IDEA EKSTRAKLASA * Przemysław Tytoń, Artur Sejud lub Łukasz Witkowski, czyli na kogo postawi \"Bobo”?
- 24.08.2005 11:52
\"Alternatywy 4” to świetny serial komediowy z 1983 roku, wyreżyserowany przez Stanisława Bareję, mającego stałe miejsce w ścisłej czołówce polskiej kinematografii. Alternatywy 4 to adres bloku, w którym rozgrywa się akcja filmu, a nazwa ulicy została wybrana jednogłośnie na partyjnym zebraniu, gdy \"jeden z towarzyszy z głupia frant strzelił wyrazem alternatywa”. Tyle wyjaśnień dla nieco młodszych Czytelników Dziennika Wschodniego. Ale co to ma wspólnego z Górnikiem Łęczna?
Po meczu z GKS Bełchatów, i przed wyjazdem do Grodziska Wielkopolskiego, okazuje się iż trochę jednak ma. Przed wszystkim dlatego, że też może być śmiesznie. I to bardzo, tak jak w serialu Barei. Kontuzja Roberta Mioduszewskiego i czerwona kartka dla Andrzeja Bledzewskiego za bezmyślny faul na Rafale Berlińskim sprawiły, że \"zielono-czarni” zostali bez bramkarza, czyli... z trzema potencjalnymi kandydatami. Alternatywy 3. Ale dwóch to typowe żółtodzioby, a trzeci - zaawansowany emeryt. Przemysław Tytoń w ubiegłym sezonie był zawodnikiem trzecioligowego Hetmana Zamość, a obecnie jest reprezentantem kraju U-18 Michała Globisza. Łukasz Witkowski ma 19 lat i z juniorami starszymi Górnika dwukrotnie sięgał w mistrzostwach Polski po brązowe medale. Natomiast Artur Sejud urodził się w 1971 roku, w sezonie 2003/04 strzegł bramki lubelskiego Motoru, a od tamtej pory zajmował się w Łęcznej wyłącznie szkoleniem młodszych kolegów.
Kto z tej trójki ma największe \"nadzieje” na występ przeciwko aktualnemu wicemistrzowi Polski? - W tej chwili do rozgrywek ekstraklasy zgłoszony jest tylko Tytoń. W środę zdecydujemy kto będzie następny: trener Sejud czy Witkowski - wyjaśnił menedżer Waldemar Kwiatkowski. - Do podjęcia decyzji o obsadzie bramki mamy jeszcze kilka dni - dodaje trener Bogusław Kaczmarek. - Taki zawód i pewnych rzeczy nie da się przewidzieć. Najgorzej jak dopisuje się punkty jeszcze przed meczem. Przestrzegałem przed tym swoich piłkarzy. Gdybyśmy wcześniej wygrali dwa spotkania, to teraz nie musielibyśmy się martwić. Czy dokonamy jeszcze wzmocnień przed zamknięciem okna transferowego? Zobaczymy, jeśli trafi się jakiś zawodnik... Ale bardziej myślę o drugiej linii.
Po słabej grze i porażce w Bełchatowem trudno w różowych okularach spoglądać na najbliższą konfrontację z Groclinem Dyskobolią. - W naszej szatni nie ma przygnębienia - stara się pocieszać Bartosz Jurkowski. - Wszyscy zadajemy sobie sprawę z tego, że ostatni mecz nam nie wyszedł. Podobnie też z faktu, jak poważnym osłabieniem będzie nieobecność między słupkami Andrzeja oraz Roberta. Poprzednie spotkanie traktuję jak wypadek przy pracy. W Grodzisku musimy wspiąć się na wyżyny i nie dopuszczać do strzałów w światło naszej bramki. A Przemek Tytoń, jeśli otrzyma szansę, nie ma nic do stracenia. Może tylko zyskać...
Artur Ogórek
Reklama













Komentarze