowego Podbeskidzia). Niestety, gracze Wieliczki popisali się większą dokładnością. W 66 min po akcji Michała Suchana piłkę w polu karnym otrzymał Skiba, który zagrał do nadbiegającego Cebuli, a ten przymierzył w górny róg bramki. Jak się okazało, był to decydujący moment spotkania. Później były jeszcze dwie okazje zmiany wyniku. W 90 min Paluch wybił piłkę po uderzeniu głową Dawida Ptaszyńskiego, a po minucie Wejnar przestrzelił z 5 m.
(tor)
Reklama













Komentarze