Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

ŻUŻEL* Play-off jeszcze trwa, ale TŻ Sipma Lublin ma już wolne

Żużlowcy TŻ Sipma w bieżącym sezonie bardzo wcześnie zakończyli pierwszoligową rywalizację. Dwukrotna porażka z Marmą Polskie Folie Rzeszów w ćwierćfinałach fazy play off była ostatnim akcentem tegorocznych ligowych startów zawodników z koziołkiem na plastronie. Sportowy cel - utrzymanie w I lidze został osiągnięty, ale wydaje się że cena była zbyt wysoka. Wyniki osiągane przez lublinian pozostawiły spory niedosyt u kibiców, którzy już tak licznie jak wcześniej, nie przychodzili na stadion przy Al. Zygmuntowskich. Przed sezonem w lubelskiej ekipie doszło do kilku istotnych zmian. Z klubem pożegnali się współtwórcy zeszłorocznego sukcesu (baraż o ekstraligę): wieloletni kierownik lubelskiej drużyny - Jacek Ziółkowski, zawodnicy - Dariusz Śledź i Dawid Stachyra oraz trener i były żużlowiec Sipmy - Janusz Stachyra. Wszyscy bez problemu znaleźli zatrudnienie w zespole rzeszowskiej Marmy. Ponadto nie udało się zatrzymać w Lublinie rewelacyjnego Szweda, Petera Karlssona, a także walecznego Grzegorza Knappa, który wrócił do rodzinnego Grudziądza. Do Lublina chciał powrócić wychowanek Motoru - Paweł Staszek, jednak nie widziano go w składzie Sipmy. Również Sebastian Trumiński nie znalazł przed sezonem porozumienia z lubelskimi działaczami, w efekcie czego zasilił Kolejarza Opole. Na dodatek ubiegłoroczny sezon był ostatnim, w którym jako młodzieżowiec startował Daniel Jeleniewski. Przed włodarzami TŻ stanęło trudne zadanie stworzenia nowego zespołu. Rewolucji jednak nie było. W Lublinie pozostali: Tomasz Piszcz, Daniel Jeleniewski, Mariusz Franków, Jerzy Mordel, Szymon Bałabuch i Krzysztof Wrona. Sipmę zasili: najskuteczniejszy zawodnik II ligi 2004 - Adam Pietraszko, wychowanek - Kacper Kępa oraz były mistrz świata juniorów a także uczestnik cyklu Grand Prix, Duńczyk - Jesper Jensen. Funkcję trenera powierzono byłemu lubelskiemu zawodnikowi - Zbigniewowi Studzińskiemu. Już od początku zmagań lubelscy kibice czarnego sportu, mający jeszcze dobrze w pamięci ubiegłoroczne baraże o ekstraligę, musieli ostudzić rozbudzone oczekiwania i pogodzić się z wynikami jakie osiągali ich ulubieńcy. Zawodzili prawie wszyscy. W zespole przez cały sezon brakowało krajowego lidera. Tomasz Piszcz zanotował kolejny sezon, w trakcie którego nabawił się kontuzji wykluczającej go z kilku spotkań. Mariusz Franków udowadniał, że lubelski tor nie należy do jego ulubionych, znacznie lepiej spisując się na wyjazdach. Adam Pietraszko jeździł chimerycznie, ale na szczęście, w najważniejszych konfrontacjach prezentował się bardzo dobrze. Rokujący wielkie nadzieje debiutant - Kacper Kępa, to niewątpliwie największy pechowiec w lubelskiej ekipie. Fatalny w skutkach upadek, w trakcie rozgrywek młodzieżowych, wyeliminował go ze startów do końca sezonu. Przez większą cześć rozgrywek w ekipie Sipmy brakowało punktujących juniorów i mimo wysiłków kierownictwa klubu, które co chwilę podpisywało umowy z nowymi młodzieżowcami, nie udało się pozyskać wartościowego zawodnika. Osobny rozdział należałoby poświęcić postawie lubelskiego stranieri - Jespera Jensena, który tegoroczne starty w polskiej lidze traktował raczej rekreacyjnie, kompletnie zawalając spotkania, w których występował. TŻ Sipma regularnie przegrywało swoje mecze, więc żeby temu zaradzić postanowiono przeprowadzić kilka zmian. Ze swoim stanowiskiem pożegnał się trener Studziński, którego zastąpił Jerzy Głogowski. Szukano też zmiennika dla Jensena. Ostatecznie wybór padł na Fina, Joonasa Kylmakorpi, którego widowiskowa jazda bardzo przypadła do gustu lubelskim kibicom. Oprócz sympatycznego Fina na pochwałę zasłużył też Daniel Jeleniewski, który w swoim pierwszym sezonie startów w gronie seniorów, prezentował wysoką formę, skutecznie rywalizując z bardziej doświadczonymi zawodnikami. Mimo wszystko awans do drugiego etapu rozgrywek, to maksimum możliwości na jakie stać było ekipę Sipmy. Lublinianie w przedsezonowych spekulacjach nie byli wymieniani w roli faworyta I ligi, jednak w Kozim Grodzie mało kto przypuszczał, że pierwszoligowy byt TŻ zostanie zagwarantowany dopiero w końcówce sezonu. Na pierwszoligowe emocje sympatycy speedwaya nad Bystrzycą muszą poczekać aż do kwietnia. Może dłuższa niż przed rokiem przerwa między sezonami pozwoli włodarzom lokalnego żużla na podjęcie takich decyzji, które okażą się na tyle trafne, by nie wymagały zmian w trakcie trwania rozgrywek. Karol Grzywacz

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama