Reklama
Robota jak zając
Nowe oferty pracy sezonowej rozchodzą się jak świeże bułeczki. Zarobki nie są za wysokie, ale młodych osób, które chciałyby zarobić, nie brakuje.
- 09.08.2005 19:52
W poszukiwaniu wakacyjnej pracy dla młodzieży pośredniczą Ochotnicze Hufce Pracy. – W porównaniu z rokiem ubiegłym obserwujemy duży spadek tego typu ofert – informuje Andrzej Parasiewicz, dyrektor Centrum Edukacji i Pracy Młodzież w Zamościu. – Około 200 osób zainteresowanych i tylko kilka z nich zatrudnionych na miesiąc przy układaniu towarów w markecie czy roznoszeniu ulotek, to stanowczo za mało. Ostatnio z zatrudnienia młodzieży wycofał się plantator aronii. Cena owoców jest niska i nie stać go na wynajęcie pracowników.
Jeżeli pracodawca zdecyduje się zatrudnić uczniów czy studentów, to raczej tego nie żałuje. – Najlepiej sprawdzają się młodzi ludzi po maturze, którzy pracują chętnie i wydajnie – opowiada Alina Kozioł, właścicielka plantacji truskawek i tytoniu w Jarosławcu k. Zamościa. – Chociaż płaciliśmy o 20 groszy mniej za łubiankę niż w roku ubiegłym, chętnych do pracy nie brakowało. Jeżeli ktoś jest sprytny może zarobić nawet 40 zł dziennie przy tytoniu.
Powiatowy Urząd Pracy w Zamościu notuje tymczasem większą liczbę ofert sezonowych niż rok wcześniej. – Pracę oferują przetwórnie owoców, cukrownie oraz branża budowlana – informuje Jan Kozyra, dyrektor PUP w Zamościu.
O co chodzi? – Nie będę tyrać po 12 godzin dziennie przy rozkładaniu towaru za 1 tys. zł miesięcznie. Za granicą dostałbym przynajmniej trzy razy tyle – powiedział nam 21-letni zamościanin.
W podobny sposób myśli wielu jego rówieśników, którzy w poszukiwaniu intratnej pracy wybrali się za granicę. Szczyty popularności biją w tym roku Wyspy Brytyjskie. Młodych ludzi nie zraziły nawet niedawne ataki terrorystyczne w Londynie. Młodzi zamościanie dorabiają również w wakacje w większych miastach, czyli tam, gdzie studiują. – Pilnowałam przez miesiąc dziecka w Warszawie – mówi Kasia. – Zarobiłam 500 zł.
Reklama
Komentarze